Morze cofnęło się przy wulkanie Anak Krakatau
Po 25-godzinnej ciągłej erupcji Anak Krakatau wrócił do krótszych wybuchów strombolijskich, a BMKG (Indonezyjska Służba Meteorologiczna, Klimatologiczna i Geofizyczna) nie potwierdza związku między wiralowym nagraniem cofającej się wody a tsunami. Służby utrzymują jednak stan alarmu i prowadzą intensywne poszukiwania ośmioosobowej grupy, która zaginęła podczas rejsu w stronę wulkanu.
Wideo z 6 września, na którym widać mocno odsuniętą linię brzegową w pobliżu Anak Krakatau, obiegło media społecznościowe. Wielu odbiorców od razu skojarzyło to z tsunami z 2018 roku, gdy osunięcie zbocza wulkanu zabiło setki osób. Szef BMKG Regionu II Hartanto uspokaja: do godz. 7.30 w niedzielę 20 pływomierzy wokół Cieśniny Sundajskiej pokazywało zwykły, astronomiczny rytm pływów. Sejsmografy nie zarejestrowały dużego osuwiska, przemieszczenia mas podwodnych ani trzęsienia, które mogłoby wywołać falę.
Nie mamy dowodów, że to zjawisko wiąże się z aktywnością wulkanu. Nagranie trzeba traktować jako lokalny obraz, a nie dowód tsunami – powiedział.
Jednocześnie BMKG powtarza zasadę ostrożności: jeśli woda nagle i szybko opada poza normalnym pływem, a do tego słychać huk albo pojawiają się nietypowe fale – natychmiast odejść od brzegu na wyżej położony teren i śledzić komunikaty BMKG, PVMBG oraz BPBD.
Sama erupcja też się zmieniła. Ciągły wybuch, który zaczął się 4 września o 23.07 i trwał do 6 września o 00.04, zakończył się. Od tego czasu wulkan wrócił do typowych dla siebie, krótkich erupcji strombolijskich – trwają po kilkanaście–kilkadziesiąt sekund, materiał pada głównie na stoki i krater. Status pozostaje jednak na poziomie III, z zakazem zbliżania się na 3 km.
Dane o deformacji nie wskazują na przesuwanie się ścian krateru, które groziłoby osunięciem do morza. Prawdopodobieństwo tsunami BMKG ocenia jako niskie (poniżej 50 proc.). Fale w cieśninie utrzymują się w przedziale 0,5–3 m, bez anomalii prądów powierzchniowych.
Osobny, poważny wątek to zaginięcie. 7 września około 14.00 z Carity wypłynął speedboat z pięcioma dziennikarzami (m.in. z Antary, Merdeka.com, iNews i Anadolu) oraz kapitanem, marynarzem i przewodnikiem. Ostatni kontakt był wczesnym popołudniem. Poszukiwania trwają trzeci dzień; utrudniają je fale i wiatr. Do akcji włączono m.in. jednostki marynarki i drony termowizyjne. Do tej pory grupy nie odnaleziono.
Popiół na kilka dni sparaliżował lotnictwo – odwołano prawie 3 tys. rejsów – ale większość lotnisk już wznowiła pracę. Wulkan nadal jest aktywny, choć słabnie. Służby powtarzają: spokój tak, ale bez obniżania czujności.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X