Chamenei grozi brutalną rozprawą: Niszczą ulice, by przypodobać się Trumpowi
Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei zagroził w piątek zdecydowaną i bezlitosną rozprawą z demonstrantami, których oskarżył o niszczenie własnych ulic „by przypodobać się prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi”. Mimo ogólnokrajowego odcięcia internetu i telefonów protesty antyrządowe trwały w nocy z piątku na sobotę w Teheranie i innych miastach – według organizacji Human Rights Activists News Agency zginęło już co najmniej 65 osób od początku protestów, czyli od końca grudnia.
Protesty w Iranie, które rozpoczęły się pod koniec grudnia z powodu dramatycznej sytuacji gospodarczej, weszły w kolejny etap eskalacji. W piątek wieczorem demonstracje trwały mimo całkowitego blackout internetu i międzynarodowych połączeń telefonicznych wprowadzonego przez władze. Krótkie nagrania udostępniane przez aktywistów pokazywały tłumy ludzi przy ogniskach na ulicach Teheranu, skandujące hasła przeciwko władzy, w tym „Śmierć Chameneiemu!”. W dzielnicy Saadat Abad na północy stolicy widać było pożar na ulicy i tysiące osób na ulicach.
Ajatollah Ali Chamenei, przemawiając do tłumu w swojej rezydencji w Teheranie, stwierdził, że demonstranci „niszczą własne ulice, by zadowolić prezydenta Stanów Zjednoczonych”, który obiecał im pomoc. Nazwał ręce Trumpa „zbrukane krwią Irańczyków”, a jego zwolennicy skandowali „Śmierć Ameryce!”. Państwowe media określiły później protestujących mianem „terrorystów”, co według obserwatorów zapowiada brutalną represję wzorowaną na wcześniejszych falach protestów.
Szef sądownictwa Gholamhossein Mohseni-Ejei zapowiedział z kolei, że kary dla uczestników demonstracji będą „decydujące, maksymalne i bez jakiejkolwiek łagodności prawnej”. Prezydent USA Donald Trump w piątek powtórzył, że Iran jest „w wielkich tarapatach”, a ludzie przejmują kontrolę nad miastami, których nikt niedawno nie uważał za możliwe do zdobycia przez opozycję. Ostrzegł władze:
Lepiej nie zaczynajcie strzelać, bo my też zaczniemy strzelać.
Podkreślił, że ewentualna amerykańska reakcja nie oznaczałaby wojsk lądowych, lecz uderzenie „bardzo mocno tam, gdzie najbardziej boli”. W czwartek wieczorem o godzinie 20:00, po wezwaniu byłego księcia koronnego Rezy Pahlawiego, w wielu dzielnicach Teheranu rozpoczęły się masowe demonstracje z hasłami „Śmierć dyktatorowi!”, „Śmierć Republice Islamskiej!” oraz pochwałami dla szacha i powrotem Pahlawiego. Komunikacja z Iranem została odcięta wkrótce po rozpoczęciu protestów.
W piątek Pahlawi zaapelował do Trumpa o przygotowanie się do interwencji w celu pomocy Irańczykom, podkreślając, że Chamenei wykorzystuje blackout do mordowania „młodych bohaterów”. Według amerykańskiej organizacji Human Rights Activists News Agency od początku protestów zginęło co najmniej 65 osób, a ponad 2300 zostało zatrzymanych. Państwowa telewizja Iranu przyznała w piątek rano po raz pierwszy do demonstracji, pokazując nagrania płonących samochodów, motocykli, autobusów i stacji metra. Później podała, że w nocy w Hamedanie zginęło sześć osób, a w Komie dwóch członków sił bezpieczeństwa. Protesty odnotowano również w Zahedanie w prowincji Sistan i Beludżystan.
W piątek wieczorem kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oraz prezydent Francji Emmanuel Macron wydali wspólne oświadczenie, w którym potępili śmiertelną przemoc wobec demonstrantów i wezwali władze Iranu do poszanowania prawa do pokojowego wyrażania opinii bez obawy przed represjami.
Źródło: Republika/AP News
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Hity w sieci
Wiadomości
Najnowsze
Kompromitacja Tuska! Mówi, że kocha USA? Bender: persona non grata w Białym Domu
Takie zdjęcie można zrobić tylko na Jasnej Górze i tylko raz w roku
Pomimo mrozów tłumy obserwowały uroczystą zmianę flagi nad Pałacem Prezydenckim