TVP w panice przed preselekcjami do Eurowizji? Brak wielkich gwiazd, odmowy „dzikich kart” i kontrowersje wokół nagrań
Kulisy polskich preselekcji do Eurowizji robią się coraz bardziej napięte. TVP obawia się, że bez rozpoznawalnych nazwisk wydarzenie nie przyciągnie widzów, a próby ratowania sytuacji miały zakończyć się fiaskiem. Do tego dochodzą zarzuty o brak transparentności i niepokój samych uczestników.
Telewizja Polska ogłosiła listę finalistów krajowych eliminacji do Eurowizji. W tegorocznej stawce znalazło się ośmioro artystów:
- Alicja – „Pray”
- Anastazja – „Wild Child”
- Basia Giewont – „Zimna woda”
- Jeremi Sikorski – „Cienie przeszłości”
- Karolina Szczurowska – „Nie bój się”
- Ola Antoniak – „Don’t You Try”
- Piotr Pręgowski – „Parawany tango”
- Stasiek Kukulski – „This too shall pass”
Już na etapie selekcji pojawiły się głosy, że poziom zgłoszeń pozostawiał sporo do życzenia. Jeden z jurorów, Michał Hanczak, nie krył rozczarowania i skomentował sprawę następująco:
"Mój komentarz: gdybym miał z tegorocznych zgłoszeń wybrać tylko takich artystów i takie propozycje, co do których nie miałem wielu wątpliwości, to lista byłaby krótka – może 3-4 piosenki, co świadczy o tym, że – poza kilkoma wyjątkami – poziom zgłoszeń był równy, ale nie za wysoki… szkoda!"
Dodatkowe emocje wzbudziła decyzja TVP dotycząca formy prezentacji występów. Zamiast zapowiadanego koncertu na żywo, występy finalistów mają zostać wcześniej nagrane w studiu.
To jednak nie jedyny problem, z jakim mierzy się nadawca. Jak ustalił Pudelek, za kulisami miały pojawić się obawy, że w tegorocznej stawce brakuje nazwiska, które realnie podniosłoby zainteresowanie preselekcjami. W odpowiedzi na te lęki rozważano podobno przyznanie dwóch „dzikich kart” rozpoznawalnym artystom.
"W gronie potencjalnych kandydatów wymieniano Michała Szpaka i Marcina Maciejczaka. Zarówno za Michałem, jak i Marcinem stoi ogromna rzesza wiernych fanów, a przy tym są to nazwiska, które świetnie nadają się do promocji całego wydarzenia. Na korytarzach mówi się, że TVP jest w stanie przeznaczyć bardzo wysokie budżety na tę dwójkę bo wiedzą, że uratują im preselekcje"
Ostatecznie jednak obaj artyści mieli odmówić udziału, co zmusiło stację do dalszych, nerwowych poszukiwań.
Równolegle w TVP ma narastać napięcie związane z rosnącą popularnością jednej z konkursowych propozycji – „Parawany tango” Piotra Pręgowskiego. Choć utwór zdobywa coraz większy rozgłos, nie wszyscy w stacji mają być przekonani, że byłby to najlepszy wybór na Eurowizję.
Źródło: Pudelek, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X