Prokuratura nie wszczęła śledztwa. Zdjęcia z sekcji zwłok uznano za "materiał edukacyjny"
Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie publikowania fotografii z sekcji zwłok wykonywanych w Szpitalu Południowym. Śledczy uznali, że materiały miały charakter "edukacyjny" i nie doszło ani do znieważenia zwłok, ani do naruszenia tajemnicy lekarskiej. Jednocześnie wciąż prowadzone są inne postępowania dotyczące działalności szpitalnego prosektorium.
Prokuratura: "Nie stwierdzono znamion przestępstwa"
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, analiza wpisów publikowanych przez koordynatora prosektorium Szpitala Południowego nie wykazała podstaw do wszczęcia śledztwa.
— Żaden z postów nie zawiera treści, które wskazywałyby na intencję znieważenia zwłok będących przedmiotem badań. Wprost przeciwnie – część postów podkreśla konieczność rozwijania wiedzy w tym zakresie — przekazał prok. Skiba.
Według ustaleń śledczych fotografie miały służyć popularyzacji wiedzy z zakresu tanatologii, przyczyn śmierci oraz obrażeń widocznych podczas sekcji zwłok - podaje Rzeczpospolita. Prokuratura uznała również, że publikowane materiały nie umożliwiały identyfikacji zmarłych, dlatego nie doszło do naruszenia tajemnicy lekarskiej.
Śledczy zakończyli również postępowanie dotyczące urządzenia, które miało pełnić funkcję podsłuchu w prosektorium:
— Ustalono, że nie znajdowało się na nim jakiekolwiek nagranie. Nie doszło do nagrania jakichkolwiek osób — poinformował rzecznik prokuratury.
Jednocześnie sprawą nadal zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych, który prowadzi kontrolę w Szpitalu Południowym.
Prokuratura podkreśla, że odmowa wszczęcia śledztwa w sprawie zdjęć nie kończy wszystkich postępowań związanych z działalnością prosektorium. Nadal prowadzone jest śledztwo dotyczące 20 kart zgonu wystawionych pomiędzy 22 sierpnia a 9 września 2025 roku. Z ustaleń śledczych wynika, że dokumenty miały zostać podpisane przez osobę nieuprawnioną, a postępowanie rozpoczęto po zawiadomieniu lekarza, który zgłosił podejrzenie podrobienia jego podpisu oraz wykorzystania zaginionej pieczątki.
Odnosząc się do medialnych doniesień o utrudnianiu odbioru ciał przez niektóre zakłady pogrzebowe, prokuratura poinformowała, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził takich praktyk:
— Analizowany był materiał dowodowy. Przesłuchiwani byli świadkowie i takie praktyki nie zostały stwierdzone — powiedział prok. Skiba.
Afera Szpitala Południowego od kilku tygodni jest przedmiotem intensywnego zainteresowania opinii publicznej i organów ścigania. Początkowo medialne doniesienia dotyczyły wysokich zarobków koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Dawida Kacprzyka oraz zarzutów dotyczących sposobu organizacji pracy SOR-u i przyjmowania pacjentów. Następnie w Kanale Zero były ordynator chirurgii placówki dr Emil Jędrzejewski ujawnił skandaliczne błędy medyczne i nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki, które jego zdaniem prowadziły nawet do śmierci leczonych osób. Pod presją społeczną sprawą zajęła się przejęta prokuratura, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Zdrowia oraz władze Warszawy, a w szpitalu rozpoczęto szereg kontroli.
Równolegle ujawniono odrębny skandaliczny wątek dotyczący prosektorium Szpitala Południowego. Śledczy badają m.in. podejrzenie podrobienia kart zgonu oraz wykorzystania zaginionej pieczątki lekarza przy dokumentacji dotyczącej 20 zmarłych osób.
Źródło: Republika, rp.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X