Kaczyński jest w Niemczech na wysokim miejscu na "liście nienawiści"
Na niemieckiej liście wrogów prezes Prawa i Sprawiedliwości zajmuje od dawna pierwszą lokatę. Pozycja Jarosława Kaczyńskiego uległa jednak pewnemu osłabieniu po wyborze Karola Nawrockiego na Prezydenta RP. Od miesięcy nowa głowa naszego państwa robiła za Odrą za "czarnego luda". Niemcy nie mogli i nie mogą znieść podmiotowej i patriotycznej polityki Nawrockiego - tego, że Prezydent rzeczywiście realizuje w praktyce swoją przedwyborczą zapowiedź "Po pierwsze Polska, Po pierwsze Polacy". Jakże to odmienne od konstatacji, że "polskość to nienormalność", a tak w ogóle to "für Deutschland".
Niemcy jednak dobrze pamiętają, że Kaczyński to polityczny kingmaker, bez którego zwycięstwo Nawrockiego nie byłoby możliwe. Doceniając rolę prezesa PiS, za Odrą dobrze wiedzą dlaczego muszą go zwalczać. Na ich repertuar składają się niezmiennie: kłamstwa, pomówienia, obelgi i zwykłe przekłamania. Tak jest także w przypadku ostatniego, weekendowego materiału w „Sueddeutsche Zeitung”, który omówiony został obszernie na portalu dw.com.
"Szef partii Jarosław Kaczyński radykalizuje się, żeby powrócić do władzy", pisze niemiecka gazeta. Większość materiału poświęcona jest zresztą owej „radykalizacji”, przedstawianej przez tekstu Viktorię Grossmann w konwencji horroru.
Grossmann pisze m. in. , że kandydatem na premiera został Przemysław Czarnek - „ultrakonserwatywny katolik”, który jako minister oświaty forsował w szkołach „nacjonalistyczną agendę”. Niemka kłamie stwierdzając, że „Czarnek pogardliwe wyrażał się o homoseksualistach i kobietach”. Porównywać też miał „środowisko LGBT do niemieckich narodowych socjalistów”.
Czemu się zresztą dziwić, że demoniczny, w niemieckich oczach, Kaczyński wypromował prawie równie demonicznego, co on, Czarnka.
Niemiecka dziennikarka próbując ośmieszyć lidera patriotycznej opozycji pisząc, że „stylizuje się na eksperta gospodarczego”. Grossmann zaklina rzeczywistość sugerując, że Kaczyński bezzasadnie obarcza Tuska odpowiedzialnością za „pauperyzację społeczeństwa, rosnące bezrobocie i zły stan ochrony zdrowia”. Medialna pupilka Berlina i Warszawy najwyraźniej nie zauważa tego, co widzi każdego dnia każdy Polak.
Grossmann nieudolnie próbuje bawić się w kadrową polskiej prawicy, uznając, że przy demonicznych Kaczyńskim i Czarnku (a także pewni przy Prezydencie Nawrockim) program Morawieckiego sprawia wrażenie „niemal umiarkowanego”. Niemka ze smutkiem jednak konstatuje porozumienie Kaczyńskiego z byłym premierem. „To kompromis, który został zawarty w interesie wyborców PiS”, pisze w konkluzji Viktoria Grossmann.
Źródło: Republika, dw.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X