Afera lokomotywowa w PKP Intercity – koalicja 13 grudnia umywa ręce [SONDA]
Nadzorowana przez koalicję 13 grudnia spółka PKP Intercity znalazła się w centrum skandalu korupcyjnego. Dwie elektryczne lokomotywy dalekobieżne zostały sprzedane za cenę złomu – zaledwie po ok. 130 tys. zł za sztukę – choć ich rynkowa wartość sięgała kilku milionów. Sprawą zajęła się prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne, zabezpieczając dokumenty przetargowe. Tymczasem Ministerstwo Infrastruktury w odpowiedzi na interpelację poselską uchyla się od odpowiedzialności, przerzucając winę na spółkę. Opozycja mówi o podręcznikowej niegospodarności i domaga się pełnego rozliczenia winnych.
Lokomotywy sprzedane za ułamek wartości majątku
Afera dotyczy sprzedaży dwóch wycofanych z użytku lokomotyw elektrycznych serii EP09 o numerach 015 i 017 – maszyn, które przez lata stanowiły trzon floty PKP Intercity na trasach dalekobieżnych. Obie lokomotywy wyprodukowano w 1992 r. we wrocławskim Pafawagu i do niedawna normalnie prowadziły pociągi pasażerskie. W 2024 r. straciły jednak świadectwa sprawności technicznej, a zarząd spółki postanowił zakończyć ich eksploatację i zastąpić nowymi lokomotywami typu EU160 „Griffin”, których dostarczono już 96 sztuk (mogących rozwinąć 200 km/h). Decyzję argumentowano nieopłacalnością napraw głównych na poziomie P5 (koszty porównywalne z zakupem nowego pojazdu) oraz przestarzałą konstrukcją EP09 – wysoką energochłonnością rozruchu oporowego, ograniczoną dostępnością części zamiennych i niską ergonomią kabiny maszynisty.
Kontrowersje wywołał jednak sposób zbycia tych wysłużonych lokomotyw. Latem 2025 r. PKP Intercity wystawiło je na sprzedaż poprzez wewnętrzną platformę aukcyjną dla wycofanego taboru. Ustalono cenę wywoławczą na poziomie zaledwie 129,6 tys. zł za sztukę – co odpowiada mniej więcej wartości złomu stalowego obu maszyn – mimo że wcześniej biegły rzeczoznawca szacował ich wartość rynkową na blisko 1,3 mln zł za każdą. Jak wynika z informacji przekazanych posłom, dopiero wewnętrzna korespondencja w spółce zmieniła kwalifikację lokomotyw na „przeznaczone do złomowania”, a następnie sporządzono drastycznie obniżoną wycenę. To na jej podstawie ustalono tak skandalicznie niską cenę wyjściową. W licytacji 16 lipca 2025 r. uczestniczyło pięciu oferentów – w tym dwaj inni przewoźnicy kolejowi oraz firmy zajmujące się złomowaniem – a obydwie EP09 wylicytowano finalnie po 129,7 tys. zł każda. Łącznie za oba pojazdy spółka Skarbu Państwa uzyskała nieco ponad 259 tys. zł, podczas gdy – według szacunków przywołanych w interpelacji poselskiej – ich rzeczywista wartość mogła wynosić około 5 mln zł (ok. 2,5 mln zł za sztukę). Innymi słowy, sprzedaż przeprowadzono za zaledwie 4–8% wartości lokomotyw, co budzi oczywiste podejrzenia o rażącą niegospodarność.
Nawet jeśli EP09 miały ponad 30 lat, to osiągnięta cena odpowiadała wyłącznie surowcom pozyskanym z ich złomowania. Tymczasem podobne elektrowozy u innych przewoźników były sprzedawane znacznie drożej, choćby na części czy do modernizacji. Akceptacja tak skrajnie niskiej oferty bez reakcji władz spółki jest trudna do wytłumaczenia racjonalnie.
– Problemem nie jest sam fakt sprzedaży wycofanego taboru, lecz sposób wyceny i brak reakcji na rażąco niską ofertę, odnotowuje branżowy portal.
Poseł Michał Moskal (PiS), który nagłośnił sprawę w Sejmie, wskazuje, że to klasyczny przykład wyprowadzania państwowego majątku za bezcen. Jego zdaniem ktoś celowo zaniżył wycenę poprzez zakwalifikowanie sprawnych jeszcze lokomotyw jako złomu, by umożliwić sprzedaż po cenie kilkunastokrotnie niższej od realnej. To rodzi pytania o korupcyjny charakter całej transakcji – “podręcznikową aferę korupcyjną” w spółce skarbu państwa.
Wewnętrzna kontrola w PKP Intercity, zawiadomienie i akcja CBA
Na tak rażącą różnicę wartości nie pozostały obojętne organy ścigania. Centralne Biuro Antykorupcyjne wkroczyło do siedziby PKP Intercity w połowie stycznia 2026 roku, krótko po tym, jak sprawę ujawniły niezależne media. Funkcjonariusze CBA zabezpieczyli dokumentację związaną ze sprzedażą lokomotyw na platformie aukcyjnej spółki. Biuro bierze pod lupę zarówno metody wyceny pojazdów, jak i sposób, w jaki doszło do zaakceptowania oferty rażąco odbiegającej od wartości rynkowej. Według informacji medialnych, tak niska cena nie miałaby prawa przejść niezauważona w rzetelnie zarządzanej firmie, zwłaszcza że podobne elektryczne lokomotywy osiągały wielokrotnie wyższe kwoty przy sprzedaży przez innych przewoźników. Śledczy sprawdzają także ewentualne powiązania między nabywcą a osobami odpowiedzialnymi za przygotowanie transakcji – innymi słowy, czy nie doszło do zmowy i celowego działania na szkodę spółki w celu wyprowadzenia majątku do „znajomych” podmiotów. Na obecnym etapie nikt nie usłyszał zarzutów karnych, postępowanie trwa.
Równolegle zarząd PKP Intercity zaczął działać dopiero post factum, gdy skandal wyszedł na jaw. Spółka utrzymuje, że nieprawidłowości wykryto we własnym zakresie – w toku wewnętrznej kontroli przeprowadzonej w grudniu 2025 r., a więc kilka miesięcy po feralnej transakcji. W efekcie dopiero 12 stycznia 2026 r. PKP Intercity złożyło zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy sprzedaży lokomotyw. Spółka oszacowała w nim, że potencjalna szkoda majątkowa wynosi co najmniej 2,33 mln zł (tyle mógł stracić Skarb Państwa na zaniżeniu wartości tych aktywów). Co istotne, ta kwota bazuje na różnicy między pierwszą wyceną biegłego a ceną sprzedaży. Gdyby odnieść się do pełnej rynkowej wartości lokomotyw (~5 mln zł), strata mogła być nawet dwukrotnie większa.
PKP Intercity publicznie zapewnia, że współpracuje z organami ścigania. W wydanym komunikacie biuro prasowe spółki poinformowało o przekazaniu CBA pełnej dokumentacji przetargowej oraz potwierdziło złożenie doniesienia do prokuratury. Jednocześnie spółka podkreśla, że nieprawidłowości wykryto w ramach kontroli wewnętrznej, jeszcze zanim do akcji wkroczyły służby. Oznacza to, że zarząd stara się przedstawić siebie jako ten, który sam zidentyfikował problem – choć nastąpiło to dopiero, gdy sprawa i tak miała wypłynąć. “Dokumentacja, o którą wnioskowały służby, została przekazana Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu” – zapewniła spółka w oświadczeniu.
Pierwsze konsekwencje personalne również objęły najniższy szczebel. Jak potwierdza PKP Intercity, wobec pracowników merytorycznie odpowiedzialnych za to postępowanie podjęto działania dyscyplinarne. Według nieoficjalnych informacji chodzi o dwie osoby – jedną, która przygotowywała ogłoszenie sprzedaży i wprowadziła dane do systemu aukcyjnego, oraz jej przełożonego nadzorującego proces. Obie zostały odsunięte od obowiązków, a dalsze kroki zależą od wyników śledztwa. Na tym jednak – przynajmniej dotychczas – kończą się personalne konsekwencje. Nic nie wskazuje, by którykolwiek z członków zarządu spółki poniósł odpowiedzialność za dopuszczenie do tak niekorzystnej transakcji. To budzi zrozumiałe oburzenie – trudno sobie wyobrazić, by decyzja o sprzedaży lokomotyw za 4% wartości przeszła bez wiedzy lub zgody wyższej kadry kierowniczej.
Ministerstwo umywa ręce – odpowiedź bez odpowiedzialności
Cała sprawa nabrała również wymiaru politycznego, gdyż ujawniona została dzięki interpelacji poselskiej złożonej przez posłów opozycji z PiS. Michał Moskal, Andrzej Adamczyk i Rafał Weber jeszcze w styczniu wystosowali do Ministra Infrastruktury szczegółowe pytania w tej kwestii. Pytali m.in., kto i na jakiej podstawie ustalił tak niską wartość wyjściową aukcji, dlaczego system nie zareagował na nieadekwatną ofertę oraz czy transakcję formalnie zatwierdził zarząd spółki. Domagali się informacji o dyscyplinarnym rozliczeniu osób odpowiedzialnych i ewentualnej odpowiedzialności zarządu za brak nadzoru, a także wyjaśnień, czy minister zleci zewnętrzny audyt procedur zbywania taboru, aby wykluczyć podobne patologie w przyszłości. Wreszcie zapytali o ustalenia śledztwa – czy badane są powiązania nabywcy z decydentami i jaką szkodę poniósł majątkowo Skarb Państwa.
Odpowiedź ministerstwa, podpisana 27 lutego br. przez wiceministra Piotra Malepszaka, rozczarowała swoją zachowawczością. Resort uchylił się od jakiejkolwiek oceny sytuacji, ograniczając się do przytoczenia informacji uzyskanych od władz PKP Intercity. Już na wstępie zaznaczono, że nadzór korporacyjny nad spółką sprawuje PKP S.A., a minister – choć reprezentuje Skarb Państwa jako właściciela – „nie jest właściwy do zlecania zewnętrznych audytów procedur zbywania wycofywanego taboru” w PKP Intercity. Innymi słowy, ministerstwo umyło ręce od sprawy, sugerując, że to kompetencja samej spółki i jej właściciela (PKP S.A.) zajmować się takimi problemami. Taki formalistyczny wykręt został przyjęty z oburzeniem przez posłów wnioskujących interwencję. „Resort od wszystkiego – jak twierdzi poseł Michał Moskal – niczym Piłat umywa ręce” – skomentował portal Niezależna, relacjonując sprawę.
W dalszej części odpowiedzi wiceminister Malepszak streścił historię lokomotyw EP09-015 i 017, powtarzając argumenty spółki o ich zużyciu i kosztach napraw. Potwierdził przy tym kluczowe fakty obciążające PKP Intercity: że biegły ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji (SITK) sporządził dwie wersje wyceny – pierwszą na 1,296 mln zł, a drugą na 129,6 tys. zł; że ta druga została wykonana na podstawie e-maila od pracownika spółki o zmianie przeznaczenia pojazdów na złom; że wszystkie ceny wywoławcze w aukcji ustalono zgodnie z wycenami biegłego; oraz że lokomotywy sprzedano po 129,7 tys. zł każda w lipcu 2025 r. Wiceminister przyznał też, iż wewnętrzna kontrola w PKP Intercity wykazała nieprawidłowości w procesie kwalifikacji i wyceny lokomotyw, co skłoniło zarząd do złożenia zawiadomienia do prokuratury. Wymienił kroki podjęte przez spółkę: wypowiedzenie umów współpracy ze wspomnianym stowarzyszeniem rzeczoznawców (SITK), wszczęcie audytu całego procesu sprzedaży taboru oraz wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec „określonych pracowników”.
Zabrakło jednak tego, na co liczyła opinia publiczna – jakiegokolwiek odniesienia się rządu do odpowiedzialności nadzorczej i politycznej. Ministerstwo nie pokusiło się o ocenę skali zaniedbań ani o deklarację, że wyciągnie wobec winnych konsekwencje na szczeblu zarządu czy rady nadzorczej. Nie zapowiedziano też ujawnienia wyników audytu ani raportu po zakończeniu śledztwa, co postulowali posłowie opozycji. Odpowiedź resortu była czysto urzędnicza, jakby minister pełnił rolę rzecznika zarządu PKP Intercity, a nie przedstawiciela właściciela (Skarbu Państwa) odpowiedzialnego za nadzór nad tą spółką.
Warto zaznaczyć, że to nie pierwszy sygnał alarmowy z PKP Intercity za rządów koalicji 13 grudnia. Niedawno ta sama grupa posłów PiS zwracała uwagę na wątpliwości wokół gigantycznego przetargu Intercity na 72 nowe pociągi piętrowe za 17 mld zł. Okazało się, że zamówienia nie objęto „tarczą antykorupcyjną” CBA, a wygórowane wymogi techniczne praktycznie wyeliminowały polskich producentów na rzecz firm z Niemiec czy Francji. Również w tamtym przypadku Ministerstwo Infrastruktury bagatelizowało problem – winą obarczając spółkę i odsyłając do jej wyjaśnień, zamiast sprawować realny nadzór.
Opozycja żąda rozliczeń w sprawie kontrowersyjnej transakcji
Skandal ze sprzedażą lokomotyw EP09 dobitnie pokazuje, jak łatwo – przy słabym nadzorze właścicielskim – można wyprowadzić ze spółki publicznej majątek o znacznej wartości. Wystarczyło jedno polecenie zmieniające kwalifikację taboru na „złom” i przy aprobacie przełożonych dokonano wyceny niższej o rząd wielkości, otwierając drogę do niemal bezkarnej wyprzedaży cennego mienia za grosze. Gdyby nie interwencja służb i dociekliwość opozycji, proceder ten mógłby ujść uwadze opinii publicznej. Teraz jednak sprawa nabrała rozgłosu i staje się papierkiem lakmusowym dla rządzącej koalicji. Czy faktycznie – jak deklarowali jej liderzy – państwowe spółki będą zarządzane transparentnie i profesjonalnie, czy też pozostaną łakomym kąskiem dla rozmaitych układów i nieuczciwych praktyk?
Żądam ujawnienia wyników audytu wewnętrznego, przedstawienia szczegółowych informacji o odpowiedzialności personalnej oraz wdrożenia zmian w procedurach, które uniemożliwią powtórkę tego scenariusza – komentuje poseł Michał Moskal (PiS).
Jego zdaniem pociągnięci do odpowiedzialności powinni zostać nie tylko szeregowi pracownicy, ale także osoby z kadry kierowniczej, jeśli okaże się, że zaniedbały obowiązki nadzoru lub – co gorsza – uczestniczyły w nieprawidłowościach. Pada również postulat niezależnego, zewnętrznego audytu całego procesu zbywania wycofanego taboru w PKP Intercity, aby odzyskać zaufanie do procedur.
Na razie Ministerstwo Infrastruktury unika deklaracji w tym zakresie. Brakuje jasnego stanowiska politycznego ze strony rządu koalicji 13 grudnia, że taka sytuacja jest niedopuszczalna i że wyciągnięte zostaną konsekwencje wobec całego łańcucha osób odpowiedzialnych – od pracownika, przez rzeczoznawcę, po organy decyzyjne spółki i nadzoru. Zamiast tego mamy chłodne, technokratyczne komunikaty i przerzucanie odpowiedzialności. To za mało, aby rozwiać wątpliwości co do transparentności zarządzania strategiczną dla transportu spółką Skarbu Państwa.
Afera lokomotywowa w PKP Intercity stanowi poważny test dla rządzących. Jeśli koalicja 13 grudnia chce uniknąć oskarżeń o pobłażanie korupcji i niegospodarności, musi udowodnić, że potrafi zareagować stanowczo. Na szali są nie tylko stracone miliony złotych, ale przede wszystkim wiarygodność państwa jako właściciela firm i gwaranta właściwego zarządzania publicznym mieniem. Dotąd odpowiedzialni zdają się chować głowy w piasek – lecz presja opinii publicznej i działania organów ścigania sprawiają, że zamiatanie sprawy pod dywan będzie niemożliwe. Zapowiedziane śledztwo CBA i prokuratury powinno wykazać, kto personalnie stał za decyzjami o zaniżeniu wyceny i sprzedaży po cenie złomu, a w konsekwencji – pociągnąć te osoby do odpowiedzialności karnej i finansowej.
Źródła: Interpelacja poselska nr 14839 ws. sprzedaży lokomotyw EP09 (23.02.2026), Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury na interpelację (27.02.2026, znak DNW-2.054.10.2026), Niezależna, Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Ziemkiewicz w Radiu Republika
Wiadomości
Najnowsze
Trump stawia ultimatum Iranowi. „Bezwarunkowa kapitulacja”
Przegrała z prof. Roszkowskim. Próbowała manipulować, ale się nie udało [SONDA]
Rosja przygotowuje operację hybrydową na wielką skalę przeciw Europie. Eksperci ostrzegają