Niemiec uderza w politykę Izraela: To przemoc
Były ambasador Niemiec w Izraelu Steffen Seibert w wyjątkowo ostrych słowach skrytykował politykę osadniczą tego państwa na okupowanym Zachodnim Brzegu. W rozmowie z tygodnikiem „Die Zeit” podkreślił, że niemieckie wsparcie dla bezpieczeństwa Izraela nie może oznaczać akceptacji wszystkich działań jego rządu. Jego zdaniem Berlin powinien wyraźniej oddzielić poparcie dla prawa Izraela do bezpieczeństwa od poparcia dla izraelskiego osadnictwa.
Były ambasador Niemiec w Izraelu Steffen Seibert skrytykował politykę izraelskiego rządu wobec Zachodniego Brzegu. W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Die Zeit” określił politykę osadniczą jako formę wysiedlania wykorzystującą przemoc psychiczną i fizyczną. Jednocześnie zaznaczył, że Niemcy powinny nadal zdecydowanie wspierać bezpieczeństwo Izraela, ale nie oznacza to poparcia dla każdej decyzji jego władz.
Seibert odniósł się do słów byłej kanclerz Angeli Merkel, która wielokrotnie podkreślała, że bezpieczeństwo Izraela jest częścią niemieckiej racji stanu. Były ambasador zaznaczył, że takie zobowiązanie powinno dotyczyć Izraela w granicach uznawanych na arenie międzynarodowej.
Jak wyjaśnił, Niemcy powinny wspierać Izrael w sytuacji, gdy jego istnienie jest zagrożone – między innymi przez ataki Hamasu, Hezbollahu czy Iranu. Inaczej należy jednak traktować działalność izraelskich osadników na Zachodnim Brzegu.
Nie dotyczy to osadników w Dolinie Jordanu – powiedział Seibert, wskazując, że z punktu widzenia prawa międzynarodowego izraelskie osiedla na okupowanych terytoriach są nielegalne.
Stanowisko to jest zgodne z opinią doradczą Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości z lipca 2024 roku. Trybunał uznał wówczas, że izraelskie osiedla na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie zostały utworzone i są utrzymywane z naruszeniem prawa międzynarodowego.
Były ambasador szczególnie ostro wypowiedział się o ideologicznych podstawach części ruchu osadniczego. W jego ocenie nie można uzasadniać polityki państwa przekonaniem, że określona ziemia należy wyłącznie do jednej grupy, ponieważ została jej dana przez Boga.
Seibert podkreślił, że niemiecka „racja stanu” nie może być argumentem uzasadniającym poczucie wyższości jednej społeczności nad drugą. Jego zdaniem Berlin powinien jednocześnie jasno komunikować Palestyńczykom, że prawo Izraelczyków do życia we własnym państwie musi być respektowane.
Musimy wyjaśnić, co mamy na myśli, kiedy słusznie mówimy, że wspieramy Izrael – przekonywał.
Seibert zaznaczył, że przez dziesięciolecia Niemcy przedstawiały Izrael jako jedyną demokrację na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem jest to nadal prawdziwe, ale nie oznacza automatycznej akceptacji wszystkich działań izraelskiego państwa.
Jako przykład wskazał okupację terytoriów palestyńskich, która trwa od 1967 roku. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w swojej opinii z 2024 roku stwierdził, że izraelska polityka osadnicza, konfiskata ziemi i związane z nią działania naruszają szereg zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego.
Były ambasador nie opowiedział się jednak za szerokim bojkotem Izraela. Zastrzegł, że sprzeciwia się bojkotom oraz ograniczaniu współpracy naukowej. Jednocześnie wskazał na potrzebę znalezienia konkretnych instrumentów, które pozwoliłyby Niemcom wyraźniej wyrazić sprzeciw wobec – jak to określił – „katastrofalnej polityki osadniczej”.
Wypowiedzi Seiberta wpisują się w coraz bardziej zdecydowaną debatę w Niemczech na temat tego, jak pogodzić tradycyjne poparcie dla bezpieczeństwa Izraela z krytyką jego polityki na okupowanych terytoriach palestyńskich.
Źródło: Republika/Die Zeit
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X