Umowa z Mercosur zagraża nie tylko rolnikom. Duża polska firma ma powody do obaw
Umowa z grupą Mercosur może nie tylko zniszczyć polskie rolnictwo, ale też, jak ujawnia Business Insider, rykoszetem uderzyć w Grupę Azoty. "Spółka przyznaje, że obawia się "czarnego scenariusza" w związku z zawieszeniem przepisów, o które zabiegała od lat", podaje portal.
Powodem całkiem realnych obaw wielkiej polskiej firmy ma być strach Komisji Europejskiej przed rosnącym sprzeciwem rolników wobec umowy Mercosur. Eurokraci postanowili rzucić wsi przysłowiowy "ochłap", który, co prawda wiele dla rolników nie zmieni, ale za to da się wykorzystać propagandowo. "Prezent" ten sprowadza się do złagodzenia przez UE mechanizmu cła węglowego (CBAM), który to mechanizm zatrzymał import nawozów do państw Unii Europejskiej, może jednak pogrążyć Grupę Azoty - alarmuje spółka.
Według danych Komisji Europejskiej, na które powołuje się rolnicza organizacja COPA COGECA, w styczniu tego roku import nawozów do UE spadł do poziomu ok. 180 tys. ton. "Dla porównania, rok temu wynosił aż ok. 1,2 mln ton. Dla producentów nawozów to dobra wiadomość — od lat narzekali, że dostawcy z krajów trzecich mogą produkować znacznie taniej i sprzedawać produkty na Starym Kontynencie. Dla rolników oznacza to jednak ryzyko dużego wzrostu cen. "To trudna rzeczywistość, która obecnie puka do drzwi UE" - podkreśla w swoim komunikacie COPA COGECA, która od początku domagała się mniej restrykcyjnego podejścia sprzyjającego obniżkom cen", cytujemy Business Insider.
Portal podaje, że Komisja Europejska, szukając sposobu na uspokojenie nastrojów na wsi i odblokowanie umowy UE–Mercosur, rozważa czasowe poluzowanie ochrony unijnego rynku nawozów. "Chodzi o odstąpienie od tzw. podatku węglowego (CBAM) dla produktów wpływających na rynek UE. Polski potentat obawia się tego scenariusza".
To realna obawa. Już w styczniu tego roku unijny komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič podkreślał, że cła na mocznik i amoniak będą zawieszone jeszcze w tym roku. Jak informuje Business Insider, Šefčovič zapowiedział też nowe wytyczne dotyczące mechanizmu zawieszenia CBAM dla wybranych towarów - w tym nawozów - w przypadku uzasadniających to zakłóceń na rynku. Obie decyzje, jak podkreśla portal, mogą uderzyć w finanse Grupy Azoty.
Business Insider zapytał o to samą firmę. "Pomysł zawieszenia mechanizmu CBAM na nawozy to coś, co bezpośrednio w nas uderza", przyznał Piotr Mikusek, dyrektor ds. regulacji w Grupie Azoty i dalej stwierdził wprost: "Zawieszenie CBAM bez zawieszenia równoległych mechanizmów — w tym wycofywania darmowych uprawnień — uderzyłoby w przemysł nawozowy. To realne zagrożenie zarówno dla Grupy Azoty, Anwilu, jak i innych producentów w UE".
Azoty nie składają jednak broni. "Bardzo intensywnie pracujemy nad tym, by do zawieszenia CBAM na nawozy nie doszło. Podkreślamy, że dopiero co ten mechanizm wszedł w życie — nikt jeszcze nie wie, jaki będzie jego ostateczny kształt w praktyce i jakie przyniesie konsekwencje (...) Decyzja o zawieszeniu CBAM byłaby działaniem "bez zastanowienia" — gestem politycznym wobec rolników, bez uwzględnienia skutków dla przemysłu", powiedział dyrektor Piotr Mikusek.
Źródło: Business Insider, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X