Sędzia Borszowska-Moszowska: „zero złotych dla TK” to nie decyzja budżetowa
Sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy Kamila Borszowska-Moszowska skomentowała projekt budżetu bez środków dla Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem hasło „zero złotych dla TK” nie jest zwykłą decyzją finansową, lecz może stanowić bezprawny instrument nacisku władzy wykonawczej na władzę sądowniczą. W obszernym wpisie na X sędzia powołuje się na ustawę o finansach publicznych, ustawę o TK oraz Konstytucję i pyta, na jakiej podstawie minister finansów może odmówić wykonania obowiązku, który przepisy nakładają na niego wprost.
Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska przypomniała, że spór o finansowanie Trybunału Konstytucyjnego wybuchł po tym, jak rząd przyjął projekt ustawy budżetowej na 2027 r. bez ujęcia dochodów i wydatków TK. Minister finansów Andrzej Domański oraz wiceminister Hanna Majszczyk tłumaczyli, że plan nie został „skutecznie dostarczony”. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek napisał wprost, że TK „nie otrzyma ani złotówki”. Trybunał odpowiedział, że plan został przekazany 30 lipca i że pominięcie go jest „jaskrawym naruszeniem prawa”.
Borszowska-Moszowska argumentuje, że kluczowy jest język ustaw. Art. 139 ust. 2 ustawy o finansach publicznych stanowi, że minister finansów włącza do projektu ustawy budżetowej dochody i wydatki Trybunału Konstytucyjnego. Analogicznie art. 14 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK mówi, że minister właściwy do spraw finansów publicznych włącza projekt dochodów i wydatków Trybunału do projektu budżetu państwa.
Ustawa mówi: „włącza”. To obowiązek, nie uznaniowość – podkreśla sędzia.
Dalej wskazuje, że projekt dochodów i wydatków uchwala Zgromadzenie Ogólne sędziów TK. Zgodnie z art. 6 ust. 1 tej samej ustawy Zgromadzenie tworzą urzędujący sędziowie, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta RP. Do kompetencji tego gremium należy m.in. uchwalanie projektu budżetu Trybunału (art. 6 ust. 2 pkt 9).
Sędzia stawia pytanie, którego – jej zdaniem – rząd nie rozstrzygnął przepisem: gdzie jest norma pozwalająca ministrowi finansów uznać uchwałę Zgromadzenia Ogólnego za nieskuteczną i odmówić wykonania obowiązku ustawowego?
Takiej kompetencji nie można sobie domniemać – napisała.
Powiązała to z Konstytucją: art. 7 (organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa), art. 10 (podział i równowaga władz), art. 173 (odrębność i niezależność sądów i trybunałów) oraz art. 188 i 189 (kompetencje TK). Jeśli władza wykonawcza, pozostając w sporze z Trybunałem, próbuje całkowicie odciąć go od finansowania, to – według sędzi – nie jest już spór o wysokość wydatków. To próba pozostawienia TK formalnie istniejącego, ale faktycznie pozbawionego możliwości działania.
Borszowska-Moszowska zwraca uwagę, że „zero złotych” nie dotyczy wyłącznie pensji sędziów. Chodzi o wynagrodzenia wszystkich pracowników Kancelarii TK, składki, podatki, prąd, ogrzewanie, ochronę, systemy informatyczne oraz faktury z już zawartych umów. Brak środków nie wyzeruje zobowiązań. Jeśli pojawią się odsetki, kary lub opłaty, w grę wchodzi ustawa o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Sędzia przywołuje też art. 231 § 1 Kodeksu karnego – przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego na szkodę interesu publicznego.
Dlatego pytanie nie brzmi: czy rząd „uznaje” obecny TK. Pytanie brzmi: na jakiej podstawie minister finansów może odmówić wykonania obowiązku, który ustawa nakłada na niego wprost? – konkluduje.
Jej zdaniem budżet państwa nie może być narzędziem finansowego paraliżowania konstytucyjnego organu władzy sądowniczej. Decyzja o „zerze złotych” może okazać się kosztowna nie tylko dla podatników, ale i prawnie dla osób, które ją podjęły i wykonały.
Rząd i Ministerstwo Finansów stoją na stanowisku, że plan budżetowy TK nie spełniał wymogów formalnych, bo nie został przyjęty przez prawidłowo zwołane Zgromadzenie Ogólne. TK i część prawników, w tym sędzia Borszowska-Moszowska, uważają, że minister nie ma prawa samodzielnie oceniać skuteczności uchwały i pomijać obowiązku „włączenia” planu do projektu budżetu. Spór trafi teraz do Sejmu, który będzie pracował nad ustawą budżetową.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Sędzia Borszowska-Moszowska: „zero złotych dla TK” to nie decyzja budżetowa
Dramatyczne zdjęcia z Rumunii. Dunaj zamienił się w piaszczystą pustynię
SPRAWDŹ TO!
43,9 proc. Polaków już oceniło Rozwój Plus. To dobry sygnał dla Morawieckiego