Serialu o alimentach Marcinkiewicza ciąg dalszy. Były premier: Nie mogę znaleźć pracy
To nie koniec kłopotów alimentacyjnych byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza. W rozmowie z tabloidem „Fakt” były polityk, a obecnie dyżurny komentator antypisowskich portali wyznał, że nie płaci, ponieważ „nie ma z czego”.
W rozmowie z „Faktem” Kazimierz Marcinkiewicz podkreślił, że „respektuje wyrok sądu”, niezależnie od tego, co o nim myśli.
Jak dodał, „nie płaci tylko dlatego, że nie ma z czego” uregulować zobowiązań alimentacyjnych.
– Od dwóch lat nie mogę znaleźć pracy, która przynosiłaby mi stałe dochody- podkreślił były premier. Jak zapewnił, chce pracować, jednak „sporo osób – w tym urzędników państwowych” – przeszkadza mu w znalezieniu zatrudnienia.
Marcinkiewicz przekonuje, że zarobionymi pieniędzmi zawsze dzieli się z „niezdolną do pracy byłą żoną”.
– Z przyjemnością będę płacił 4 tys. zł każdego miesiąca aż po grób, a jeśli nie będę miał, pójdę odbyć należytą karę- zapewnia.