Ta niemiecka prowokacja stała się pretekstem do zaatakowania Polski
31 sierpnia 1939 roku doszło do prowokacji gliwickiej - niemieckiej operacji dywersyjnej, która posłużyła III Rzeszy, jako pretekst do zaatakowania Polski. Tego dnia, o godz. 20:00, prowokatorzy zaatakowali na niemiecką radiostację w Gliwicach. Atak miał sprawiać wrażenie działań podjętych przez Polaków i został wykorzystany przez propagandę Goebbelsa, jako główny „dowód polskich prowokacji”. Tego też dnia z rąk niemieckich bandytów zginął pierwszy Polak - Franciszek Honiok, dawny powstaniec śląski, zamieszkały we wsi Łubie.
Po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow, którego tajne zapisy dotyczyły podziału Europy środkowo-wschodniej między Niemcy i Rosję Sowiecką, III Rzesza nasiliła antypolską propagandę, usiłując przedstawić nasz kraj, jako źródło antyniemieckich akcji. Berlińskie radio informowało o atakach rzekomych powstańców na przygraniczne tereny państwa Hitlera. Wymienić tu można zajęcie tunelu kolejowego pod Mostami, mostu w Tczewie czy gdańskiego Westerplatte. Podawano także, że już na terytorium Niemiec atakujących wspierać miały regularne oddziały Wojska Polskiego, wyposażone w broń ciężką. W ten sposób nazistowska propaganda już 31 sierpnia o godz. 22:30 obwiniła Rzeczpospolitą o rozpoczęcie wojny, a III Rzeszę przedstawiła jako ofiarę polskiej agresji.
Prowokację przygotowywano przez kilkanaście dni
Dla Hitlera incydenty graniczne przypisywane polskiej stronie stanowiły alibi do ataku na Polskę. Prowokacja gliwicka była jednym z serii przedsięwzięć Niemiec, mających zapobiec przekształceniu planowanej agresji III Rzeszy na Polskę w II wojnę światową, poprzez powstrzymanie sojuszników Rzeczypospolitej od wywiązania się z zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, co by oznaczało dla Niemiec ryzykowną wojnę na dwa fronty.
Przygotowania do prowokacji gliwickiej rozpoczęto 10 sierpnia, gdy szef służby bezpieczeństwa SS Heydrich wezwał do swojego berlińskiego biura funkcjonariusza SD i oficera SS w stopniu Sturmbannführera Alfreda Naujocksa i poinformował o planach napaści na Polskę. Wydał mu polecenia zainscenizowania na granicy polsko-niemieckiej kilku incydentów. Pierwszym zadaniem było przebranie w polskie mundury kilku niemieckich więźniów z długoletnimi wyrokami i ich zamordowanie. Polskie mundury zdobyte zostały przez SS-Brigadeführera Hansa Josta. Ciała następnie należało rozrzucić wzdłuż polsko-niemieckiej granicy, w taki sposób, by wyglądało to na atak polskich żołnierzy na posterunki niemieckie.
Naujocks otrzymał polecenie udania się do Gliwic wraz z sześcioosobową grupą funkcjonariuszy SS i pozostania tam do momentu, gdy Reinhard Heydrich przekaże mu hasło do rozpoczęcia akcji. Rozkaz taki został wydany 31 sierpnia około godz. 16. Miejscem prowokacji miała być radiostacja w Gliwicach. O godz. 20 dywersanci, udający polskich powstańców, zajęli gmach radiostacji (nie było to trudne, gdyż wcześniej bardzo poważnie ograniczono ochronę obiektu, a wartownicy zostali powiadomieni o planowanej prowokacj) i weszli do studia, z którego nadali "komunikat", z którego miało wynikać, że "nadszedł czas wojny Polski przeciwko Niemcom", a który skończył się słowami "Niech żyje Polska".
Franciszek Honiok - od niego Niemcy rozpoczęli mordowanie Polaków
W czasie, gdy oddział Naujocksa nadawał "komunikat" funkcjonariusze gestapo przywieźli pod radiostację czterdziestoletniego mieszkańca Łubia, Franciszka Honioka, zatrzymanego dzień wcześniej. Był to obywatel niemiecki narodowości polskiej, uczestnik powstań śląskich. Zaaresztowano go dzień wcześniej, przywieziono odurzonego zastrzykiem, gdzie, przy bramie, dwóch ludzi Naujocksa odebrało go z rąk gestapo. Zamordowany Honiok miał być "dowodem" polskiego ataku na radiostację.
Gestapo na miejsce prowokacji przywiozło również odurzonych niemieckich więźniów, przebranych w polskie mundury jako polskich partyzantów. W odpowiednim momencie esesmani, którzy ich pilnowali, zastrzelili wszystkich więźniów, a potem pozostawili zwłoki zamordowanych przedstawiając ich ciała jako grupę polskich napastników. Ich ciała odpowiednio upozorowano i sfotografowano, a zdjęcia przedstawiono zagranicznym korespondentom akredytowanym w III Rzeszy 1 września 1939 roku.
Nie było to pierwsze, ani ostatnie niemieckie kłamstwo i niemiecka prowokacja. Byłą to jednak pierwsza prowokacja, której ofiarą, poza Franciszkiem Honiokiem, padło 6 milionów Polek i Polaków. Niemcy nie chcą o tym pamiętać, ani się z tego rozliczyć. Ten naród tak ma!
Źródło: Republika, wikipedia
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X