Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski posiada w tej chwili ponad 632 tony złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To historyczny moment
18:12 Marcos Rodriguez Pantoja, nazywany „wilczym dzieckiem z Sierra Morena”, zmarł w wieku 80 lat w Ourense w Hiszpanii. Porzucony jako dziecko w górach ponad dekadę spędził wśród dzikich zwierząt
17:55 Prawicowa Reform UK przedstawiła w poniedziałek plany odebrania obywatelom UE mieszkającym w Wielkiej Brytanii większości świadczeń socjalnych
17:11 Sąd w Pskowie skazał wiceprzewodniczącego rosyjskiej liberalnej partii Jabłoko Lwa Szlosberga na 11 lat i miesiąc pozbawienia wolności w kolonii karnej za krytyczne wypowiedzi na temat wojny na Ukrainie
16:18 "Już 2,5 roku temu doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków korzystających z systemu MyDr, obsługującego gabinety medyczne w całym kraju. O sprawie nie powiadomiono Urzędu Ochrony Danych Osobowych" - pisze Piotr Nisztor na portalu Niezależna.pl
15:40 Maciej Berek jest kandydatem na sędziego TK zgłoszonym przez grupę posłów klubu Koalicji Obywatelskiej - wynika z informacji na stronie Sejmu
15:15 W wieku 72 lat zmarł aktor Jan Frycz. O śmierci artysty jako pierwszy poinformował Teatr Narodowy w Warszawie
15:08 22 pacjentów poszkodowanych w wypadku autokaru na Węgrzech zostanie zabranych wieczorem specjalnym samolotem do Warszawy - poinformowała w poniedziałek wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk
14:41 DRK: Ponad 2,3 tys. ofiar najtragiczniejszej epidemii eboli w historii kraju
14:32 Rosja: Zatrzymania przed Sądem Najwyższym, gdzie trwa posiedzenie ws. udziału opozycji w wyborach
13:24 Węgry: Dziewięć osób z polskiego autokaru jest w szpitalu w Miszkolcu, dwie w stanie zagrażającym życiu
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami - TVREPUBLIKA.PL
Wydarzenie Częstochowa: Trwa zbiórka podpisów pod referendum ws. odwołania prezydenta miasta i Rady Miasta. Podpisy można składać od poniedziałku do piątku w godz. 16.00–19.00 w punkcie „Kwadraty” przy al. Wolności 1
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Piotrków Tryb. od poniedziałku do piątku w godz. 11:00-18.00 w biurze ul. Słowackiego 34a (przy przejeździe kolejowym) zbiera podpisy pod projektem ustawy Stop BANDERYZMOWI w Polsce!
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Iławie zaprasza wyjątkowo do NOWEGO MIASTA LUBAWSKIEGO na spotkanie z posłem mec. Andrzejem Śliwką - 24 sierpnia o godz. 17.00 w Miejskim Centrum Kultury przy ul. 19 Stycznia 17a

Sakiewicz: ​Jak nie stracić Polski

Źródło: Fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Pamiętam rok 1993. Prawica miała rację. Miała rację co do lustracji, walki z korupcją, Polski w NATO i potrzeby zmiany polityki Balcerowicza. Każda prawicowa partia głosiła słuszne poglądy. Jedne słuszniejsze od drugich. Na koniec prawica wygrała wybory, to nie pomyłka, uzyskała najwięcej głosów i mimo to nie miała reprezentacji w parlamencie. To była cena za brak jedności - pisze Tomasz Sakiewicz w "Gazecie Polskiej Codziennie".

Taki scenariusz dzisiaj nam nie grozi. Jednak należy pamiętać, że cały sukces obozu patriotycznego w 2015 r. polegał na tym, że głosząc słuszne hasła, poszliśmy jednym blokiem. Te same kilka milionów głosów, które przepadły pod wyborczym progiem w 1993 r., dały w 2015 r. większość w parlamencie. Prawica nie tylko się zjednoczyła, ale jeszcze maksymalnie zmobilizowała swoich wyborców. Mobilizacja była premią za jedność, ale też i za nadzieję na zmiany.
 
Racja PiS-u
 
Reforma sprawiedliwości była jedną z kluczowych wśród tych obiecanych wyborcom. Miałem wrażenie, że po pierwszych kryzysach PiS chciał wyhamować tę reformę i większość jej celów zrealizować ewentualnie w drugiej kadencji. Słusznie się obawiano, że zmiany w sądownictwie wywołają gwałtowny opór w Polsce i za granicą. Jednak twardy elektorat PiS-u na to nie pozwolił. Kierownictwo PiS-u zgodziło się na rewolucję w sądach. Miała być przeprowadzona szybko i zdecydowanie. Obojętnie jakie przyjęto scenariusze, stało się oczywiste, że nad reformą będzie czuwało Ministerstwo Sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobro na czele. Ziobro po ponownym porozumieniu z Kaczyńskim jest szefem koalicyjnej partii. Dzisiaj ma silną pozycję w obozie władzy. Będąc jednocześnie ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym (połączenie tych funkcji stało się jedną z jego pierwszych reform) jest bardzo silnym filarem rządu Beaty Szydło. Formalnie to jemu, a nie ludziom Macierewicza podlega znaczna część śledztwa smoleńskiego. Ma wpływy w mediach publicznych i spółkach skarbu państwa. Sukces reformy sądownictwa spowodowałby, że stałby się numerem dwa w strukturach obozu prawicy.

Rzeczywiście wszystkie trzy ustawy reform sądowych (o ustrojów sądów powszechnych, Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym) w pierwotnej wersji bardzo wzmacniały ministra sprawiedliwości. PiS sam złagodził część tych zapisów na poziomie prac sejmowych. Klub parlamentarny przede wszystkim upomniał się o większe prawa dla parlamentu.
 
Racja prezydenta
 
Wśród zmian w ustawach brakowało ewidentnie miejsca na ważną rolę głowy państwa. Prezydent ma bardzo mocny mandat od wyborców, ale jego uprawnienia wobec wymiaru sprawiedliwości w stosunku do obecnej sytuacji spadały. Dokonał wtedy pierwszej wolty domagając się zmian w ustawie o KRS-ie. Zmiany te paradoksalnie zwiększały nie rolę prezydenta, ale opozycji. Dzięki temu uzyskał wsparcie klubu Kukiz’ 15. PiS zgodził się na te zmiany pod presją niepodpisania przez prezydenta ustawy o Sądzie Najwyższym. Jednak zmiany w ustawie o KRS-ie wpisano do ustawy o Sądzie Najwyższym. To powodowało, że jeżeli ustawa o Sądzie Najwyższym nie zadowoli prezydenta, nie podpisze też ustawy o KRS-ie . Sprawę komplikował fakt, że stosunki prezydenta i ministra sprawiedliwości od dłuższego czasu nie są najlepsze. Prawdopodobnie decydujący był tu rozłam sprzed sześciu lat. Ziobro z Jackiem Kurskim utworzyli własną partię, a Andrzej Duda, polityk z Krakowa tak samo jak Ziobro, pozostał w PiS-ie. Obojętne, co naprawdę powodowało, że te stosunki nie są najlepsze, obie strony najpierw po cichu, a potem głośniej, skarżyły się na problemy ze wzajemną komunikacją. Prezydent publicznie twierdził, że był niedoinformowany, a Ziobro podobno próbował spotkać się z prezydentem (być może trochę za późno), ale nie został przyjęty. W dodatku otoczenie prezydenta, w tym znani obrońcy praw człowieka, jak choćby Zofia Romaszewska, twierdzili, że ustawa za bardzo wzmacnia rolę prokuratora generalnego (w poprzednich zapisach nawet jeśli brzmiały podobnie do proponowanych obecnie, minister sprawiedliwości i prokurator generalny to były oddzielne byty). Można wiele powiedzieć o Romaszewskiej, ale nie to, że jest zwolennikiem obecnych sądów. Jednocześnie prezydent został zbombardowany atakiem zagranicznej dyplomacji i protestami ulicznymi, które jemu szkodziły bardziej niż PiS-owi. On w wyborach musi pozyskać do zwycięstwa elektorat środka.
 
Tak się nie robi rewolucji
 
Patrząc na obecną opozycję z komicznym Petru i antycharyzmatycznym Schetyną oraz atrapą ruchów społecznych takich jak KOD, można było mieć wrażenie, że wszystko jest już posprzątane. Oczywiście taka opozycja może nie zyskać nawet trzydziestu procent w wyborach. Ale wrażenie panowania przez PiS nad całą sceną publiczną jest absolutnie złudne. Prawdziwymi ośrodkami siły w Polsce są ludzie służb specjalnych, grupy finansowe często z nimi powiązane i obce ambasady. W normalnych warunkach te siły są słabo widoczne, ale w czasie przełomu aktywizują się i uderzają w najczulsze miejsca. To one poczuły się szczególnie zagrożone reformą sądownictwa i widząc szansę na jej zablokowanie, a nawet kryzys w obozie władzy, przystąpiły do ataku. W wojnę z PiS-em włączyły się najlepsze agencje PR i ogromna część prywatnych mediów. Opracowano sylwetki psychologiczne i opis sytuacji wszystkich uczestników gry. Stworzono doskonałe profile istotnych grup społecznych i uruchomiono na ogromną skalę mechanizmy manipulacji.

PiS nie tylko dał się zaskoczyć potężnym kontruderzeniem, ale pokazał też, że przygotowując rewolucję, liczył chyba na własny obraz słabej opozycji. Dobrym przykładem jest wakacyjny termin prac nad ustawami. W normalnych warunkach zdemobilizowałby elektorat opozycji, ale właśnie w tym roku było odwrotnie. To elektorat PiS-u po ewidentnej poprawie sytuacji materialnej wyjechał masowo na wakacje. Ogromna ilość własnych poprawek i reakcja prezydenta świadczyły o tym, że sprawa nie była dogadana. Nie chodzi o to, kto miał rację, ale o to, że rewolucji nie robi się, gdy nie ma szczegółowego scenariusza, który muszą zaakceptować wszyscy uczestnicy. W efekcie tego błędu powstało wiele kontrowersyjnych zapisów i widoczne przepychanki w obozie władzy.
 
Spokojnie to tylko awaria
 
Decyzja prezydenta częściowo wstrzymuje reformę sądów. Mimo wielu racji, które rozumiem, uważam ją za złą. Nie jest jedynym winnym tego, co się stało, ale rozliczanie win to teraz najgorszy pomysł na dalsze reformy. Jeżeli PiS pogrąży się w sporach, to utraci władzę być może jeszcze w trakcie tej kadencji. Jeżeli wybrnie z tego i potrafi się porozumieć, porozumieć również z prezydentem, to zyska i dokończy reformę sądów, a także wiele innych. Prezydent przejął odpowiedzialność za dokończenie akurat reformy sądowej i musi przekonać PiS do poparcia jego propozycji. Jeżeli będą sensowne, PiS nie może się obrażać. Nie o ambicje tu chodzi, ale o dobro kraju.

Następnym razem trzeba jeszcze pamiętać, że istnieje silna opinia publiczna po prawej stronie, którą można zmobilizować, jeżeli w ogóle chce się to zrobić. Tym razem zupełnie o tym zapomniano albo wręcz tego nie chciano. I to oprócz awantury w obozie władzy uważam za największy błąd. Usunięto obraz.
"Gazeta Polska Codziennie"