Koniec marzeń o mundialu. Gol w końcówce pogrążył Polskę w Sztokholmie
Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 2:3 i nie awansowała na mistrzostwa świata 2026. W decydującym meczu w Sztokholmie biało-czerwoni dwukrotnie odrabiali straty, ale o wszystkim przesądził gol Viktora Gyökeresa w końcówce spotkania. Tym samym to Szwedzi zagrają na mundialu, gdzie w grupie F zmierzą się z Holandią, Tunezją i Japonią.
Mocne wejście i zimny prysznic
Polacy od pierwszych minut weszli w mecz odważnie. Próbowali budować akcje, szukali przestrzeni, ale brakowało konkretu pod bramką rywali. Najlepszą okazję miał Kamiński, który w polu karnym nie zdołał zamknąć dokładnego dogrania Lewandowskiego.
Wszystko zmieniło się w 20. minucie. Szwedzi wyprowadzili szybki kontratak. Jesper Karlström dograł z boku boiska do Yasina Ayariego, a ten sprytnie zagrał piętką do Anthony’ego Elangi. Skrzydłowy nie zastanawiał się ani chwili - huknął w lewą część bramki i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.
Polacy wzięli się za odrabianie strat niemal natychmiast. Matty Cash dośrodkował w pole karne do dobrze ustawionego Świderskiego, ale jego strzał był zbyt lekki, by zaskoczyć Nordfeldta. Chwilę później z dystansu próbował Kamiński - bramkarz Szwedów ponownie popisał się dobrą interwencją.
Odpowiedź i powtórka z koszmaru
W końcu przyszło wyrównanie. Zieliński napędził akcję środkiem pola i zagrał na lewą stronę do Nicoli Zalewskiego. Pomocnik Interu przyjął, poprawił sobie piłkę i uderzył w kierunku dalszego słupka. Futbolówka po rykoszecie tuż przed bramką zmyliła golkipera i wpadła do siatki. 1:1. Biało-czerwoni poczuli, że mogą przejąć kontrolę. Grali odważnie, utrzymywali się przy piłce i nie zamierzali zwalniać. Mimo to - jak w meczu z Albanią - wszystko posypało się tuż przed przerwą.
Po faulu Zalewskiego Szwedzi mieli rzut wolny. Nygren dośrodkował w pole karne, w którym zamieszanie wykorzystał Lagerbielke, strzelając z główki. Grabara został zaskoczony, ruszył w złą stronę i nie miał szans na skuteczną interwencję. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę. Polska znów musiała gonić wynik.
Wrócili do gry. Znów zabrakło niewiele
Po przerwie zespół Jana Urbana ponownie ruszył do ataku. Polacy grali odważnie, szukali wyrównania i momentami zamykali rywali na własnej połowie. W 55. minucie dopięli swego. Cash dośrodkował z prawej strony, piłkę głową zgrał Kamiński, a ta spadła pod nogi Zalewskiego. Pomocnik błyskawicznie dograł do Świderskiego, który z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki.
Co ciekawe, przez długi czas niewidoczny był Viktor Gyökeres - największa gwiazda gospodarzy. Polska defensywa skutecznie go neutralizowała i wydawało się, że to może być jeden z kluczy do sukcesu.
Dramat w końcówce i kontrowersje
Im bliżej końca, tym więcej emocji. Szwedzi zaczęli coraz mocniej naciskać, a Gyökeres w końcu dał o sobie znać. Na kilka chwil przed końcem w polu karnym zrobiło się ogromne zamieszanie. Piłka odbijała się od kolejnych zawodników, aż w końcu trafiła pod nogi napastnika gospodarzy. Ten nie zmarnował okazji i pokonał Grabarę.
Po tym ciosie trudno było się podnieść. W doliczonym czasie Polacy rzucili się do ataku, ale nie zabrakło też kontrowersji. Sędzia przerwał jedną z ostatnich akcji ofensywnych po rzekomym faulu Piątka, choć powtórki jasno pokazywały, że kontaktu z obrońcą nie było.
Niestety wynik nie uległ już zmianie i nasi reprezentanci opuszczą wielkie wydarzenie piłkarskie pierwszy raz od 10 lat.
Szwedzi jadą na mundial
Polacy walczyli, ale tym razem to nie wystarczyło. 90-letnia klątwa Sztokholmu trwa, a marzenia o mundialu trzeba odłożyć na kolejne lata.
To Szwecja zagra na mistrzostwach świata w Ameryce Północnej. W grupie F zmierzy się z Holandią, Tunezją i Japonią.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X