Już 903 ofiary powodzi błyskawicznej w Nepalu. Zwiększa się liczba zaginionych!
Jak poinformowała dzisiaj Nepalska agencja ds. zarządzania kryzysowego (NDRRMA) , liczba ofiar śmiertelnych powodzi błyskawicznej, która nawiedziła 26 sierpnia himalajski region przy granicy z Tybetem, wzrosła do 903.
Poszukiwanych jest obecnie także ponad 4 tys. osób...
W poprzednim bilansie NDRRMA informowano o 752 osobach zabitych oraz 2,5 tys. zaginionych.
Obecnie, według nepalskich władz, nie ma kontaktu z 4247 osobami. Wśród nich jest 592 obcokrajowców.
Do akcji poszukiwawczo-ratunkowej zaangażowano blisko 21 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa i wojskowych, wspieranych przez specjalistów ds. ratownictwa tunelowego z sąsiednich Indii i Chin.
Priorytetem służb jest obecnie dotarcie do 933 zaginionych pracowników budów elektrowni wodnych, uwięzionych w sześciu podziemnych tunelach w dolinach rzecznych przy granicy z Tybetem. Ciężki sprzęt i wojskowe brygady ratownicze pracują w trybie ciągłym, torując drogę przez zwały błota i skał po tym, gdy żywioł odciął drogi dojazdowe i sparaliżował łączność. Działania ratowników utrudniają utrzymujące się opady deszczu. Dotychczas informowano o uratowaniu około 280 pracowników budowlanych.
Premier Nepalu Balendra Shah ocenił powódź jako „bezprecedensową i niszczycielską katastrofę naturalną”. „Mimo złej pogody, trudnego terenu i ciągłych zagrożeń, z determinacją idziemy naprzód, aby ratować życie naszych obywateli”
– napisał szef rządu w niedzielę wieczorem na Facebooku.
Dotychczas w całym kraju zdołano uratować 10 451 poszkodowanych osób. Wśród ocalałych znalazła się pięcioletnia Manisha, która przetrwała pod gruzami zawalonego domu w dystrykcie Rasuwa przez ponad 60 godzin. Ratownicy – jak relacjonują lokalne media – początkowo myśleli, że słyszą uwięzionego kota. Po trwającej dwie godziny akcji wydobyli wycieńczoną dziewczynkę, która z urazami twarzy i pleców powoli wraca do zdrowia w szpitalu w stolicy kraju, Katmandu.
Z uwagi na rosnące zagrożenie epidemiologiczne i przepełnienie lokalnych kostnic, nepalskie władze rozpoczęły masowe pochówki nieznanych z nazwiska ofiar. Jak podała agencja Reutera, ciała trafiają do zbiorowych grobów w lesie Devghat w dystrykcie Ćitwan, blisko 200 km od zrównanej z ziemią doliny Rasuwa. Przed złożeniem ciał w ziemi nepalskie służby, wspierane przez specjalistyczny zespół medycyny sądowej z Indii, pobierają próbki DNA i szczegółowo katalogują lokalizację każdego grobu. Ma to umożliwić późniejszą identyfikację ciał przez rodziny, które zjeżdżają z dalekich dystryktów w poszukiwaniu swoich bliskich.
Jak doszło do tej tragedii?
W minioną środę, 26 sierpnia, w graniczącym z Chinami nepalskim dystrykcie Rasuwa zeszła wielka lawina błotna w wyniku zerwania się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz powodzie błyskawiczne, które spłynęły dolinami zarówno po nepalskiej, jak i chińskiej stronie granicy.
Władze kontrolowanego przez Chiny Tybetu poinformowały dotychczas o 16 zabitych i 546 osobach poszukiwanych, w tym 261 obcokrajowcach z 23 państw. Oznacza to, że bilans ofiar śmiertelnych środowej tragedii wynosi już 919.
Źródło: Republika, X, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Pilne: niezidentyfikowany mężczyzna próbował podpalić fabrykę w Skarżysku Kamiennej
Sondaż o podatkach. Polacy wskazali, czego oczekują od prezydenta Nawrockiego
Czym zaskoczy nas pogoda na początku tygodnia? Będzie chłodniej