Krzysztof Gojdź ostro o „upadku USA”: „Czarny obrabował mi dom”
Celebrycki lekarz medycyny estetycznej Krzysztof Gojdź w podcaście Żurnalisty opowiedział, dlaczego sprzedał dom w Hollywood i podzielił się kontrowersyjnymi poglądami na temat imigracji oraz bezpieczeństwa w Europie i USA.
Krzysztof Gojdź, 53-letni chirurg plastyczny znany jako najpopularniejszy celebrycki lekarz medycyny estetycznej w USA, regularnie dzieli się swoim luksusowym życiem w Miami i Chicago. W wywiadzie dla Żurnalisty wrócił do tematu bezpieczeństwa w Los Angeles.
Gojdź wyjaśnił powód sprzedaży willi w Hollywood:
„Czarny obrabował mi ten dom w biały dzień i nie czułem się już tam bezpiecznie”.
Dodał, że mieszkańcy masowo opuszczają LA, przeprowadzając się głównie do Miami.
„LA się zmieniło przez ostatnie 5-10 lat. To nie jest bezpieczne miasto” – podkreślił.
Według niego względne bezpieczeństwo oferują jedynie dzielnice Beverly Hills i West Hollywood.
Chirurg opisał też swoje obawy:
„Jeżdżąc ulicami Beverly Hills i West Hollywood, zamykam dach swojego samochodu, dlatego, że jak tylko – nie daj boże – wyjedziesz poza granicę Beverly Hills, to bezdomny ci tam po prostu wskoczy. I albo giwera, albo odetnie ci rękę, żeby po prostu wziąć Rolexa”.
W kontekście imigracji Gojdź stwierdził, że lepiej rozumie kraje zamykające granice.
„Zachowam się jak Konfederacja albo jak Pan Braun, że właśnie bym nie wpuszczał. Nie wpuszczałbym na pewno muzułmanów i na pewno sprawdzałbym, komu dawałbym polski paszport” – powiedział.
Dodał, że Warszawa pozostaje jedną z najbezpieczniejszych stolic Europy, w przeciwieństwie do Berlina, Paryża i Londynu.
W dalszej części rozmowy Gojdź odniósł się szerzej do kwestii żydowskich i ukraińskich. Na temat osób pochodzenia żydowskiego powiedział:
„Kto robi karierę w świecie artystycznym czy w polityce? Tak, głównie osoby pochodzenia żydowskiego, bo Żydzi się trzymają ze sobą. Ja niestety nie mam żadnych korzeni żydowskich. Kiedyś miałem nosa i faktycznie każdy mi wpierał, że na pewno gdzieś mam jakieś geny, ale no niestety nie mam. Gdybym miał, na pewno byłbym też w innym miejscu w hierarchii w Hollywood. Oni się wspierają i to mi się w nich podoba”.
Następnie nawiązał do relacji polsko-żydowskich i sytuacji w Polsce:
„Mój dziadek jest z Wołynia. (...) My naprawdę im pomogliśmy, ale nie widać tej wdzięczności. Moi znajomi z Warszawy mówili, że oni się nie asymilują z nami. Mają swoje kluby, swoje restauracje, są wyalienowani. Dlaczego? Przecież my otworzyliśmy im naprawdę ramiona, drzwi i jakoś nie czuję tego, że oni są wdzięczni”.
Na pytanie o wsparcie dla Ukrainy Gojdź odpowiedział wprost:
„Jeżeli spytasz się, czy ja dałem złotówkę na wojnę z Ukrainą, nie. (...) Mój dziadek mi opowiadał o Wołyniu. Dopóki Wołyń nie będzie rozliczony i ta historia... Bardzo mi szkoda oczywiście całej tej sytuacji narodu ukraińskiego, ale dopóki nie będzie rozliczony Wołyń – nie, dopóki Lwów będzie czcił banderę – nie”.
Źródło: Żurnalista, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Morawiecki alarmuje w Sejmie ws. relacji Polski z USA: „Nie można wypychać naszych sojuszników”
Krewni pomogli w brawurowej ucieczce oskarżonego z sądu!
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Stowarzyszenie Rozwój Plus już zarejestrowane. Morawiecki o szczegółach