Eurowizyjna burza w Mołdawii. Polska dostała 12 punktów, a szef publicznej telewizji stracił stanowisko
Wyniki mołdawskiego jury na Eurowizji wywołały prawdziwą polityczną i medialną aferę. Maksymalna nota dla Polski zamiast dla Rumunii doprowadziła do ostrej krytyki, publicznych emocji i dymisji szefa tamtejszego nadawcy publicznego.
Choć emocje po finale Eurowizji powoli opadają, w Mołdawii temat konkursu wciąż wywołuje ogromne poruszenie. Wszystko za sprawą decyzji tamtejszego jury, które najwyżej oceniło reprezentantkę Polski Alicję Szemplińską i jej utwór „Pray”. Werdykt wywołał falę krytyki, a w kraju rozpętała się prawdziwa medialna i polityczna burza.
Największe zdziwienie wzbudził fakt, że mołdawscy jurorzy nie przyznali maksymalnej liczby punktów Rumunii, z którą kraj od lat utrzymuje wyjątkowo bliskie relacje. Oba państwa łączą więzi kulturowe, historia oraz wspólny język, dlatego podczas Eurowizji często wzajemnie się wspierają. Tym razem stało się jednak inaczej.
Zupełnie odmienne zdanie od jurorów mieli telewidzowie. Publiczność z Mołdawii bez wahania przekazała Rumunii najwyższą notę, podczas gdy Polska nie zdobyła od widzów ani jednego punktu. Jury oceniło natomiast występ Alexandry Căpitănescu bardzo surowo, przyznając jej jedynie 3 punkty.
Ogromne emocje było widać także podczas samego ogłaszania wyników. Margarita Druta, która przedstawiała punktację z Kiszyniowa, po zakończeniu transmisji zamieściła w sieci emocjonalne nagranie. Prezenterka przyznała, że sytuacja była dla niej wyjątkowo trudna i stresująca.
Nadal nie mogę się uspokoić. To było bardzo ciężkie doświadczenie – mówiła w opublikowanym materiale.
Druta podkreśliła później, że nie miała żadnego wpływu na decyzję jury i jedynie przekazywała oficjalne wyniki. Zaapelowała również do internautów, by nie utożsamiali jej z kontrowersyjnym werdyktem oraz nie oceniali przez pryzmat punktacji relacji między Mołdawią a Rumunią.
Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Sprawa błyskawicznie przeniosła się do świata polityki. Część mołdawskich polityków otwarcie skrytykowała decyzję jurorów, twierdząc, że ich głos nie odzwierciedla opinii społeczeństwa. Pojawiły się także sugestie, że Eurowizja od dawna jest konkursem, w którym znaczenie mają nie tylko występy artystyczne, ale również kwestie symboliczne i polityczne.
Skala oburzenia okazała się tak duża, że konsekwencje dotknęły również mołdawskiego nadawcę publicznego. W atmosferze narastającej krytyki do dymisji podał się Vlad Țurcanu, szef tamtejszej telewizji publicznej.
Źródło: Instagram.com/@telewizjapolska
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X