Miał być cios w PiS. Moskal odpowiada na publikację WP: „Tyle z afery”
Spotkanie na Ibizie, późniejsza aktywność wokół ustawy o kryptowalutach i zarzut budowania powiązań z Zondacrypto – na tych elementach Wirtualna Polska opiera swój najnowszy materiał dotyczący Michała Moskala. Poseł PiS nie kwestionuje, że rozmawiał z Przemysławem Kralem, ale stanowczo odrzuca sugestię, że łączyła ich współpraca czy interesy. Twierdzi, że po sprawdzeniu działalności Zondacrypto jego fundacja sama zerwała rozmowy, a od firmy nie otrzymał ani on, ani związane z nim organizacje żadnych pieniędzy. Wydał oświadczenie, a o szczegółach opowiedział dziś rano na naszej antenie.
Spotkanie na Ibizie. WP zestawia je z późniejszą aktywnością Moskala
Według ustaleń Wirtualnej Polski do spotkania Michała Moskala z Przemysławem Kralem doszło 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie. W rozmowie uczestniczył również Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA, który w tamtym czasie współpracował z Kralem. Sam Moskal potwierdzał, że spotkanie się odbyło.
WP zwraca uwagę także na sposób organizacji wyjazdu. Według portalu przy rezerwacji za przelot i hotel zapłacił Chodziński, a Moskal deklaruje, że po powrocie zwrócił mu całość z własnych pieniędzy. Za kolację miał zapłacić Kral. Portal podnosi też pytanie o wpisanie wyjazdu do Rejestru Korzyści.
Kolejny element publikacji dotyczy późniejszej aktywności Moskala wokół rynku kryptowalut. WP wskazuje, że trzy tygodnie po spotkaniu poseł skierował pismo do szefa KNF, krytykując jego stanowisko wobec branży. We wrześniu 2025 roku Moskal informował również o pracach nad poprawkami do rządowego projektu ustawy o kryptoaktywach.
WP wskazuje na podobieństwa w poprawkach
Autorzy publikacji zestawiają poprawki zgłoszone przez polityków PiS z wcześniejszymi uwagami Przemysława Krala do projektu ustawy. Według WP część postulatów była zbieżna, m.in. w kwestii rejestru zakazanych domen czy możliwości odwołania od decyzji KNF.
Moskal zaprzecza jednak, że był autorem tych propozycji. Jak mówił w TV Republika, poprawki przygotował Janusz Kowalski wraz z zespołem ekspertów.
– „Jeśli chodzi o poprawki, to autorem ich był Janusz Kowalski z zespołem ekspertów, profesorów, który stworzył”– zaznaczył polityk.
Jak podkreślił, sam oceniał te propozycje pozytywnie, ponieważ miały – jego zdaniem – stworzyć warunki do rozwoju rynku kryptoaktywów w Polsce.
Moskal: najpierw sprawdziliśmy Krala, potem zerwaliśmy rozmowy
Poseł tłumaczy, że spotkanie na Ibizie nie miało związku z działalnością polityczną, lecz z jego aktywnością w fundacji Obserwatorium Rozwoju Gospodarki i Demokracji. Jak mówił, organizacja przygotowywała konferencję poświęconą nowym technologiom i chciała sprawdzić możliwość współpracy.
– „Po pierwszej rozmowie z tym człowiekiem doszliśmy do wniosku, że coś jest tutaj nie tak” – powiedział Moskal.
Jak relacjonował, fundacja przeanalizowała dostępne informacje dotyczące Zondacrypto i jej ówczesnego szefa. W efekcie rozmowy zostały przerwane.
– „Przeanalizowaliśmy to, jak działa Zondacrypto, przeanalizowaliśmy, kto kim jest Przemysław Kral i stwierdziliśmy, że zrywamy te rozmowy” – mówił.
To właśnie ten element poseł przedstawia jako kluczowy w odpowiedzi na publikację WP: spotkanie się odbyło, ale – według jego wersji – nie doprowadziło do współpracy.
„Nie dostałem ani złotówki”
Moskal stanowczo zaprzecza również, by on sam albo organizacje, z którymi jest związany, otrzymywały pieniądze od Zondacrypto lub podmiotów powiązanych z Kralem.
– „Ani pan Przemysław Kral, ani Zondacrypto, ani żadne podmioty powiązane (…) nigdy nie finansowały ani żadnej fundacji, organizacji społecznej, w której działam, ani mnie osobiście, ani żadnego z moich współpracowników”
– podkreślił.
W oświadczeniu opublikowanym po tekście WP Moskal dodał, że fundacja przeprowadziła wewnętrzną procedurę compliance i po jej zakończeniu postanowiła natychmiast przerwać rozmowy z Zondacrypto.
Moskal: państwo miało informacje, a mimo to nie działało
Polityk przekonuje, że najważniejszym pytaniem nie powinno być dziś samo spotkanie na Ibizie, ale to, dlaczego państwowe instytucje nie ostrzegały wcześniej klientów przed Zondacrypto, jeśli – jak twierdzi – dysponowały wiedzą o ryzykach związanych z firmą.
– „To, co zrobiliśmy, a czego nie zrobiło wówczas państwo polskie, to jest to, że przeanalizowaliśmy to, czym jest Zondacrypto (…) i stwierdziliśmy, że nie chcemy z tym człowiekiem współpracować”
– mówił w TV Republika.
Jak dodał, fundacja nie miała dostępu do informacji operacyjnych. Bazowała na źródłach publicznych.
– „Stwierdziliśmy, że coś tutaj nie gra, więc tej współpracy po prostu nie podejmujemy” – wyjaśnił.
W jego ocenie, jeżeli służby rzeczywiście miały wcześniej wiedzę o problemach związanych z firmą, powinny były podjąć działania ostrzegające klientów.
Poseł odpiera też zarzut dotyczący ustawy
W publikacji WP ważnym wątkiem jest aktywność Moskala przy regulacjach dotyczących rynku kryptowalut. Poseł przekonuje jednak, że jego stanowisko wynikało z przekonania, że Polska potrzebuje jasnych zasad dla branży, a nie z relacji z Kralem.
– „Naszą intencją było to, żeby ustawa o rynku kryptoaktywów została przyjęta” – mówił.
Według Moskala problemem był kształt rządowego projektu. Jego zdaniem część rozwiązań mogła wypchnąć firmy z Polski i utrudnić klientom dochodzenie swoich praw na krajowym rynku.
Właśnie dlatego – jak przekonywał – poprawki przygotowane przez zespół Janusza Kowalskiego miały „ucywilizować” przepisy.
– „Te poprawki były przygotowane przez zespół, który stworzył poseł Janusz Kowalski” – podkreślił.
„Absolutnie” bez konsultacji z Zondacrypto
Jedno z pytań w rozmowie dotyczyło tego, czy poprawki były konsultowane z przedstawicielami Zondacrypto.
Moskal odpowiedział jednoznacznie.
– „Absolutnie nie. (…) Ja nie wyobrażam sobie tego” – stwierdził.
Jak dodał, projekt przygotowywał zespół ekspertów i profesorów, a jego celem było stworzenie regulacji, która pozwoliłaby rozwijać rynek fintechowy w Polsce przy jednoczesnym zapewnieniu kontroli i ochrony klientów.
„To my zerwaliśmy rozmowy”
Cała odpowiedź Moskala sprowadza się do jednego zasadniczego argumentu: nie zaprzecza spotkaniu z Kralem, ale zaprzecza temu, by zakończyło się ono współpracą albo finansowaniem.
– „To my zerwaliśmy te rozmowy, bo stwierdziliśmy, że nie chcemy mieć podmiotu, który ma problemy ze swoją reputacją, jako jednego z naszych partnerów. I dlatego od tego odstąpiliśmy” – powiedział.
W tym kontekście Moskal uważa, że próby przedstawiania samego spotkania jako dowodu na jego związki z Zondacrypto są nieuprawnione.
Po publikacji WP powtórzył swoje stanowisko także w mediach społecznościowych, pisząc: „Miała być bomba. Jest kapiszon.”
W tle ustawa zawetowana przez prezydenta
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia ze względu na wcześniejszy spór o ustawę regulującą rynek kryptowalut. To właśnie ustawę, wokół której trwała polityczna awantura, zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Z ujawnionych przez nas wcześniej materiałów wynikało, że sam Przemysław Kral miał postrzegać wejście tych regulacji w życie jako korzystne dla swojego biznesu, ponieważ – jak wynika z jego wiadomości – ograniczałyby konkurencję na polskim rynku.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X