Redaktor „wGospodarce”: Pieniądze przeciekają przez palce rządu
Sąd oddalił pozew Telewizji Republika w sprawie niewpuszczania jej dziennikarzy na konferencje Kancelarii Premiera. Jednocześnie prokuratura wszczęła postępowanie przeciw stacji, a dziennikarz Wirtualnej Polski wysyła do niej maile z kopią do policji. Mariusz Staniszewski, redaktor naczelny portalu wGospodarce.pl, w poranku Radia Republika nazwał te działania elementem nagonki.
W poranku Radia Republika Mariusz Staniszewski skomentował trzy sprawy, które — jak podkreślił — choć formalnie osobne, tworzą jeden obraz sytuacji polskich mediów i państwa.
Sąd oddalił pozew Republiki dotyczący blokowania dostępu dziennikarzy stacji do konferencji organizowanych przez Kancelarię Premiera. Staniszewski ocenił to jako absurd i ostentacyjne łamanie prawa.
Ograniczanie dostępu jakichkolwiek mediów do informacji jest działaniem antydemokratycznym. Albo sąd nie rozumie współczesnych mediów i prawa obywateli do informacji, albo jest już w dyspozycji władzy wykonawczej — stwierdził.
Równolegle prokuratura wszczęła postępowanie wobec TV Republika. Zdaniem gościa zarzut, że to stacja „załatwiła” pobyt Zbigniewa Ziobry w Stanach Zjednoczonych, jest absurdalny, bo status uchodźcy przyznaje wyłącznie rząd USA.
Nie chodzi o to, żeby kogoś dopaść, bo tego się nie da udowodnić. Chodzi o to, żeby wysłać sygnał: nękamy ich cały czas, żeby nie mieli ani jednego spokojnego dnia — mówił Staniszewski.
Dodał, że elektorat koalicji rządowej oczekuje „kajdanek” dla czołowych polityków PiS, a skoro to się nie udaje, celem staje się Republika.
Trzecim wątkiem była korespondencja dziennikarza Wirtualnej Polski Sławomira Jadczaka, który w mailach do Republiki umieszcza w kopii jednostki policji. Staniszewski porównał to do współpracy mediów ze służbami w PRL i ocenił, że w normalnym świecie takie praktyki dyskwalifikowałyby dziennikarza.
Media są słabe i często chodzą na pasku polityki albo służb. Dziennikarz dostaje materiał z zastrzeżeniem: jutro to puszczasz, albo następnym razem nic nie dostaniesz. To nie jest dziennikarstwo, to pas transmisyjny — podkreślił.
W drugiej części rozmowy gość odniósł się do deficytu budżetowego. Przyczyny upatruje w nieudolności rządu, „przeciekaniu pieniędzy przez palce”, zapaści w służbie zdrowia i wielu branżach oraz słabym ściąganiu należnych podatków, mimo relatywnie dobrej koniunktury. Ostrzegł też przed powrotem mafii VAT-owskich.
Skutki — zdaniem Staniszewskiego — to spadek wiarygodności Polski, droższa obsługa długu (coraz częściej emitowanego w euro, a nie w złotych), wyższe koszty przy osłabieniu złotego, wstrzymanie inwestycji i trudna do zduszenia inflacja.
Scenariusz grecki nam nie grozi, bo nie mamy euro. Grozi nam natomiast to, że im więcej będziemy pożyczać, tym więcej wydamy na obsługę długu. W pewnym momencie inwestycje się zatrzymają — podsumował.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Patriota podsumowuje Hiszpanię pod rządami Sancheza: "Inwazja przestępców"
Estonia buduje schrony, podczas gdy w Polsce mogą one pozostać tylko na papierze
Polska pamięta o swoich najmłodszych bohaterach - ofiarach niemieckiego bestialstwa. Dziś ich pogrzeb w Łodzi