Dokumenty nie mają znaczenia. Dla szkoły wyznacznikiem jest... wola ucznia
Uczeń szkoły średniej, który rozpoczął proces zmiany płci, domaga się od nauczycieli, by zwracać się do niego Wiktoria. Szkoła odmówiła, argumentując, że do czasu prawomocnego wyroku o uzgodnieniu płci może używać wyłącznie danych metrykalnych. Sąd orzekł jednak, że szkoła musi zwracać się do dziecka imieniem "Wiktoria" nawet, jeżeli w papierach figuruje męskie imię.
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w uzasadnieniu wskazał, że w polskim prawie nie ma przepisu nakazującego nauczycielom posługiwanie się wyłącznie imieniem metrykalnym. Odwołał się wprost do art. 30 Konstytucji RP, gwarantującego ochronę godności człowieka. Szkole zarzucono "uporczywe misgenderowanie".
Sąd twierdzi, że nie istniało żadne konkurencyjne dobro prawne, które usprawiedliwiałoby odmowę używania żeńskiego imienia. Szkoła została zobowiązana do publicznych przeprosin oraz zwrotu kosztów procesu.
To prawomocne orzeczenie sądu drugiej instancji, wydane w trzyosobowym składzie i opatrzone obszernym uzasadnieniem. W praktyce może to oznaczać, że nauczyciele będą musieli ulegać życzeniom uczniów i zwracać się o nich nie zgodnie z danymi figurującymi w dokumentach, tylko w taki sposób, w jaki sobie danego dnia zażyczą dzieci.
Źródło: Republika, dorzeczy.pl, rzeszow-info.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X