HIT! Giertych pisze "usprawiedliwienie" do Michalik ws. prezydenta. „Bez armat nie wystrzelimy”
Roman Giertych niespodziewanie znalazł się pod presją najbardziej radykalnych zwolenników Koalicji Obywatelskiej, którzy dalej nie mogą pogodzić się z wynikiem wyborów prezydenckich. Polityk musiał publicznie tłumaczyć zaprawionej w lewicowych internetowych bojach Elizie Michalik, dlaczego scenariusz unieważnienia zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego nie jest możliwy do realizacji. Jego wyjaśnienia wywołały jednak jeszcze większe emocje i pokazały narastające napięcia wewnątrz własnego obozu.
Giertych tłumaczy się radykałom KO
W ostatnich godzinach głośno zrobiło się w środowisku "Silnych Razem" wokół dyskusji dotyczącej potencjalnych działań Koalicji Obywatelskiej po wyborach prezydenckich. Punktem zapalnym stała się propozycja publicystki Elizy Michalik, która zasugerowała zwołanie Zgromadzenia Narodowego i "odrzucenie" protokołu zaprzysiężenia prezydenta. Abstrakcja tego pomysłu nie ma znaczenia. Zwolennicy KO domagają się usunięcia głowy państwa za wszelką cenę. Z "usprawiedliwieniem" Donalda Tuska i jego partii postanowił pospieszyć oddany Roman Giertych. Mecenas próbował wyjaśnić, dlaczego taki scenariusz nie zostanie zrealizowany.
Wskazał przede wszystkim na brak odpowiedniej większości parlamentarnej. W swoim wpisie użył też obrazowego porównania historycznego:
— Otóż Szanowni Państwo! Koalicja Obywatelska otrzymała w ostatnich wyborach 157 mandatów polskich i chyba 55 senatorskich. W Zgromadzeniu Narodowym mamy się około 212 mandatów. Większość natomiast wynosi 281 — napisał Roman Giertych.
— Bez armat nie wystrzelimy na cześć cesarza. Bez większości dla danej sprawy jej nie przegłosujemy — peroruje.
Dodał także, że problem ma charakter czysto matematyczny i wynika z układu sił w parlamencie:
— Jeżeli komuś to tłumaczenie nie wystarcza, to już naprawdę nie wiem jak mam dalej uzasadniać — podkreślił.
W jego ocenie narzekania części elektoratu mogą przynieść odwrotny skutek i obniżyć mobilizację wyborców lewicy w przyszłości:
— I można złorzeczyć na taką rzeczywistość, ale w gruncie rzeczy jest to narzekaniem elektoratu KO na to, że dwa lata temu nie było nas 51%. I to narzekanie, które obniża mobilizację ludzi, aby za półtora roku było nas 51%. Pamiętajmy rok 2015. PiS otrzymując 38% zdobył 265 mandatów w Sejmie i większość w Senacie. My dzisiaj jesteśmy blisko wspięcia się na te 38%. Nie psujmy tego — ostrzega.
Na wypowiedzi Giertycha szybko zareagował konstytucjonalista dr Oskar Kida, który podważył zarówno argumentację, jak i sens całej koncepcji:
— Pomysł ten nie zostanie zrealizowany, ponieważ nie ma żadnego sensu — napisał.
Ekspert zwrócił również uwagę na nieścisłości w liczbach przedstawionych przez polityka oraz zakwestionował logikę całej propozycji:
— PiS nigdy nie miał 265 mandatów, ale kto by to liczył — dodał krytycznie.
Silna pozycja prezydenta Karola Nawrockiego coraz mocniej doprowadza do szewskiej pasji lewicowych radykałów, co paradoksalnie uderza rykoszetem w Donalda Tuska i jego współpracowników, którzy kształtują świat wyobrażeń tej grupy.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Precyzyjne uderzenie na wyrzutnię rakiet. Izrael odpowiada na ataki Iranu
Chińskie firmy próbują śledzić wojska USA w Iranie przy pomocy AI. Alarm w Waszyngtonie
HIT! Giertych pisze "usprawiedliwienie" do Michalik ws. prezydenta. „Bez armat nie wystrzelimy”