Skandal w AMW Kwatera! Samowola przy przetargu i odwołanie prezesa
Prezes państwowej firmy AMW Towarzystwo Budownictwa Społecznego „KWATERA”, zajmującej się budową i zarządzaniem mieszkaniami dla żołnierzy, został odwołany po ujawnieniu bulwersujących nieprawidłowości. Maciej Morawski – człowiek koalicji 13 grudnia blisko związany z ludźmi obecnej władzy – podjął jednoosobowo decyzję o sprzedaży cennej działki w Sulejówku, łamiąc przy tym obowiązujące procedury. Ta skandaliczna samowola obnaża również hipokryzję rządzących, którzy obiecywali profesjonalizm w państwowych spółkach.
Nielegalny przetarg i próba sprzedaży za plecami zarządu?
Sprawa dotyczy działki w podwarszawskim Sulejówku, wycenionej przez rzeczoznawcę na ok. 11,7 mln zł. AMW TBS "Kwatera", spółka-córka Agencji Mienia Wojskowego (AMW) odpowiedzialna za nieruchomości i mieszkania żołnierzy, planowała jej zbycie pod koniec 2025 roku. Jak ujawnił Newsweek i Radio Zet, decyzję w tej sprawie zarząd spółki miał podjąć 20 listopada 2025 r. podczas oficjalnego posiedzenia. W trzyosobowym zarządzie oprócz prezesa Morawskiego zasiadali wówczas wiceprezesi Robert Małłek i Łukasz Płonka. Obaj wiceprezesi sprzeciwiali się sprzedaży – wskazywali, że spółka ma dobrą sytuację finansową i nie ma potrzeby wyzbywać się majątku. Zwracali uwagę, iż cena uzyskana w przetargu (11,89 mln zł) jest zbyt niska w porównaniu do wcześniejszej oferty 15,1 mln zł z poprzedniego podejścia do sprzedaży. Domagali się od prezesa wyjaśnień i uzasadnienia potrzeby zbycia działki – jednak bezskutecznie.
20 listopada doszło do przesilenia. Na kluczowym posiedzeniu wiceprezes Małłek nie mógł się stawić (był chory), a drugi z nich, Płonka, musiał w trakcie pilnie opuścić zebranie. W tej sytuacji Maciej Morawski postanowił kontynuować obrady samodzielnie, bez wymaganej większości, i jednoosobowo podpisał uchwałę zatwierdzającą wynik przetargu na sprzedaż działki. Było to rażące złamanie Regulaminu Zarządu AMW "Kwatera", który wymaga obecności co najmniej połowy członków przy podejmowaniu uchwał. Co więcej, Kodeks spółek handlowych stanowi, że w spółce z zarządem wieloosobowym oświadczenia w imieniu firmy powinny być składane przez dwóch członków zarządu lub członka zarządu z prokurentem. Morawski zignorował i te zasady, i protesty swoich zastępców. Warto podkreślić, że wiceprezesi próbowali zapobiec bezprawiu – Małłek wnioskował o zdalne głosowanie lub przełożenie posiedzenia na następny dzień, Płonka prosił o przerwę do późniejszych godzin. Prezes odrzucił jednak te prośby, po czym sam podpisał uchwałę, celowo wykluczając udział pozostałych.
Na mocy tej jednoosobowej „decyzji” rozstrzygnięto przetarg ustny na sprzedaż państwowej nieruchomości wraz z protokołem jego przebiegu. Gdyby próbę Morawskiego uznać za skuteczną, cenny grunt zmieniłby właściciela za kwotę, którą sami członkowie zarządu uznali za niewspółmiernie niską. Na szczęście uchwała okazała się bezprawna i nieważna, więc transakcja nie doszła do skutku. Zaraz po zdarzeniu do AMW zaczęły docierać sygnały o tym kontrowersyjnym przetargu. Kierownictwo Agencji Mienia Wojskowego – nadzorującej spółkę – zareagowało szybko. Już 28 listopada 2025 r. prezes AMW powołał komisję kontrolną do zbadania sprawy w spółce AMW Kwatera.
Kontrola potwierdza naruszenia – dymisja prezesa
Wyniki audytu AMW okazały się druzgocące dla Morawskiego. Kontrola formalnie zakończyła się 15 stycznia 2026 r., a raport pokontrolny trafił na biurko szefa AMW 11 lutego. Jak ujawnili dziennikarze, zespół kontrolerów jednoznacznie stwierdził, że doszło do naruszenia zasady kolegialności działania zarządu oraz standardów transparentności procesu decyzyjnego. W raporcie podkreślono, że uchwała została podjęta nieprawidłowo – niezgodnie z przyjętymi zasadami reprezentacji spółki – wskutek czego jest nieważna i nie powinna wywoływać skutków prawnych. Innymi słowy, Morawski nie miał prawa samodzielnie zatwierdzać wyniku przetargu, więc próba sprzedania działki nie ma mocy prawnej. Zespół kontrolny mógł jedynie odnotować nieważność wadliwie podjętej uchwały, nie będąc w stanie przesądzić o motywach takiego działania prezesa. Próbowano je dociec poprzez pisemne wyjaśnienia od Morawskiego i wiceprezesa Płonki, ale złożone oświadczenia okazały się „niejednoznaczne i sprzeczne”.
Kontrolerzy przytoczyli również stanowisko pominiętych członków zarządu. Obaj formalnie zgłosili sprzeciw wobec decyzji prezesa, uzasadniając go zbyt niską ceną uzyskaną w przetargu (11,89 mln zł) w porównaniu z kwotą oferowaną w poprzednim postępowaniu (15,095 mln zł) oraz brakiem konieczności sprzedaży nieruchomości przy dobrej kondycji finansowej spółki. Z dokumentacji wynika także, że Morawski celowo uniemożliwił udział w głosowaniu choremu wiceprezesowi, odmawiając zgody na tryb zdalny, i zignorował wniosek o przesunięcie obrad, gdy drugi z zastępców musiał nagle wyjść. Tego rodzaju działania są nie tylko sprzeczne z przyjętymi procedurami, ale mogą rodzić konsekwencje prawne. Audytorzy zauważyli, że podjęcie uchwały z naruszeniem zasad reprezentacji tworzy po stronie prezesa ryzyko odpowiedzialności odszkodowawczej wobec spółki. Teoretycznie spółka mogłaby domagać się naprawienia szkód, gdyby takie powstały – w tym przypadku finalnie szkody finansowej udało się uniknąć, bo do zbycia działki ostatecznie nie doszło i firma nie poniosła straty.
Po otrzymaniu raportu ruch należał do Rady Nadzorczej AMW "Kwatera", sprawującej stały nadzór nad spółką. Rada zebrała się niezwłocznie i po analizie dowodów potwierdzających opisany proceder – podjęła decyzję o odwołaniu Macieja Morawskiego z funkcji prezesa. Dymisję zatwierdzono w piątkowy wieczór (21 lutego 2026 r.) i postanowiono, że Morawski przestanie pełnić obowiązki szefa spółki z dniem 24 lutego – a więc praktycznie natychmiast. Choć formalnie wobec niego nie wszczęto dalszych postępowań (wobec braku materialnej szkody), utrata stanowiska jest oczywistą konsekwencją. Skarb państwa zachował też cenny grunt w Sulejówku. Jednak sam fakt próby niezgodnej ze statutem sprzedaży nieruchomości za dziesięć milionów pozostawia poważne wątpliwości co do intencji Morawskiego. Kto miał skorzystać na tej transakcji i dlaczego prezes tak zdeterminowanie forsował ją mimo sprzeciwu własnego zarządu? – to pytania, na które nie ma na razie publicznej odpowiedzi. Cała sytuacja rzuca też cień na sposób nadzoru nad spółkami w resorcie obrony pod rządami koalicji 13 grudnia.
Kim jest Morawski? Sieć powiązań i polityczne nominacje
Osoba Macieja Morawskiego nie jest przypadkowa w obecnym układzie władzy. To ważna postać w rządowo-biznesowej układance koalicji 13 grudnia – tak opisują go zgodnie media, podkreślając jego bliskie związki z obecną ekipą w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Morawski od lat współpracuje z ludźmi, którzy po zmianie rządu objęli kierownicze stanowiska w państwowych spółkach. W kuluarach mówi się, że jest zaufanym człowiekiem ministra aktywów Wojciecha Balczuna oraz jego prawej ręki, Bartłomieja Babuśki – obecnego prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP).
Kariera Morawskiego w państwowych strukturach nabrała tempa po zmianie władzy. Został on powołany na stanowisko prezesa zarządu AMW TBS "Kwatera" w lipcu 2024 roku, kilka miesięcy po przejęciu rządów przez koalicję 13 grudnia. Warto zauważyć, że wcześniej (w latach 2011–2017) spółką "Kwatera" kierowali inni prezesi, a sama firma realizowała liczne inwestycje mieszkaniowe dla wojska. Nowy prezes, zamiast skupić się na kontynuacji tych zadań, zapisał się w historii firmy skandalem próby wyprzedaży majątku. Morawski równolegle zaczął zasiadać w innych strukturach kontrolowanych przez nowych decydentów – od sierpnia 2025 r. był członkiem rady nadzorczej spółki Baltic Operator z Grupy Przemysłowej Baltic (wchodzącej w skład ARP). Ponadto zasiada w radzie fundacji Polsko-Ukraiński Instytut Pomocy i Rozwoju, której prezesem jest wspomniany Bartłomiej Babuśka. Te stanowiska dowodzą uprzywilejowanej pozycji Morawskiego w gronie "nominatów" nowej władzy.
Co więcej, na jaw wychodzą kolejne wątki świadczące o kolesiostwie i wzajemnym promowaniu się znajomych w państwowych strukturach. Okazuje się, że zaraz po objęciu funkcji w "Kwaterze" Morawski zatrudnił w spółce jako doradcę swojego długoletniego współpracownika – Marka Babuśkę, prywatnie ojca prezesa ARP, Bartłomieja Babuśki. Ten fakt wywołał spore kontrowersje, bo Marek Babuśka to osoba blisko związana z ekipą rządzącą i własnym synem kierującym wielką państwową agencją. Morawski bronił tej decyzji, powołując się na doświadczenie seniora Babuśki – istotnie w przeszłości (2011–2017) Marek Babuśka zasiadał w zarządzie TBS "Kwatera", nawet jako prezes. Krytycy wskazują jednak, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż decydującym "kwalifikacjami" był tu rodzinny układ i lojalność wobec nowej władzy, skoro świeżo upieczony prezes natychmiast sprowadza do spółki ojca wpływowego kolegi. W tle pojawiają się też wspólne interesy: Morawski i Bartłomiej Babuśka prowadzili wspólnie biznesy już w latach 2000. – obaj byli wspólnikami spółki Solaris Invest (później znanej jako Tanie Papierosy) w latach 2005–2012. Morawski był również pełnomocnikiem prawnym B. Babuśki przy budzącej kontrowersje prywatyzacji firmy Fabios S.A. dekadę temu. Mamy więc do czynienia z grupą dobrze znających się osób, które po przejęciu sterów państwowych spółek obsadziły kluczowe stanowiska między sobą.
Nie powinno zatem dziwić, że Morawski czuł się na tyle pewnie, by działać w swojej spółce bez oglądania się na procedury czy głosy sprzeciwu. Przykład Sulejówka pokazuje jednak, że nawet wśród nominowanych przez koalicję 13 grudnia zdarzają się ludzie, którzy nie godzą się na łamanie prawa – wiceprezesi Małłek i Płonka wykazali się odpowiedzialnością, zatrzymując tę transakcję i alarmując czynniki nadzorcze. W efekcie skończyło się na próbie, a Morawski za swoją samowolę stracił stanowisko. Niemniej, cała sytuacja rodzi poważne pytania o mechanizmy kontroli i rekrutacji kadr w państwowych spółkach pod rządami nowej koalicji.
Hipokryzja koalicji 13 grudnia, czyli hasła na pokaz
Koalicja 13 grudnia przejmowała władzę z hasłami uzdrowienia państwa, profesjonalizacji kadr i odpolitycznienia spółek Skarbu Państwa. Nowi liderzy – jak minister aktywów Wojciech Balczun – przekonywali opinię publiczną, że skończą z “partyjnymi działaczami” na stanowiskach i zastąpią ich fachowcami z daleka od polityki. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te obietnice. Przykład AMW "Kwatera" jest tu wymowny. Prezesem kluczowej spółki odpowiedzialnej za infrastrukturę mieszkaniową dla wojska został człowiek z politycznego nadania, blisko powiązany z obozem rządzącym. Jego nominacja miała prawdopodobnie więcej wspólnego z układami biznesowo-partyjnymi niż z kompetencjami menedżerskimi – bo trudno uznać za profesjonalistę kogoś, kto dopuszcza się tak podstawowych naruszeń procedur i naraża Skarb Państwa na straty.
Wojskowa Agencja Mienia i jej spółka "Kwatera" pełnią ważną rolę w modernizacji armii – zapewniają żołnierzom zakwaterowanie, kupują i budują mieszkania, remontują i przydzielają lokale w garnizonach. W planach jest choćby budowa 128 nowych mieszkań przez AMW "Kwatera" do 2028 roku, co ma znaczenie wobec zwiększania liczebności Sił Zbrojnych. Tak strategiczna działalność wymaga kompetentnego i uczciwego zarządzania. Niestety, afera z Morawskim sugeruje, że pod rządami koalicji 13 grudnia priorytetem stało się raczej obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi niż troska o przejrzystość i interes wojska. Gdy media ujawniły nieprawidłowości w AMW "Kwatera", reakcją ministra Balczuna było... umywanie rąk. Szef MAP próbował odciąć się od Morawskiego, a jego biuro prasowe zapewniało, że minister rzekomo "nie zna" zdymisjonowanego prezesa. Trudno w to uwierzyć, zważywszy na gęstą sieć wspólnych powiązań – nieznajomość tak bliskiego współpracownika brzmiała jak nieudolna próba uniknięcia politycznej odpowiedzialności. Balczun przekonywał również publicznie, że „nie widzi działaczy partyjnych” w spółkach państwowych za rządów swojej koalicji.
Tymczasem inne przykłady mówią same za siebie. Córka prominentnego polityka PSL została wiceprezesem giganta KGHM, co minister skwitował stwierdzeniem, że „pani prezes wykonuje pracę rzetelnie i profesjonalnie”. Podobnych nominacji osób powiązanych z obecną władzą jest wiele – przypadek Morawskiego to tylko jeden z najbardziej jaskrawych. Skandal w AMW "Kwatera" obnaża hipokryzję koalicji 13 grudnia. Sytuacja, w której prezes państwowej spółki z tak ważnego sektora decyduje się na samowolną próbę sprzedaży majątku, świadczy o braku realnego nadzoru ze strony przełożonych z MON i MAP.
Źródło: Newsweek, Radio ZET, Niezależna, Portal TV Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Cejrowski w Republice
Wiadomości
Najnowsze
TYLKO U NAS