Szpital Południowy: Minister Kierwiński wiedział o patologiach i nic nie zrobił
W programie Agora w Telewizji Republika ujawniono szokujące informacje o patologiach w Szpitalu Południowym w Warszawie. Według byłego lekarza placówki oraz zebranych dowodów, najwyższe czynniki Koalicji Obywatelskie, w tym minister Marcin Kierwiński, od maja 2025 roku wiedzieli o nadużyciach Dawida Kacprzyka i rażących nieprawidłowościach, lecz nie podjęli żadnych działań.
W czasie programu padły poważne oskarżenia pod adresem władz Szpitala Południowego oraz polityków Koalicji Obywatelskiej. Prowadzący program Adrian Klarenbach, odwołując się do relacji lekarzy i materiałów dowodowych, opisał dramatyczną sytuację na oddziałach ratunkowych, gdzie pacjenci – w tym starsze osoby w koszulach nocnych – czekają po 8–12 godzin, a niekiedy są wywożeni na zewnątrz szpitala i pozostawiani samym sobie.
Kluczowym wątkiem jest rola Dawida Kacprzyka, określanego jako „Dawidek”, który zarządzał placówką w sposób budzący ogromne kontrowersje. Według relacji, w szpitalu powstał nieformalny VIP room, który 28-latek miał zorganizować samodzielnie. Jednocześnie minister Marcin Kierwiński, odpowiedzialny wówczas za odbudowę po powodzi, był wielokrotnie informowany o problemach.
Lekarz, który rok temu kontaktował się z ministrem ujawnił: umawiał się z Kierwińskim na wizytę w szpitalu, prosił o interwencję w sprawie Kacprzyka i chaotycznego przenoszenia oddziałów (m.in. chirurgii w ciągu jednego dnia bez przygotowania). Minister początkowo obiecywał przyjazd, jednak ostatecznie unikał spotkania, zasłaniając się brakiem czasu. Wymiana SMS-ów z maja 2025 roku potwierdza te ustalenia – Kierwiński pisał m.in. „Oddzwonię koło 10” i „Przepraszam, nie wyrobiłem się”.
Lekarze, którzy zgłaszali nieprawidłowości, byli według relacji brutalnie usuwani ze stanowisk wraz z bliskimi współpracownikami. Zamiast oczyszczenia placówki z patologii, decydowano się na tuszowanie problemów.
Dodatkowo informatorzy wskazują na możliwą nielegalną inwigilację w szpitalu. System kamer wyposażony w wysokiej czułości mikrofony miał nagrywać rozmowy nawet szeptem, w tym potencjalnie na salach operacyjnych. Materiały te mogły być wykorzystywane w „grach personalnych” i do pozbywania się niewygodnych pracowników.
Cała sprawa dotyczy nie tylko zaniedbań medycznych i organizacyjnych, ale również świadomego tuszowania skandalu na najwyższych szczeblach Koalicji Obywatelskiej.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X