Arabia Saudyjska chce amerykańskich uderzeń na Huti. Trump o decyzji
Prezydent Donald Trump na razie nie zgodził się na amerykańskie ataki powietrzne na wspieranych przez Iran rebeliantów Huti w Jemenie, mimo powtarzających się próśb Arabii Saudyjskiej. Decyzja zapadła w momencie, gdy ugrupowanie posuwa się wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego i zagraża strategicznym szlakom transportu ropy oraz towarów. Waszyngton jednocześnie potrzebuje współpracy Rijadu w konflikcie z Iranem.
Arabia Saudyjska od tygodni namawia Stany Zjednoczone do uderzenia w cele kontrolowane przez Huti. Sytuacja zaostrzyła się w czwartek, gdy następca tronu Mohammed bin Salman ponownie zadzwonił do Trumpa z prośbą o interwencję. Dzień wcześniej prezydent mówił doradcom, że jest przeciwko atakom. Po rozmowie z saudyjskim przywódcą miał jednak zlecić Pentagonowi przygotowanie uderzeń lotniczych.
W niedzielę stanowisko znów się zmieniło. Według anonimowych urzędników administracji amerykańskie naloty — przynajmniej na razie — nie dojdą do skutku. Reuters i inne media potwierdziły, że Trump odrzucił bezpośrednią prośbę bin Salmana. Biały Dom nie skomentował oficjalnie tych deliberacji. Jeden z wysokich urzędników ograniczył się do stwierdzenia, że USA mają porozumienie obronne z Arabią Saudyjską i „zawsze będą bronić sojuszników”.
W rozmowie z Fox News Trump powiedział, że znajduje się „w fazie podejmowania decyzji” w szerszym kontekście wojny z Iranem. Dodał, że Stany Zjednoczone pozostają w stałym kontakcie z Huti i że ci — jak twierdzi — zgodzili się nie walczyć przeciwko USA.
Huti od 2014 roku toczą wojnę z uznawanym międzynarodowo rządem jemeńskim wspieranym przez Rijad. Po zawieszeniu broni z 2022 roku grupa wróciła do ofensywy. W ostatnich dniach atakowała cele w Arabii Saudyjskiej, w tym w okolicach Rijadu, i zajęła strategiczne tereny w pobliżu cieśniny Bab al-Mandab. To kluczowe przejście między Morzem Czerwonym a Oceanem Indyjskim. Zakłócenie ruchu w tym rejonie może wpłynąć na światowe ceny energii i szlaki morskie.
Wiosną 2025 roku amerykańskie siły bombardowały Huti przez ponad 50 dni, by przywrócić swobodę żeglugi. Trafiono wówczas ponad tysiąc celów. Kampania kosztowała ok. miliarda dolarów już w pierwszym miesiącu, a dwa myśliwce F/A-18 spadły do morza z lotniskowca. Trump ogłosił wtedy rozejm, twierdząc, że Huti obiecali nie strzelać do amerykańskich okrętów.
Obecnie wielu dowódców i dyplomatów sceptycznie ocenia, czy ograniczona kampania lotnicza skłoniłaby Huti do ustępstw. Siły jemeńskie wspierane przez Saudów są rozbite i nieskuteczne. Waszyngton woli, by partnerzy regionalni sami przejęli odpowiedzialność za bezpieczeństwo, a USA ograniczają się na razie do wsparcia wywiadowczego.
Dla Trumpa to dylemat: Rijad jest ważnym sojusznikiem w konfrontacji z Iranem, ale bezpośrednie zaangażowanie w Jemenie otworzyłoby nowy front w momencie, gdy amerykańskie siły są już obciążone. Huti zapewniają, że nie zamierzają atakować amerykańskich statków. Ataki na saudyjską infrastrukturę i postępy wzdłuż wybrzeża utrzymują jednak presję na administrację USA.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X