Cieszyński: za bagno z KSeF stanowisko powinien stracić Domański, który zlekceważył sprawę
"Kiedy dwa lata temu przekładali wejście w życie KSeF-u nie rozdzierałem szat. Było oczywiste, że jak na tak dużą reformę system po prostu nie był gotowy. Niestety - te dwa lata zostały zmarnowane, a KSeF nie powinien być wdrożony od 1 lutego" - ocenia były minister cyfryzacji, poseł PiS Janusz Cieszyński.
Janusz Cieszyński ocenia, że ekipa Andrzeja Domańskiego nie przygotowała wdrożenia, a "koronnym dowodem ich niekompetencji jest <przerwa techniczna> modułu niezbędnego do autoryzacji w KSeF zaplanowana na... tydzień przed wejściem w życie systemu."
KSeF to nie jest skomplikowana koncepcja - podmiot A zapisuje fakturę w bazie, podmiot B ją odczytuje. Kropka w kropkę jak e-recepty, które uruchamiałem w Ministerstwie Zdrowia sześć lat temu. Wiecie, jaka była podstawowa różnica? W przeddzień startu kilkadziesiąt tysięcy lekarzy już wystawiało e-recepty, a kiedy system ruszył 80% recept było elektronicznych. Dwa miesiące później było to już 95%, a pandemiczne spopularyzowanie teleporad sprawiło, że pod koniec 2020 roku poza systemem pozostały już tylko rodzynki. Dlaczego to się udało? Bo byliśmy przygotowani
- zaznaczył.
Przed napisaniem tego posta odkopałem stare notatki, w których mam rozpisane, ile dużych podmiotów korzystało z systemu na miesiąc, dwa tygodnie, tydzień czy przeddzień startu. Przypominam sobie dziesiątki osób wiszących na telefonach do szpitalnych i przychodnianych informatyków i "pogróżki", że jak się nie uda, to do rektora/dyrektora zadzwoni minister. Może mało subtelne, ale działało. Szokujące są też ustalenia Rzeczpospolitej jakoby w momencie uruchomienia tak dużego systemu dopiero ustalano, jakie będą procedury dostępu do danych podatników
- podkreślił Cieszyński.
Kiedy czytam o tym, że urzędnicy będą "zniechęcani do drukowania faktur z KSeF", to myślę, że ktoś kompletnie nie odrobił pracy domowej. Za bagno z KSeF stanowisko powinien stracić Andrzej Domański, który jako minister kompletnie zlekceważył sprawę. Tak ochoczo wszedł w "wielką" politykę, że zapomniał, jak wiele zależy od jego urzędniczej sprawności. Kiedy uruchamialiśmy e-recepty czy mObywatela, byłem w war-roomie z moimi ludźmi i kiedy pojawiały się problemy podejmowałem decyzje i byłem ich twarzą na zewnątrz. Niestety przypuszczam, że obecny minister finansów nawet nie wie, gdzie na Świętokrzyskiej siedzą odpowiedzialni za nadchodzące tsunami
- zaznaczył poseł PiS.
Źródło: Republika, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X