Joanna Racewicz zabrała głos po głośnym ślubie z samą sobą. Wyjaśniła, co naprawdę chciała przekazać
Ceremonia Joanny Racewicz wywołała falę komentarzy i podzieliła internautów. Dziennikarka postanowiła raz jeszcze wyjaśnić, dlaczego zdecydowała się na symboliczny ślub z samą sobą i jaki cel stoi za tym nietypowym wydarzeniem.
Joanna Racewicz pojawiła się w czwartkowym wydaniu programu "Dzień Dobry TVN", gdzie odniosła się do szeroko komentowanej ceremonii, podczas której symbolicznie powiedziała sobie "tak". O jej samoślubie pisaliśmy TUTAJ.
Dziennikarka podkreśliła, że nie był to tradycyjny ślub, lecz publiczna deklaracja i zobowiązanie wobec samej siebie.
W rozmowie zaznaczyła, że słowo „ślub” ma znacznie szersze znaczenie niż zawarcie małżeństwa.
„Słowo "ślub" w języku polskim od lat ma też znaczenie uroczystej przysięgi złożonej publicznie, przy świadkach, na wierność jakimś przekonaniom. Ślubują żołnierze, uczniowie, kiedy idą do pierwszej klasy, policjanci, harcerze, strażacy lekarze. O tym jest moja przysięga - to jest słowo dane samej sobie, że już się nie zostawię”.
Choć ceremonia spotkała się z krytyką i falą żartów w sieci, prowadzący program – Dorota Wellman i Norbi – zapewnili, że nie zamierzają kpić z decyzji swojej gościni. Racewicz wyjaśniła, że najważniejsza była dla niej symbolika oraz osobista obietnica troski o własne potrzeby.
Po występie w telewizji dziennikarka opublikowała również wpis na Instagramie, w którym ponownie odniosła się do całej sytuacji.
„Nie oczekuję, że każdy zrozumie symbol. Rozumiem, że można go odczytać na skróty, ale wierzę, że warto zapytać "dlaczego" zanim przyjdzie ocena i padnie oskarżenie. Bo nie chodziło o suknię. Nie chodziło o ceremonię. Chodziło o obietnicę. O tę najtrudniejszą - złożoną samej sobie”.
Racewicz podkreśliła, że jej inicjatywa ma zachęcić kobiety do większej troski o siebie. Jak zaznaczyła, od lat spotyka osoby, które poświęcają się dla innych, zapominając o własnym dobrostanie. Sama również miała przejść podobną drogę i dziś chce inspirować inne kobiety do postawienia własnych potrzeb na pierwszym miejscu.
„Od lat spotykam kobiety, które potrafią być wyrozumiałe i troskliwe dla innych, a bezlitosne i okrutne dla samych siebie. Żyjące w wiecznym "muszę" zamiast "chcę". Znam to miejsce aż za dobrze. Też tam byłam. Obiecałam sobie, że już nie wrócę. Że opresja to zamknięty rozdział. I że zrobię wszystko, by zabrać stamtąd jak najwięcej kobiet. Jeśli będą gotowe.”
Źródło: Instagram.com/@joannaracewicz
Źródło: Republika, Dzień Dobry TVN
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Joanna Racewicz zabrała głos po głośnym ślubie z samą sobą. Wyjaśniła, co naprawdę chciała przekazać
Koniec szybkiej jazdy? UE pracuje nad systemem kontroli prędkości
Zgorzelski: Polaków spotkały trzy ludobójstwa: Niemieckie, Sowieckie, Ukraińskie