Bartkowiak: tysiące Polaków na Lubelszczyźnie nie wiedziało co się dzieje
Gen. bryg. Andrzej Bartkowiak, były komendant Państwowej Straży Pożarnej, krytycznie odniósł się do ostrzeżeń, z którymi (nie) spotkali się Polacy w rejonie Lubelszczyzny, podczas nocnego wlotu na terytorium Polski rosyjskiej rakiety.
Strażak przyznał, że problemu nie widzi w samych syrenach. Uważa, że tam gdzie były i zawyły, to rolę swoją spełniły.
Problem polegał na tym, że dla tysięcy ludzi alarm nie niósł żadnej odpowiedzi na podstawowe pytania: co się dzieje, jakie jest zagrożenie i jak należy się zachować – zauważył na platformie X Bartkowiak.
Były szef strażaków przypomniał, że nie wysłano alertu RCB, na temat sytuacji milczało publiczne radio i telewizja (obie instytucje w likwidacji).
W miejscowości, gdzie spadł pocisk, syren alarmowych w ogóle nie było. W efekcie mieszkańcy szukali informacji w mediach społecznościowych i dzwonili do bliskich, zamiast otrzymać jasny przekaz od państwa – zaznaczył gen. Bartkowiak i stwierdził, że „system ostrzegania ludności nie może kończyć się na dźwięku syreny”.
Musi być częścią sprawnej komunikacji z obywatelami. Alarm bez informacji wywołuje niepewność, a nie zwiększa bezpieczeństwo. To właśnie ten element wymaga dziś pilnej poprawy. Serdeczności – podsumował Andrzej Bartkowiak.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X