Francja chce zmniejszyć zaangażowanie wojskowe w Afryce. Powód: brak pieniędzy
„Francja pragnie ograniczyć poziom zaangażowania w regionie” - cytuje w piątek dziennik „Le Monde” słowa francuskiego szefa sztabu sił zbrojnych gen. Francois Lecointre\'a podczas wizyty w Mali.
Francja, która od roku 2013 walczy z dżihadyzmem w Afryce, pragnie stopniowo powierzyć większą rolę państwom Sahelu w zapewnieniu bezpieczeństwa na ogromnym terytorium operacji „Barkhane” – pisze dziennikarka francuskiej gazety.
„Gdy tylko będę mógł obniżyć poziom zaangażowania moich sił, zrobię to” – powiedział cytowany przez „Le Monde” Lecointre podczas wizyty w Mali na początku grudnia, zastrzegł jednak, że „decyzja należy do Pałacu Elizejskiego (urzędu prezydenta - PAP)".
Paryż musi „działać inteligentnie”, aby „Rosjanie i Chińczycy nie zajęli opuszczonego przez Francję miejsca” – tłumaczył szef sztabu. Wyraził również zaniepokojenie aktywnością Turcji. Wypowiedzi polityków i wojskowych, jak i ocena gen. Lecointre'a cytowana przez gazetę, wskazują, że - jak pisze jej wysłanniczka - Francja coraz poważniej zastanawia się nad tym, jak wyprowadzić z Afryki 5100 wojskowych zaangażowanych w Sahelu, na terytorium 10 razy większym od Francji, w „wojnę, która przez osiem lat stała się studnią bez dna”.
Szkolenie malijskich żołnierzy przez UE, jak i przez armię francuską nie rozwinęło u nich prawdziwej gotowości bojowej. „Siły Bamako nie są gotowe do zastąpienia (sił Francuzów)” – przyznają francuscy oficerowie.
Przypomina, że już w 2018 r., podczas przesłuchania w Zgromadzeniu Narodowym (niższa izba parlamentu francuskiego), szef sztabu powiedział: „Nie sądzę, by problemy Mali udało się rozwiązać w czasie krótszym niż 10-15 lat, jeśli w ogóle możemy je rozwiązać”.
Decyzja w sprawie kontynuowania interwencji w Afryce „zależy częściowo od tego, jakie będzie zaangażowanie wojskowe USA w Afryce po objęciu władzy przez Joe Bidena” – podkreśla wysłanniczka „Le Monde”.
Otwarta wydaje się kwestia ewentualnych negocjacji z niektórymi szefami organizacji dżihadystycznych. Takim rokowaniom sprzeciwia się Paryż, ale skłania się ku nim Mali - pisze "Le Monde".
Podczas gdy Lecointre zapewnia, że Francja „nigdy nie będzie negocjować z terrorystami”, szef tymczasowego rządu malijskiego Moctar Ouane powiedział w wywiadzie dla telewizji France24 i radia dla zagranicy RFI, że „Malijczycy pragną dialogu z terrorystami”, który „uzupełniłby uderzenia armii francuskiej przeciw tym terrorystom”.
Polecamy Bogucki miażdży Giertycha
Wiadomości
Najnowsze
Czy szykują nam kolejne podwyżki cen paliwa? Dotarły do nas niepokojące wieści
Jutro Narodowy Dzień Życia. "Afirmujmy wartość ludzkiego życia"
Adam Borowski: nie możemy godzić się na bezprawie żurkowo-tuskowe