Maciejewski: Dom płonie, a my martwimy się o gaśnicę
W Poranku Radia Republika publicysta Jakub Maciejewski ostro skrytykował patologię w polskim wymiarze sprawiedliwości, wskazując na sprawę Adama Borowskiego jako symbol bezprawia. Zdaniem gościa władza realizuje przez sądy i prokuraturę „bezpośrednią politykę władzy wykonawczej”, a Polacy w dużej mierze pozostają obojętni wobec tych zjawisk.
Jakub Maciejewski w rozmowie z Radiem Republika ocenił, że to, co dzieje się obecnie w sądach i prokuraturze, „bardzo już odbiega od elementarnej uczciwości”.
Szczerze mówiąc trudno się już spodziewać, że państwo działa w zakresie wymiaru sprawiedliwości – podkreślił publicysta, zwracając uwagę na kwestionowanie wyroków wydanych przez „neosędziów” przy jednoczesnym penalizowaniu krytyki władzy.
Za symbol obecnego bezprawia uznał sprawę Adama Borowskiego, który w 1988 roku uwolnił Jana Narożniaka z komunistycznego więzienia.
Ofiarami tego wymiaru sprawiedliwości są Polacy, także nie z pierwszych stron gazet, także Polacy, o których się nie mówi – powiedział Maciejewski.
Dodał, że dobrze się stało, iż Borowski z godnością podchodzi do sprawy, bo dzięki temu „tej sprawie możemy się przeglądać w całej rozciągłości”.
Publicysta był jednak pesymistą co do społecznego oddźwięku sprawy. Przyznał, że „my trochę przeceniamy tutaj wiedzę i zainteresowanie Polaków”, przywołując przykłady ignorancji młodzieży w Warszawie.
Kogo oburza traktowanie Adama Borowskiego, to już dawno oburzała też ta władza – stwierdził, dodając, że politycznie sprawa może mieć mniejsze znaczenie, niż się wydaje wielu komentatorom.
Maciejewski odniósł się również do paragrafu 212 Kodeksu karnego, nazywając go „absolutnie bolszewickim” paragrafem, który pozwala karać więzieniem za słowo.
Ten przedziwny paragraf 212 […] on istnieje od wielu lat. No i pytanie, czy pewnego dnia ktoś wpadnie na pomysł, żeby jednak po prostu go zlikwidować.
Zaznaczył jednak, że przy „patologicznych elitach” i „złamanych kręgosłupach urzędników państwowych” martwienie się o pojedynczy przepis jest drugorzędne:
To trochę tak, jakby dom do szczętu płonął, a ty byś się martwił, że gaśnica była niezgodnie z przepisami BHP, 10 cm za wysoko na ścianie.
W dalszej części rozmowy publicysta skomentował próby rehabilitacji stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej. Ocenił, że w środowiskach lewicowych „przy mordowaniu Polaków wystarczy jakiekolwiek usprawiedliwienie”, a rzekomy polski antysemityzm ma usprawiedliwiać wszystko, co antypolskie.
Helena Wolińska jako stalinowska prokurator przygotowywała wnioski, doprowadziła do śmierci wielu Polaków […] Przygotowywała też dokumenty w sprawie generała Augusta Fieldorfa Nila, przyczyniające do jego śmierci. Ale przed wojną prawdopodobnie koleżanka jej koleżanki była popchnięta przez ONR-owca – ironicznie podsumował logikę obrońców Wolińskiej.
Maciejewski odniósł się także do ustawy dezubekizacyjnej i działań ministra Marcina Kierwińskiego, który przywrócił przywileje emerytalne już „w formie 2000 przypadków” byłym funkcjonariuszom SB, co oznacza setki milionów złotych.
Postawiliśmy to na głowie – stwierdził, wskazując na asymetrię medialną, która pozwala usprawiedliwiać stalinowskich prokuratorów, przywracać emerytury esbekom i oskarżać całą Polskę o antysemityzm.
Na koniec rozmowy Maciejewski zapowiedział, że środowisko zamierza odwołać prezydenta Krakowa, jednocześnie żartobliwie komentując sytuację w Warszawie: „Warszawa ma prezydenta, na jakiego zasługuje”.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X