„Babcia Kasia” będąc oskarżycielem, wyszła z sądu „utytłana w łajnie”. Wszystko przez Bąkiewicza
To nie był dobry dzień dla Katarzyny Augustynek, zwanej nie wiedzieć czemu, „Babcią Kasią”. Poszła do sądu w roli prywatnej oskarżycielki, a tam wysłuchała sporo słów prawdy na swój temat. I nie były to słowa pochwalne, a wręcz przeciwnie. Dostało się sądowi – rzecz jasna - w stylu Augustynek.
„Babcia Kasia” postanowiła sprawę wtorkowej rozprawy opisać na platformie Facebook. I to dosyć soczystym językiem.
Dziś w sądzie byłam oskarżycielką prywatną, ale wyszłam stamtąd z poczuciem, że jak zwykle jestem cały czas oskarżoną. Przez 5 kwadransów świadek, gnój faszystowski mówił o mnie co mu zatruta ślina na język przyniosła, że niszczyłam kościół, biłam jakąś kobietę i policjanta, zagrażałam bezpieczeństwu, odbierałam jakimś aniołom dobre imię, atakowałam kogoś, prowokowałam, obrażałam, bezcześciłam, że popełniłam niezliczoną ilość przestępstw, na które ma dowody, itd itp. – żali się Augustynek.
Oj, niedobry ten sąd
Później dostało się sądowi, którego "główną winą" było słuchanie strony przeciwnej.
Wszystko to bez najmniejszej reakcji sądu, mimo, że się powtarzał i mówił nie na temat, a moje nazwisko latało po sali w każdym zdaniu, cyzelowal każde słowo, by protokolant nie uronił żadnej inwektywy, którą wypluwał na mój temat. Przypominam, że NIE JA BYŁAM OSKARŻONĄ w tej sprawie.
„Kasia” postanowiła też przyjrzeć się błędom sądu i wypunktowała je w swoim wpisie. Otóż wg niej na początku przesłuchania ten nie poinformował, że strona musi mówić prawdę, bo inaczej grozi jej "wieloletnie więzienie", a także nie sprawdził "zgodności danych osobowych z dokumentem".
Katarzyna Augustynek puentuje, że z sądu „wyszła czując się jak utytłana w łajnie i nadal cuchnie".
Wszystko przez Bąkiewicza
Wpis z wypowiedzią Augustynek zamieścił dziennikarz Republiki Marcin Dobski. Niespodziewanie skomentował go Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic i przyznał się, że to on był drugą stroną, której wypowiedzi tak bardzo nie przypadły do gustu Augustynek.
Cóż za zbieg okoliczności - tego dnia to właśnie ja byłem jedynym świadkiem przesłuchiwanym przez sąd, w sprawie, w której „Babcia Kasia” występowała jako oskarżyciel posiłkowy 😉” – napisał Robert Bąkiewicz.
Źródło: Republika, X, Facebook
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Kanthak: z przerażeniem patrzę na to, co dzieje się w SOP
Polska modelka w aktach Epsteina. „Czy byłem nagi?” – brzmi jeden z maili
Pełczyńska-Nałęcz przedstawiła pierwszych członków nowego zarządu Polski 2050