Płk Wroński: Marsz Niepodległości jest świętem niepodległości Polski, a marsz KOD-u jest przeciwko. Tylko przeciwko czemu? Przeciwko niepodległości?
– To jest święto niepodległości, to jest święto nas wszystkich i nie trzeba przychodzić pod hasłami organizacji, manify, czy nie wiem czego. Gdyby nie ta Polska, nie byłoby ani lewicy, ani prawicy, a również Komitetu Obrony Demokracji, który nie wiem czego tu broni – mówił w Telewizji Republika pułkownik Piotr Wroński.
Gościem Ryszarda Gromadzkiego w "Republice na Żywo" był pułkownik Piotr Wroński, emerytowany oficer służb specjalnych. Rozmowa dotyczyła ewentualnych prowokacji podczas Marszu Niepodległości.
Płk Piotr Wroński zauważył, że "jest dość duży atak propagandowy ze strony mediów mainstreamowych na Marsz Niepodległości". – Obserwuję to co najmniej od 2-3 tygodni. Nie wracajmy do tego nieszczęsnego Facebooka, bo z tego skorzystała tylko Rosja – wielu pożytecznych idiotów przeniosło się na rosyjski portal Vk.com i to jest błąd – powiedział płk Wroński.
Gość Telewizji Republika wskazał, że "jak pokazuje się Marsz Niepodległości z ostatnich lat, to pokazuje się głównie zadymy i hasła, które będą wykorzystane propagandowo przeciwko organizatorom marszu". – Marsz Niepodległości jest świętem niepodległości Polski – to jest święto, a marsz KOD-u jest przeciwko. Tylko przeciwko czemu? Przeciwko niepodległości? Tak to wygląda na dobrą sprawę – zauważył. – Nie obawiałbym się zaatakowania bezpośrednio Marszu, dlatego, że przypuszczam, że policja będzie bardzo dobrze chronić Marszu i policjanci wykonają bardzo dobrą pracę i będą bronić, obawiałbym się tego, co może być wewnątrz Marszu. Druga strona ma pieniądze, stoją za nimi głównie niepolskie koncerny i bardzo potężne siły, więc kwestia nawet najmniejszej prowokacji wewnątrz marszu zostanie przez nie nadęta do niebotycznych rozmiarów – mówił gość Ryszarda Gromadzkiego.
Płk Wroński powiedział, że bałby się również tego, co będzie po Marszu. – Dla organizatorów i policji Marsz skończy się o określonej godzinie. Ludzie się rozejdą i wtedy należy spodziewać się prowokacji ze strony określonych grup. Jak prześledziłem sobie poprzednie lata, to wiele było sytuacji chętnie transmitowanych przez media, które miały miejsce własnie po Marszu – dodał.
– Nie należy się cieszyć z tego, że rok temu było spokojnie. To było od razu po wyborach, jeszcze nawet rząd nie został skonstruowany i druga strona po prostu nie zdążyła się zorganizować – wskazał. – Chciałbym, żeby wszyscy mieli świadomość – i organizatorzy, i uczestnicy – że wszyscy wpływamy na wizerunek Polski, a każdy błąd zostanie wykorzystany przeciwko Polsce – wskazał.
Ekspert ds. służb specjalnych przestrzegł, że "na pewno pojawią się telewizje, które będą szukać zaczepki". – Wystarczy jakieś hasło w stronę dziennikarza i natychmiast zostanie to rozdęte niemalże do bitwy ulicznej, III wojny światowej – mówił. Wskazał, że "może być tak, że podchodzi dziennikarz jednej 3-literowej telewizji, powiedzmy, do uczestnika – może opłaconego, może aktora i ten w czymś w niego rzuci – i już mamy fakt medialny". – Reakcja ludzi, którzy go zneutralizują, podejdą do dziennikarza, porozmawiają z nim, wtedy się to zneutralizuję. Przepraszam, to są już techniczne układy, ale tego najbardziej się obawiam. – To jest święto niepodległości, to jest święto nas wszystkich i nie trzeba przychodzić pod hasłami organizacji, manify, czy nie wiem czego. Gdyby nie ta Polska, nie byłoby ani lewicy, ani prawicy, a również Komitetu Obrony Demokracji, który nie wiem czego tu broni – wskazał pułkownik.