Eliminacje piłkarskich Mistrzostw Świata kobiet
Ewa Pajor nie ukrywa, że po zremisowanym 2:2 w Gdańsku przez polską reprezentację eliminacyjnym meczu mistrzostw świata z Holandią odczuwa jednocześnie dumę i niedosyt. - Miałyśmy swoje sytuacje, ale rywalki też stworzyły sobie kilka dogodnych okazji - przyznała piłkarka Barcelony.
- Jesteśmy dumne z tego punktu, jednak po meczu czułam niedosyt, bo miałyśmy swoje sytuacje, ale musimy pamiętać, że Holandia również stworzyła sobie kilka dogodnych okazji. Nasza defensywa i to jak razem dzisiaj bardzo mocno broniłyśmy, to przyniosło efekt. Oczywiście straciłyśmy bramki po stałym fragmencie i po strzale z dystansu, jednak takie w dywizji A będą mecze. Mierzymy się przecież z bardzo silnymi zespołami i detale robią różnicę – zauważyła Pajor.
To właśnie liderka reprezentacji zapewniła gospodyniom w 24. minucie prowadzenie.
- Ewelina Kamczyk bardzo mocno szła do końca i pojawiła się myśl, żeby jej podać, jednak zobaczyłam, że obrończyni zrobiła krok do niej i w tym momencie stwierdziłam, że uderzę na bramkę – zrelacjonowała.
Przy drugim trafieniu w 84. minucie Pajor zagrała do Kamczyk, ta popisała się znakomitym podaniem do Pauliny Tomasiak, która minęła bramkarkę rywalek i umieściła piłkę w pustej bramce.
- Wiedziałyśmy, że Holenderki będą chciały prowadzić grę i posiadać piłkę, a my będziemy szukać swoich szans przy kontrach czy długich podaniach za linię obrony, gdzie rywalki zostawiały nam dużo miejsca. Próbowałyśmy to wykorzystać i tak się stało przy bramce na 1:0. Drugi gol to gra kombinacyjna i w tym aspekcie również się rozwijamy. Chcemy grać nie tylko z kontry, co jest naszą silną stroną i korzystać z tego w każdym meczu, ale pokazywać także grę kombinacyjną. Właśnie jak przy trafieniu Pauliny - dodała.
29-letnia piłkarka zapewniła, że po stracie gola pod koniec pierwszej połowy oraz kolejnej bramki po rozpoczęciu drugiej odsłony, biało-czerwone nie załamały się.
- Widać, że zrobiłyśmy postęp w każdym aspekcie – taktycznym i motorycznym, ale także mentalnym. Wierzymy w siebie, jesteśmy jednością i wspieramy się nawet po straconej bramce. Wiemy też, co musimy zrobić i na czym się skupić, aby takie straty odrabiać. To efekt ciężkiej pracy całego zespołu i sztabu – oceniła.
Najskuteczniejsza polska reprezentantka uważa, że wszystkie piłkarki zrobiły w ostatnim okresie duży postęp, progres notuje też cały zespół. Podkreśliła, że każda zawodniczka wymaga od siebie bardzo dużo i dlatego drużyna narodowa się rozwija.
- To coś niesamowitego przyjeżdżać na zgrupowanie, cieszyć się każdym dniem i cieszyć z takich momentów jak dzisiaj. Jesteśmy jak rodzina i ogromną radość sprawia nam, kiedy możemy walczyć jedna za drugą o każdy centymetr murawy, co jest naszą siłą. Może droga na mundial będzie długa, ale zrobimy wszystko, abyśmy razem pojechali na mistrzostwa - zapewniła.
W kolejnym eliminacyjnym spotkaniu biało-czerwone zmierzą się w sobotę o godz. 21.10 w Dijon z Francuzkami, które we wtorek, chociaż przegrywały do przerwy 0:1 z Irlandią, ostatecznie triumfowały w Dublinie 2:1.
- Bardzo dawno nie grałyśmy z tym zespołem. Dla nas to będzie kolejny mecz, w którym damy z siebie wszystko i będziemy walczyć o jak najlepszy rezultat. Oczywiście wiemy, że ta drużyna jest bardzo silna, ale na pewno dobrze, pod każdym względem, przygotujemy się do tego spotkania i pewności siebie nam nie zabraknie – podsumowała.
Źródło: PAP, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X