Ma 15 lat i 2,18 m wzrostu. Lekarze powiedzieli: „To wymyka się spod kontroli”
Gabriel Yates z Naples na Florydzie zawsze był najwyższy w klasie. Lubił to — aż do ósmej klasy, gdy musiał już schylać się w drzwiach, a obcy ludzie zaczęli pytać, czy gra w koszykówkę. W kwietniu 2025 r. lekarze zdiagnozowali u niego gigantyzm przysadkowy: poziom hormonu wzrostu był trzykrotnie za wysoki, a winą okazał się guz przysadki wielkości winogrona, uciskający nerw wzrokowy. W sierpniu nowotwór usunięto. Dziś 15-latek o wzroście ok. 2,18 m próbuje wrócić do zwykłego życia.
Gabriel Yates od zawsze wyróżniał się wzrostem. W szkole było to nawet powodem do dumy — dopóki nie zaczął wchodzić do pomieszczeń z głową przy drzwiach, a na ulicy ludzie zatrzymywali go, żeby zrobić zdjęcie albo namawiać do koszykówki.
Ludzie pytają mnie o sport, więc mówię, że zajmuję się aktorstwem, a oni od razu wymieniają wszystkich wysokich aktorów, jakich znają. To trochę irytujące — opowiadał magazynowi People.
Prawdziwy skok wzrostu przyszedł wraz z dojrzewaniem. W wieku 12–13 lat chłopak miał już ponad 1,80 m i rósł o ok. 5–8 cm rocznie. Lekarze długo uspokajali rodzinę, że to po prostu „wysoki nastolatek”. Dopiero przy kolejnej kontroli pediatra powiedział matce:
To zaczyna wymykać się spod kontroli — i skierował syna do endokrynologa.
W kwietniu 2025 r. badania potwierdziły to, czego sam Gabriel zaczął się obawiać po lekturze internetu: gigantyzm przysadkowy. Hormon wzrostu miał stężenie około trzykrotnie wyższe od normy. Przyczyną był łagodny guz przysadki wielkości winogrona, który uciskał nerw wzrokowy i ograniczał widzenie obwodowe. U nastolatka stwierdzono też skoliozę.
W połowie sierpnia guz usunięto w Johns Hopkins All Children’s Hospital w St. Petersburg na Florydzie. Operacja była delikatna: zagrożone były zarówno wzrok, jak i funkcje samej przysadki.
Poczułem ulgę. Myślałem, że po prostu jestem niezdarny i nie mam na to żadnego usprawiedliwienia. Nie nadążałem za innymi, szybko łapałem zadyszkę — teraz wiem dlaczego — mówił Gabriel.
Gigantyzm przysadkowy jest wyjątkowo rzadki: endokrynolodzy mogą spotkać jeden–dwa takie przypadki w całej karierze, a w Stanach Zjednoczonych opisano zaledwie około stu. Leczenie bywa wieloletnie i nie zawsze kończy nadmierny wzrost raz na zawsze. Lekarze mówią, że chłopak może jeszcze urosnąć w bardziej naturalnym tempie — nawet do ok. 2,26 m.
Codzienność też nie jest prosta. Rodzina szuka ubrań i butów w rozmiarze 22, a nawet samochodu dostosowanego do osoby ponad dwumetrowej. Pomogła lokalna organizacja Laces of Love oraz Orlando Magic, które przekazały specjalne obuwie. Matka założyła zbiórkę GoFundMe na koszty wizyt u neurochirurgów, endokrynologów, okulistów i kardiologa. Gabriel nie chce być „tą wysoką ciekawostką”. Lubi aktorstwo, paleontologię i pracę ze zwierzętami — pomaga w ogrodzie zoologicznym. Młodsze rodzeństwo, jak mówi mama, „wchodzi na niego jak na drzewo”.
Rzeczy nie są robione dla ludzi takich jak ja. Ale się dostosowuję — podsumował.
Źródło: Republika/GoFundMe
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X