Dramat w szwajcarskim kurorcie. "Eksplozja trwała 20 sekund, potem wybuchł ogień"
Świadek katastrofy, który pomagał wyciągać z baru ofiary pożaru powiedział rumuńskiemu portalowi Digi24, że eksplozja w La Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana rozlegała się przez 20 sekund, potem zaś wybuchł ogień. "Huk, ogromny płomień, a potem wszystko zamieniło się w dym" – tak mężczyzna mieszkający na stałe w Szwajcarii opisał dramatyczną noc.
Wszedłem do środka i próbowałem wyciągać ludzi. Było ich tak dużo. Wiele osób starało się pomóc. Wszyscy byli przerażeni
– stwierdził mężczyzna i dodał, że katastrofa w La Constellation przypomniała mu rumuński dramat sprzed dekady.
To było jak w Colectiv (klubie w Bukareszcie, w którym w 2015 roku wybuchł pożar podczas koncertu. Zginęły 64 osoby, 190 odniosło obrażenia.) Ludzie tratowali się nawzajem, żeby wydostać się ognia. Nie było drzwi ewakuacyjnych, które uniemożliwiłyby ludziom ucieczkę. Tłoczyli się i tratowali
– mówił.
Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie narciarskim Crans-Montana w szwajcarskim kantonie Valais został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana
– przekazała w czwartek telewizja BFM.
Dotychczas potwierdzono 47 zgonów.
Źródło: Republika, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X