Stachanowiec w szeregach Tuska. "Harował" po 18 h dziennie
Z harmonogramów pracy Dawida Kacprzyka z lutego bieżącego roku wynika, że w sumie w Warszawskim Szpitalu Południowym i Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim przepracował prawie 500 godzin! To blisko 18 godzin dziennie! - ujawnia TV Republika.
Ta afera wstrząsnęła Polską. W czerwcu br. Patryk Słowik w portalu zero.pl ujawnił, że niespełna 30-letni Dawid Kacprzyk, wpływowy działacz Koalicji Obywatelskiej i radny jednej ze stołecznych dzielnic, jako młody lekarz w Warszawskim Szpitalu Południowym (nadzorowanym przez Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy) w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł. Z harmonogramu jego pracy wynika, że wynagrodzenie to otrzymał za przepracowane 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie, co daje ok. 11 godzin dziennie. Adwokat Jacek Dubois, pełnomocnik Kacprzyka w rozmowie w Radiowej Trójce przekonywał, że jest to możliwe.
Dyżur polega na tym, że spędza się pewien czas w szpitalu i udziela pomocy wtedy, kiedy trzeba jej udzielić. Proszę zobaczyć każdy serial telewizyjny o chirurgu na dyżurze. Śpi, przywożą kogoś, budzi go pielęgniarka i wykonuje zabieg. Jeżeli lekarz nie wykonuje jakiejś czynności, odpoczywa - starał się tłumaczyć Dubois.
Jednak Kacprzyk już w 2026 r. pracę w szpitali południowym, zaczął łączyć z pracą w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, nadzorowanym przez Adama Struzika Marszałka Województwa Mazowieckiego. Został tam zatrudniony 5 lutego 2026 r. Z ustaleń Telewizji Republika wynika, że w pierwszym miesiącu pracy w sumie w obudwu placówkach przepracował 496 godzin (340 w szpitalu południowym, 156 godzin w szpitalu bródnowskim), to daje niemal 18 godzin dziennie. To nie wszystko. Najkrótsza trasa między szpitalem południowym a bródnowskim prowadzi przez Wisłostradę i wynosi ponad 22 kilometry. Bez korków to około 30 minut drogi. Faktycznie jednak w ciągu dnia trasa ta jest mocno zakorkowana. Wówczas można ją pokonać w godzinę lub nawet dłużej lub wybrać dłuższą trasę. Zakładając więc, że Kacprzyk musiał po dyżurze w jednym szpitalu, jechać od razu na kolejny w drugim, na sam dojazd musiał przeznaczyć 30-60 minut. Odejmując dojazdy między szpitalami oraz dyżury pozostawało mu więc dziennie zaledwie 5 godzin np. na sen.
Dziś już wiadomo, że część dyżurów była fikcją. Gdy wybuchał afera Kacprzyk nie tylko odszedł z pracy w obydwu placówkach, zrezygnował z mandatu radnego i członkostwa w KO, ale także zaczął zwracać część otrzymanego wynagrodzenia. Młody lekarz skorygował faktury i zwrócił ok. 500 tys. zł szpitalowi południowemu za faktycznie niewykonane godziny w 2026 r. Kacprzyk zwrócił też 80 tys. zł na konto szpitala bródnowskiego. Część tej kwoty dotyczyło właśnie lutego br.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X