Kryzys psychiczny związany z pracą rozwija się stopniowo...
Jak twierdzi psycholog pracy dr Agnieszka Czerw z Uniwersytetu SWPS, kryzys psychiczny związany z pracą rozpoczyna się często od zniechęcenia, popełniania drobnych błędów, a kończy nawet na lęku przed pracą.
Co mówią statystyki?
Z ostatnich danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że Polacy coraz dłużej przebywają na zwolnieniach lekarskich. W 2025 r. zarejestrowano 27,5 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy, co przełożyło się na 290,5 mln dni absencji. To o 0,5 mln dni więcej niż rok wcześniej i o 8 mln dni więcej niż w 2021 r.
Według ZUS absencja chorobowa coraz częściej spowodowana jest czynnikami psychicznymi lub przeciążeniem. Jako jej przyczynę wskazuje się m.in. wypalenie zawodowe, przeważnie wynikające z nadmiernego obciążenia obowiązkami, brakiem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym oraz złymi relacjami w miejscu pracy.
Kryzys psychiczny związany z pracą rozwija się stopniowo...
Dr Agnieszka Czerw wyjaśnia, że kryzys psychiczny związany z pracą rozwija się stopniowo.
- Rozpoczyna się często od zniechęcenia, mniejszego zaangażowania, braku skupienia, popełniania drobnych błędów, a kończy na poważniejszych stanach związanych nawet z lękiem przed pracą
- wskazała ekspertka.
Jak zauważyła, objawy wypalenia zawodowego to także brak poczucia kompetencji do zadań, z którymi pracownik wcześniej nie miał żadnych problemów.
Według dr Agnieszki Czerw najczęstszą przyczyną takiego stanu emocjonalnego jest przeciążenie pracą - realizowanie zbyt wielu zadań w zbyt w krótkim czasie.
- Trzeba jednocześnie pamiętać, że ludzie maja różny próg wytrzymałości i różny sposób interpretacji sytuacji. Kolejne nowe zadania dla jednej osoby może oznaczać nowe wyzwanie, a dla drugiej nadmierne obciążenie. Dlatego jako pracownicy powinniśmy być wrażliwi na różne sygnały, które płyną z naszego ciała, czy z naszej psychiki i odpowiednio wcześnie na nie reagować na przykład poprzez odmówienie podjęcia się nowego zadania
- zaznaczyła Czerw.
Zdaniem ekspertki ważne w takiej sytuacji jest, by przyjrzeć się, co takiego się zmieniło w perspektywie czasu, że np. pojawiły się kłopoty ze snem, zdenerwowanie, czy nadwrażliwość.
Zwróciła uwagę, że bardzo często ludzie prace „zabierają ze sobą w głowie”.
- O tym będzie decydować nasza postawa wobec pracy, czy nasza tożsamość jest bardziej zbudowana na tym, kim jestem zawodowo, czy kim jestem prywatnie. Jeśli na dodatek będę czuć się zagrożona w pracy, to będę miała tendencję do tego, żeby wchodzić w tryb bycia zawsze dostępną. To jest odpowiadanie na maile wieczorem, odbieranie telefonów służbowych w czasie wolnym. Dla własnego komfortu psychicznego dobrze mieć atrakcyjne, dosyć intensywne życie prywatne, które motywuje nas do odcięcia się od pracy
- powiedziała Czerw.
Podkreśliła, że firma jest także odpowiedzialna za zdrowie pracowników i jej rolą jest zbudowanie bezpiecznego środowiska pracy.
- To takie miejsce, w którym pracownik wie, że nic złego go nie spotka, na przykład gdy stawia granicę miedzy swoim czasem prywatnym a zawodowym
- powiedziała Czerw.
Jak dodała, menadżerowie powinni mieć świadomość, że „pracownik ma swój poziom wytrzymałości, zarówno fizycznej jak i psychicznej”.
Ponadto - jak zauważyła
- pracodawca powinien stworzyć takie warunki, by pracownicy nie tylko czuli się dobrze w pracy, ale też widzieli jej sens. Według ekspertki ważne są także systemowe rozwiązania, jak ułatwienia w dostępie do psychologa czy psychiatry w ramach pakietów medycznych, psychoedukacja w organizacji, ale też szukanie rozwiązań, które będą odciążać pracowników.
W odcięciu od nadmiaru bodźców może pomóc praca zdalna lub hybrydowa. Jak zauważyła ekspertka ma ona jednak swoje wady.
- Praca zdalna może być postrzegana, jako możliwość odetchnięcia, szczególnie gdy w firmie jest trudno wykonać zadania, bo ciągle ktoś rozprasza, ciągle ktoś rozmawia. Praca w domu daje poczucie większej autonomii w tym co i kiedy robię
- wskazała Czerw.
Jak zauważyła, praca zdalna stwarza jednak ryzyko zacierania się granic między życiem zawodowym a prywatnym.
- Każdy kto pracuje w domu robi równocześnie rzeczy domowe - pranie, obiad, dlatego oddzielenie tych dwóch światów jest bardzo trudne. Zatarte granice mogą skutkować obniżeniem efektywności zarówno w zadaniach domowych jak i zawodowych
- przyznała psycholożka.
Inne zagrożenie dotyczy tzw. samotności ekranowej, bo pracujący tylko zdalnie są pozbawieni kontaktu społecznego, szczególnie jeśli mieszkają sami.
Dlatego - zdaniem ekspertki - potrzebne jest mentalne odcięcie się od pracy w czasie wolnym.
- O wiele łatwiej jest to zrobić, gdy pracujemy poza domem. Chodzi o samo fizyczne przemieszczenie się, zamknięcie tych symbolicznych drzwi za sobą. Mózg przestawia się na inne zadania - jadę na zakupy, po dziecko, do domu, żeby coś zrobić
- wskazała Czerw.
Zaznaczyła, że rozwiązaniem raczej nie będzie testowany przez MRPiPS czterodniowy tydzień pracy.
- Jak sobie popatrzymy historycznie, to kiedyś pracowało się w soboty. W którymś momencie przeszliśmy na pięciodniowy tydzień pracy. Okazało się to możliwe, gospodarka się nie załamała. Czy czterodniowy tydzień pracy przełożyłby się na wzrost dobrostanu pracowników? Trudno powiedzieć
- przyznała ekspertka.
Podkreśliła, że bardziej chodzi o mentalne odcięcie się od pracy i życie poza nią niż wydłużanie swojego czasu wolnego.
- Wtedy niezależnie, czy mam dwa dni wolne, czy trzy to potrafię z nich odpowiednio skorzystać
- dodała dr Agnieszka Czerw.
Źródło: Republika, canva.com, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zełenski wezwał kluczowego ambasadora, aby zadać mu ważne pytanie
SPRAWDŹ TO!
Republika wygrywa czerwiec. Pierwsze miejsce wśród telewizji informacyjnych
Zapowiedzieli święcenia biskupie bez zgody papieża. Czy dojdzie do aktu schizmy?