Sheinbaum broni dyktatorów: Co to za sens oskarżać po 30 latach?
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum ostro broniła byłego dyktatora Kuby Raula Castro oraz byłego prezydenta Boliwii Evo Moralesa, kwestionując sens oskarżania ich za wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat zarzucając jednocześnie Stanom Zjednoczonym historyczną ingerencję w sprawy Ameryki Łacińskiej.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum w piątek podczas konferencji prasowej zdecydowanie stanęła w obronie Raula Castro. Odnosząc się do oskarżeń przedstawionych w tym tygodniu przez prokuraturę USA wobec byłego przywódcy Kuby za zestrzelenie w 1996 roku dwóch samolotów opozycji (w którym zginęły cztery osoby), Sheinbaum powiedziała:
Co to ma za sens oskarżać kogoś za to, co wydarzyło się 30 lat temu?
Szefowa meksykańskiego państwa podkreśliła, że Stany Zjednoczone od dawna prowadzą ingerencyjną politykę wobec regionu, często używając jako pretekstu walki z narkotykami.
Historia pokazuje ingerencjonistyczną wizję Stanów Zjednoczonych - stwierdziła, przypominając słowa byłego ambasadora USA w Meksyku Johna Gavina.
Jednocześnie zapewniła, że Meksyk jest gotów współpracować z Waszyngtonem, ale „bez narażania swojej suwerenności”.
W tej samej wypowiedzi Sheinbaum odniosła się również do Evo Moralesa. Podkreśliła, że były prezydent Boliwii był oskarżany o narkotykoterapię jedynie dlatego, że jest indiańskim liderem pochodzącym z regionu uprawy liści koki – a nie kokainy.
Wypowiedzi prezydent Sheinbaum wpisują się w tradycyjnie lewicową, antyamerykańską retorykę meksykańskiego rządu i wywołały kontrowersje w kontekście napiętych relacji między USA a krajami Ameryki Łacińskiej.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X