Czarnek przed stacją paliw: "Dziś mamy drożyznę jak nigdy". PiS żąda reakcji rządu
Politycy Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali w środę rano konferencję prasową przed stacją benzynową w Warszawie. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, przekonywał, że rząd powinien natychmiast podjąć działania prowadzące do obniżenia cen paliw. Zbigniew Kuźmiuk i Jarosław Wieczorek wskazywali natomiast na możliwe skutki wzrostu cen dla inflacji i kondycji finansów publicznych.
„Żądamy działania rządu”
Podczas konferencji politycy PiS zwracali uwagę przede wszystkim na ceny widoczne na pylonie stacji benzynowej. Przemysław Czarnek przypomniał, że jego ugrupowanie od miesięcy domagało się obniżenia podatków zawartych w cenie paliwa.
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera mówił, że wysokie ceny oleju napędowego uderzają nie tylko w kierowców, ale również w transport i rolnictwo:
— Takiego roku jak ten nie było jeszcze do tej pory w historii III Rzeczypospolitej, żeby przez cały rok, można powiedzieć, trwały przepychanki o ceny paliw. I to przepychanki, które prowadzą do tego dramatu, który widać na tym pylonie, dramatu, który pokazuje, ile trzeba zapłacić za litr oleju napędowego. Oleju napędowego, który służy nie tylko transportowi, nie tylko zwykłym kierowcom diesla, ale również rolnikom, bo przecież szczyt żniw się skończył, ale prace polowe trwają i będą trwały kolejne miesiące — mówił Przemysław Czarnek.
Polityk PiS przypomniał o czasowym obniżeniu stawki VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz akcyzy do poziomu minimalnego. Jak przekonywał, Prawo i Sprawiedliwość domagało się takich rozwiązań już wiosną:
— Udało się zmusić rząd do kilkunastu tygodni, ale na szczyt wakacji mieliśmy podwyżki. I dzisiaj, na początek roku szkolnego, kiedy rusza się do szkoły, kiedy znów tankuje się paliwo, mamy bójki na stacjach benzynowych, mamy kolejki, a dziś mamy drożyznę jak nigdy — stwierdził.
Czarnek odniósł ceny na polskich stacjach również do sytuacji na światowym rynku ropy i kursu dolara. Przekonywał, że gabinet powinien skoncentrować się na działaniach, które bezpośrednio przełożą się na rachunki kierowców:
— To drożyzna w sytuacji, kiedy jest oczywiście kryzys na Bliskim Wschodzie, ale kiedy ceny baryłki na rynkach światowych są powyżej 90 dolarów, ale nie 120 dolarów, a ceny dolara w Polsce są zdecydowanie niższe niż za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego żądamy natychmiastowego zaprzestania opowiadania bajek o jakimś podatku dla koncernów, o jakimś wecie, które było do ustawy absolutnie niezgodnej z prawem. Żądamy działania rządu na rzecz polskich kierowców i wszystkich mieszkających w Polsce, ponieważ ceny paliwa przekładają się wprost na ceny na naszych półkach sklepowych — powiedział.
Czarnek wskazał także na projekt ustawy przygotowany przez jego ugrupowanie. Według niego rozwiązanie proponowane przez PiS mogłoby przynieść kierowcom ulgę jeszcze we wrześniu:
— Nasza ustawa jest w Sejmie, jest mrożona i przyjęcie choćby tej ustawy dawałoby ulgę kierowcom do końca września. Tego żądamy — podkreślił.
Kuźmiuk: państwo z dykty
Zbigniew Kuźmiuk skoncentrował się na możliwościach finansowych państwa. Porównywał obecne działania z rozwiązaniami wprowadzanymi przez rząd PiS w 2022 roku:
— Mamy do czynienia z państwem z dykty. Otóż dwudziestej gospodarce świata nie stać na trwałe wprowadzenie obniżki stawki VAT do momentu, kiedy zakończy się konflikt w Zatoce Perskiej i ceny ropy na rynkach światowych wyraźnie spadną. Pan premier żebrał u ministra finansów o pół miliarda złotych, żeby na dwa tygodnie obniżyć stawkę podatku VAT — powiedział Kuźmiuk.
Poseł przypomniał następnie rozwiązania określane przez ówczesny rząd jako tarcze antyinflacyjne:
— W 2022 roku za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy obniżkę podatku VAT i akcyzy nie tylko na paliwa, ale także na gaz, ciepło systemowe, prąd elektryczny i dodatkowo także na żywność i nawozy sztuczne. Te obniżki obowiązywały przez 12 miesięcy. To kosztowało ówczesny budżet kilkadziesiąt miliardów złotych, a deficyt na koniec 2022 roku wyniósł tylko 12,5 miliarda złotych — mówił.
Kuźmiuk bronił również decyzji prezydenta o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego ustawy dotyczącej opodatkowania sektora paliwowego. Według polityka PiS wprowadzenie podatku działającego wstecz mogłoby zakończyć się procesami ze strony przedsiębiorstw:
— Pan prezydent zapobiegł kompromitacji państwa polskiego. Jak państwo doskonale wiedzą, ta ustawa to opodatkowanie zysków wstecz, czego zabrania polska konstytucja. Przypominam, że sektor paliwowy to nie tylko Orlen, to także firmy zagraniczne. Zapewne te firmy wniosłyby procesy sądowe i nie ulega wątpliwości, że by je wygrały. A więc nie tylko zwracalibyśmy ten podatek, ale zapłacilibyśmy gigantyczne odszkodowania. Co więcej, Polska straciłaby reputację kraju przyjaznego dla inwestorów — przekonywał.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Hołownia chce pośredniczyć między Nawrockim a Tuskiem. "Chętnie się w tej roli odnajdę"
Jabłczyńska odpowiada Szelągowskiej. Pokazała wiadomość od Grocholi: „Jestem cholernie zmęczona”
Brutalne zabójstwo w Kędzierzynie-Koźlu. Policja zatrzymała 19-latka