Iran może zaryzykować wszystko. Straty mogą być ogromne
Iran, obawiając się utraty kontroli nad strategiczną Strątorą Ormuz, ponownie zaatakował tankowce i jest gotów ryzykować pełnowymiarowy konflikt z USA, mimo grożących mu ogromnych strat.
Iran konsekwentnie demonstruje determinację w obronie swoich interesów w Zatoce Perskiej, nawet za cenę ryzyka nowej wojny na dużą skalę ze Stanami Zjednoczonymi. Jak podaje The New York Times, Teheran obawia się stopniowej utraty kontroli nad kluczową dla światowego transportu ropy Strątorą Ormuz i w odpowiedzi zdecydował się na prowokacyjną eskalację.
We wtorek nieznane pociski uderzyły w trzy tankowce przepływające przez cieśninę. Chociaż Iran oficjalnie nie przyznał się do ataku, gest ten jest odczytywany jako jasny sygnał, że Teheran nie zamierza oddać kontroli nad jedną z najważniejszych arterii energetycznych świata.
Tym samym obie strony znalazły się na krawędzi zerwania Memorandum of Understanding podpisanego 17 czerwca. Zgodnie z nim Iran miał ponownie otworzyć cieśninę dla ruchu handlowego w zamian za pilnie potrzebną pomoc ekonomiczną. Najtrudniejsze kwestie – w tym przyszłość programu nuklearnego – odłożono na później. W praktyce jednak niewiele się zmieniło.
Amerykańskie samoloty bojowe przeprowadziły w nocy zintensyfikowane ataki na dziesiątki celów na terenie Iranu, podczas gdy Teheran zapowiedział nasilenie ataków dronami i rakietami na sojuszników USA w regionie Zatoki. Jednocześnie Waszyngton zachęca statki do omijania irańskiej części cieśniny i korzystania z południowej trasy wzdłuż wybrzeża Omanu, co mocno irytuje Teheran.
Analitycy wskazują, że za twardą postawą Iranu stoi poczucie triumfalizmu po ostatnim konflikcie.
Po tym, jak wytrzymali szturm USA i Izraela, czują się stosunkowo bezpieczni – ocenia Suzanne Maloney z Brookings Institution.
Ataki zbiegły się z tygodniem żałoby po śmierci ajatollaha Ali Khamenei, co zdaniem ekspertów ma dodatkowo podkreślać siłę i determinację reżimu.
Dochody są podporządkowane kontroli – oświadczył w irańskiej telewizji ekonomista Majid Shakeri. - Albo utrzymamy kontrolę nad cieśniną, albo każdy z nas stanie się męczennikiem.
Eksperci podkreślają jednak, że zarówno Teheran, jak i administracja Donalda Trumpa często stosują ostrą retorykę i groźby jako element negocjacji. Trump nie wykluczył powrotu do rozmów, choć jednocześnie ostro zaatakował irańskich przywódców, nazywając ich „złem” i „śmieciami”, oraz stwierdził, że zawieszenie broni dobiegło końca.
Zdaniem analityków Iran liczy na to, że Trump – nie chcąc angażować się w niepopularną wojnę przed trudnymi wyborami midterm – w końcu ustąpi. Historia pokazuje jednak, że Teheran wielokrotnie przekraczał granice prowokacji, co w przeszłości prowadziło do długotrwałych i kosztownych konfliktów.
Źródło: Republika/The New York Times
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X