Kulisy ukraińskiej jednostki dronowej, która upokarza Putina
Tajna ukraińska jednostka dronowa Kairos z Brygady 414 „Ptaki Madyara” od tygodni prowadzi spektakularne ataki na cele głęboko na terytorium Rosji, w tym w rejonie Moskwy, zmuszając Kreml do dramatycznych posunięć obronnych.
W cieniu ukraińskiego stepu, z dala od linii frontu, działa jedna z najbardziej elitarnych i tajnych jednostek tego konfliktu. Batalion Kairos z Brygady 414 „Ptaki Madyara” specjalizuje się w dalekosiężnych atakach dronowych na strategiczne cele na terytorium Federacji Rosyjskiej. Żołnierze tej formacji żyją w warunkach skrajnej dyskrecji – muszą regularnie przechodzić testy na wariografie, całkowicie zrezygnować z alkoholu oraz ukrywać przed rodziną i przyjaciółmi prawdziwe miejsce służby.
Nocne ataki wymagają startów jeszcze za dnia, by drony mogły pokonać linię frontu pod osłoną ciemności. Każdy moment na otwartej przestrzeni niesie śmiertelne ryzyko.
Robimy wojnę zbyt kosztowną dla Rosji – podkreśla Ray. Jednostka nie ukrywa ambicji:
Dla drona nie ma znaczenia, czy to rafineria, port… czy Kreml.
W ostatnich tygodniach Kairos wraz z powiązanymi jednostkami przeprowadził serię bolesnych uderzeń. Atakowano rafinerie, terminale naftowe, fabryki produkujące komponenty do rakiet oraz magazyny logistyczne w 12 regionach Rosji. Najdalej sięgające drony pokonały ponad 1500 kilometrów.
19 czerwca Moskwa obudziła się w gęstym czarnym dymie z płonącej rafinerii, a wcześniej podobny los spotkał Sankt Petersburg.
Tworzymy historię – mówi Panama, dowódca kompanii odpowiedzialnej za ataki. - Kilka lat temu Putin mówił, że zajmie nas w trzy dni. Teraz patrzy, jak płonie jego Rosja.
Obaj dowódcy – Ray i Panama – to weterani od pierwszego dnia inwazji. Bronili biura Zełenskiego przed najemnikami Wagnera, walczyli w elitarnych jednostkach szturmowych, a później Ray zdobywał doświadczenie w bazie NATO w Wiesbaden w Niemczech. Dziś ich kontakty z sojusznikami, szczególnie z Wielką Brytanią, przekładają się na wysokiej jakości informacje wywiadowcze.
Batalion to żołnierze z wielu krajów – obok Ukraińców służą w nim byli komandosi z Wielkiej Brytanii, USA, Europy i nawet Japonii. Dowództwo liczy, że sukcesy przyciągną kolejnych specjalistów, którzy zrozumieją, że przyszłość wojny to nie tylko klasyczne szturmy, lecz przede wszystkim technologia i precyzyjne uderzenia na głębokie zaplecze wroga.
Po każdej udanej misji w jednostce panuje niemal euforyczna atmosfera.
To nie tylko zemsta militarna – to zemsta za zabitych cywilów, za nasze rodziny, za stracone lata życia – mówią żołnierze, odnosząc się do rosyjskich ataków na ukraińskie miasta.
Kairos, nazwany na cześć greckiego boga sprzyjającego (kluczowego) momentu, udowadnia, że Ukraina jest w stanie sięgnąć daleko poza front i uderzyć tam, gdzie boli najbardziej.
Źródło: Republika/The Times
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X