Pełzający zamach na Trybunał Konstytucyjny. Tusk przyspiesza
Tuż po sejmowych wakacjach posłowie wybiorą kolejnego sędziego do Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie już zostało wpisane do wstępnego porządku obrad Sejmu na 4 września. Według nieoficjalnych informacji, obóz władzy może kolejny raz naruszyć tryb wyborów do TK oraz wybrać sędziego …”dublera”. Czy będzie nim były minister Maciej Berek, człowiek Donalda Tuska?
Procedury sejmowe są oczywiste. Każdy kandydat przed głosowaniem powinien zostać zaopiniowany przez odpowiednią komisję sejmową. W tym przypadku komisję sprawiedliwości. Posiedzenie takie nie zostało jeszcze zaplanowane. Nie ma też jeszcze oficjalnie zgłoszonych kandydatów. We wstępnym harmonogramie pierwszego po wakacjach posiedzenia Sejmu, obok informacji o wyborze sędziego do TK, formatki na nazwiska kandydatów są puste.
Co nie przeszkadza - jak widać - w zaplanowaniu samego głosowania. Zaskakujące? Wcale. Kandydat jest już wybrany. Według ostatnich doniesień będzie nim Maciej Berek, prawa ręka Donalda Tuska. Był ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i szefem Stałego Komitetu Rady Ministrów. To on jest odpowiedzialny za odmowę publikacji wyroków TK. Absolutnie jeden z najważniejszych ludzi szefa rządu. Tusk poinformował we wtorek, że przesuwa go z rządu do innych zadań. „Polityka Insight” szybko ujawniła, że jest on faworytem Tuska na kolejnego sędziego TK.
Szybki wybór bez zbędnych formalności
A jeżeli zabraknie czasu na dopełnienie sejmowych procedur do dnia 4 września? I to nie problem. Wybór kandydata rządu ma się dokonać szybko i bez “zbędnych” formalności. Według nieoficjalnych informacji “TV Republiki” zapowiada się - już po raz kolejny - skrócenie trybu wyboru sędziego do TK. Podobnie jak miało to miejsce w marcu.
Wtedy, żeby przyspieszyć wybór sześciu nowych sędziów na wakujące stanowiska w Trybunale Włodzimierz Czarzasty nagiął regulamin Sejmu. Według Regulaminu głosowanie może się odbyć 7 dni po zgłoszeniu kandydatury. Czarzasty wtedy zarządził skrócenie tego terminu. Marszałek Sejmu skorzystał z zasady „milczącej zgody”. Na sali plenarnej nikt formalnie nie zgłosił sprzeciwu wobec przyspieszenia, co pozwoliło Czarzastemu uznać, że wszyscy zgadzają się na głosowanie.
Berek zostanie dublerem?
“Dopinając” wybór sędziego 4 września wydarzy się coś jeszcze. Koalicja wybierze sędziego do TK zanim pojawi się w jego składzie wakat. Kadencja ustępującego sędziego Justyna Piskorskiego kończy się 18 września. Oznacza to, że większość sejmowa wybrałaby sobie “dublera”. Dotąd tym mianem obóz władzy określał sędziów wybranych w 2015 roku na miejsca w Trybunale - według Platformy Obywatelskiej - już wcześniej zajęte. PO, poźniej Koalicja Obywatelska konsekwentnie, do dziś, kwestionuje prawo do zasiadania w Trybunale tzw. sędziów dublerów i nie uznaje orzeczeń z ich udziałem.
"I tak za fasadą przywracania praworządności obóz władzy konsekwentnie realizuje krok po kroku plan przejmowania politycznej władzy nad Trybunałem" - ocenia osoba znająca kulisy rozgrywek wobec TK.
Podsumował to celnie Paweł Jabłoński z Rozwóju Plus. Zwrócił uwagę, że były minister Berek odpowiadał za każdą ustawę tego rządu. I gdyby trafił do TK musiałby orzekać o zgodności z Konstytucją ustaw, które sam pisał. W takich sytuacjach musiałby się wyłączać z rozpatrywania części spraw. „To jest hipokryzja rządzącej partii, która mówiła właśnie o tym, jak ważne jest to, żeby tam wysyłać bezstronnych, apolitycznych prawników, a dzisiaj chcą wysłać swojego polityka” - ocenił Jabłoński w radiowej Jedynce.
Fikcja na użytek własnej polityki
Według opozycji byłby to też niezbity dowód, że deklarowana przez Donalda Tuska i jego ekipę szczególna troska o apolityczność Trybunały jest zwykła fikcją, narracją używaną do realizacji własnych bieżących celów - właśnie politycznych.
Dlaczego Tusk tak walczy o przejęcie władzy nad Trybunałem? To potężny sąd. W określonych przez Konstytucję przypadkach może nawet zawiesić sprawowanie urzędu przez prezydenta i przekazać te obowiązki w ręce Marszałka Sejmu. Ale Tuskowi większość w Trybunale jest przede wszystkim potrzebna do czegoś mniejszego, ale równie poważnego w skutkach. Odblokowania bieżącej legislacji, która spotyka albo weto ze strony prezydenta, albo wniosek do TK o zbadanie zgodności stanowionego prawa z Konstytucją. “Nowy Trybunał” wróciłby zapewne do wszystkich orzeczeń “starego TK”, które dotąd nie były uznawane przez rząd. Nie bez znaczenia jest też fakt, że TK rozstrzyga spory zwane kompetencyjnymi między premierem a prezydentem, takie jak choćby ostatnio o nominacje asesorskie, czy o procedurę wyboru sędziów do TK.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X