Naukowcy: podobieństwo między PETM a współczesnymi zmianami klimatu jest niepokojące
Nowe badania opublikowane w czasopiśmie Science pokazują, że to, co dzieje się obecnie z lasami strefy umiarkowanej na całej planecie, przypomina kataklizm sprzed 56 milionów lat. Wtedy, podczas Maksimum Termicznego Paleocenu-Eocenu (PETM), wzrost stężenia CO₂ doprowadził do ocieplenia i stopniowego zaniku lasów. Dziś podobny proces zachodzi w zaledwie kilka dekad, a nie tysiące lat.
Około 56 milionów lat temu Ziemia doświadczyła jednego z najintensywniejszych naturalnych epizodów ocieplenia – Paleocene-Eocene Thermal Maximum (PETM). Gwałtowny wzrost dwutlenku węgla w atmosferze (prawdopodobnie związany z aktywnością wulkaniczną) podniósł średnie temperatury o około 5–6°C (niektóre szacunki wskazują nawet na 5–9°C). Wydarzenie to było na tyle znaczące, że wyznaczyło granicę między epokami paleocenu i eocenu.
Zespół badaczy kierowany przez paleobotanik Regan Dunn z Natural History Museum of Los Angeles County zbadał skamieniałe fragmenty liści (kutikule) z basenu Hanna w Wyoming (USA). Opracowali nową metodę rekonstrukcji indeksu powierzchni liści (Leaf Area Index – LAI), która pozwala ocenić gęstość koron drzew. Wyniki pokazują, że na początku PETM lasy początkowo korzystały z wyższego poziomu CO₂ – fotosynteza przyspieszyła. Szybko jednak dominujące stały się skutki ocieplenia i suszy.
Korony drzew przerzedziły się gwałtownie – lasy w Wyoming straciły nawet do 60% pokrywy koron (średnio około 35–61% w zależności od etapu). Rośliny typowe dla strefy umiarkowanej (m.in. orzechy, wiązy, brzozy, sekwoje) zostały zastąpione przez gatunki termofilne i kserofityczne: palmy, paprocie oraz roślinność przypominającą dzisiejsze formacje śródziemnomorskie lub suche tropikalne. Zjawisko nie ograniczało się do Ameryki Północnej – podobne zmiany zachodziły w strefach umiarkowanych na całej planecie.
Otwarte korony przepuszczały więcej światła i ciepła, gleby wysychały, zmniejszała się transpiracja, a lasy traciły zdolność do regulowania klimatu i wychwytywania węgla. Zwiększyła się też erozja krajobrazu. Odbudowa zajęła ponad 100 tysięcy lat.
Dziś stężenie CO₂ wynosi około 423 ppm i nadal rośnie. Susze stają się częstsze, atmosfera jest suchsza, a podobne procesy – przerzedzanie koron, wzrost śmiertelności drzew – obserwuje się m.in. w Amazonii i innych regionach. Kluczowa różnica: 56 milionów lat temu zmiany zajmowały tysiące lat, obecnie – dekady. Jak podkreśla Ellen Currano z University of Wyoming, skamieniałości z Wyoming dają wskazówkę, dokąd może zmierzać Ziemia.
Badanie przypomina, że nadmiar CO₂ – choć początkowo stymuluje wzrost – w połączeniu z ociepleniem i suszą staje się szkodliwy dla lasów. To jeden z najbliższych naturalnych analogów współczesnego ocieplenia, choć tempo antropogenicznych emisji jest dziś znacznie szybsze.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X