Przejdź do treści
11:12 Wielkopolskie: Była pracownica domu dziecka ma zarzut znieważenia dzieci
10:17 Szwecja: Celnicy przejęli rekordową ilość kokainy - 3 tony
10:07 Austria: Lotnisko w Wiedniu zamknięte z powodu oblodzenia
10:02 Kancelaria prezydenta: projekt ws. pomocy dla górników z prywatnych kopalni we wtorek trafi do Sejmu
09:26 Polska: IMGW ostrzega przed gołoledzią, silnym mrozem i intensywnymi opadami śniegu
08:44 Francja: Rolnicy przybyli traktorami do Paryża na demonstrację przeciw umowie UE z Mercosurem
08:24 Ukraina: Rosja po raz kolejny zaatakowała jedną z elektrowni cieplnych DTEK
Portal tvrepublika.pl informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Koncerty Pawła Piekarczyka Koncerty Pawła Piekarczyka, BRAŃSK - 13 stycznia, g. 17, Miejski Ośrodek Kultury, ul. Rynek 19, Brańsk
Koncerty Pawła Piekarczyka ŻARY - 16 stycznia, g. 17:00, Folwark Zamkowy, Folwarczna 3, Żary; GORZÓW WIELKOPOLSKI - 17 stycznia, g. 19, Wieczernik przy Parafii p.w. Pierwszych Męczenników Polski,ul. Pluty 7, 66-400 Gorzów Wielkopolski
Koncerty Pawła Piekarczyka SULĘCIN - 17 stycznia, g. 16, Sala parafialna, ul. Marii Skłodowskiej-Curie 2, Sulęcin; CZĘSTOCHOWA - 18 stycznia, g. 17, Częstochowa Aula Tygodnika „Niedziela” ul.3 Maja 12
Wydarzenie Klub „GP” Aleksandrów Łódzki zaprasza na spotkanie z red. Tomaszem Sakiewiczem oraz Pawłem Piekarczykiem. 15 stycznia, godz. 18:00, ul. Wojska Polskiego 128 Aleksandrów Łódzki
Wydarzenie Ruch Obrony Granic oraz Roty Niepodległości zapraszają na demonstrację "Murem za Bąkiewiczem", 13 stycznia o godzinie 9:00 w Sądzie Rejonowym w Zamościu, przed salą rozpraw numer 3, ul. prymasa S. Wyszyńskiego 11
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Strzelinie zaprasza na spotkanie z Mariuszem Błaszczakiem, 13 stycznia, g. 17, Restauracja Strzelińska, ul. Kolejowa 18, Strzelin
Wydarzenie Warszawski Klub Gazety Polskiej i Fundacja Archiwum Jana Olszewskiego zapraszają w środę, 14 stycznia o godzinie 18:00, na wieczór kolęd patriotycznych - od Powstania Listopadowego do Stanu Wojennego - do Muzeum Żołnierzy Wyklętych na Rakowieckiej 37
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Słupsku zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim, 17 stycznia, godz. 17, sala CIO w Słupsku, ul. Sienkiewicza 19
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Konstantynowie Łódzkim zaprasza na spotkanie z Robertem Bąkiewiczem, 17 stycznia, g. 18:00, salka parafialna w Srebrnej przy Kościele Nawiedzenia NMP, ul. Kościelna 9, Konstantynów Łódzki
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Łomży zaprasza na spotkanie z Marianem Kowalskim, 17 stycznia, g. 16:00, ul. Krzywe Koło 9, w auli kard. Stefana Wyszyńskiego Uczelni Jańskiego
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Częstochowie zaprasza na mszę św. w intencji Powstańców Styczniowych z okazji 163. rocznicy wybuchu Powstania, 18 stycznia godz. 9:00 w kościele Wniebowzięcia NMP we Mstowie
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Środzie Wielkopolskiej zaprasza na spotkanie z posłem na Sejm RP Michałem Wójcikiem, 17 stycznia, godz. 16:00, Restauracja "Turystyczna u Moniki", ul. Sportowa 2
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" w Sulejówku zapraszają na rozmowę bez kompromisów z dr Oskarem Kidą oraz Robertem Bąkiewiczem, 14 stycznia, g. 19:00, ul. Świętochowskiego 15/17, w OSP Sulejówku
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej” Puławy zaprasza na spotkanie ze Stanisławem Żarynem, 16 stycznia, g. 17, Hotel Olimpic, ul. Hauke Bosaka, Puławy
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Warszawie Bielany-Żoliborz zaprasza na obchody 163. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, 18 stycznia, g. 12.30, Msza św. w Kościele pw. św. Józafata, ul. J. Waldorffa 1. Następnie przemarsz na Cmentarz Wojskowy na Powązkach
Wydarzenie Klub "GP" Perth (Australia) zaprasza na film "Sprawiedliwość", 18.01, g. 10.30, sala w Plebanii w Maylands, 35 Eighth Ave. Do 08.02 wystawa pt. "Straty Wojenne Polski w II Wojnie Światowej spowodowane przez Niemców" sala Polskiego Ośr. Rzymskokatolickiego
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” w Piotrkowie Trybunalskim zaprasza na prezentację wystawy w 130 rocznicę urodzin Gen. Stefana Roweckiego „Grota”, wystawa oddziału IPN w Łodzi czynna do 12 stycznia, Krużganki Klasztoru OO. Bernardynów w Piotrkowie Trybunalskim
Wydarzenie Krąg Pamięci Narodowej zaprasza na obchody 163. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Warszawa, 22 stycznia, g. 18:00 Msza Św. w Katedrze Polowej WP, 18:50 przemarsz pod Głaz i Krzyż Traugutta na Cytadeli na Apel Poległych, ul. Sanguszki / Zakroczymska
NBP Nowa publikacja NBP: „Polski złoty i niezależność Narodowego Banku Polskiego jako fundamenty rozwoju gospodarczego" – książka prof. Adama Glapińskiego, Prezesa NBP. Wersja elektroniczna dostępna bezpłatnie na nbp.pl

Budżet na minusie – koalicja 13 grudnia rozliczona po trzech kwartałach 2025

Źródło: Ministerstwo Finansów (ilustracja tła i kolaż własny)

Trzy kwartały 2025 roku pokazały brutalną prawdę o stanie finansów publicznych pod rządami koalicji 13 grudnia. Zamiast realizować obietnice uzdrowienia budżetu państwa, rządzący zanotowali drastyczny spadek dochodów i rekordowy deficyt już we wrześniu. Ministerstwo Finansów oficjalnie potwierdziło, że na koniec trzeciego kwartału dochody budżetu państwa wyniosły zaledwie 415,6 mld zł – to tylko 65,7% planu rocznego. Jednocześnie wydatki sięgnęły 617,0 mld zł (66,9% planu), windując deficyt do 201,4 mld zł, czyli prawie 70% założonego w ustawie limitu. Dane te obnażają słabość polityki budżetowej rządu: dziura w finansach państwa powiększa się znacznie szybciej niż wpływy, a kolejne miesiące nie przynoszą poprawy.

Dziś, mimo deklaracji rządzących o „odpowiedzialnym podejściu”, budżet tonie w czerwieni. Co gorsza, obecna władza próbuje pudrować te fatalne wyniki kreatywną księgowością i usprawiedliwiać się reformami, zamiast przyznać wprost, że zawiodła w realizacji podstawowych zadań finansowych państwa. Pora przeanalizować, jak doszło do tego, że po trzech kwartałach Polska ma już ponad 200 miliardów złotych dziury budżetowej – i dlaczego obietnice koalicji 13 grudnia o poprawie efektywności państwa pozostały tylko na papierze.

Dochody w dół – plan zrealizowany w dwóch trzecich

Na froncie dochodów państwa rządzący zanotowali spektakularną porażkę. Według szacunkowego wykonania budżetu za okres styczeń–wrzesień 2025 r., dochody wyniosły wspomniane 415,6 mld zł, czyli zaledwie 65,7% planu rocznego. Plan dochodów na ten rok był więc mocno przeszacowany – po dziewięciu miesiącach brakuje jednej trzeciej wpływów, które rząd założył w ustawie budżetowej. W normalnych warunkach po trzech kwartałach budżet powinien mieć zrealizowane ok. 75% rocznych dochodów, tymczasem obecny wynik 65,7% wskazuje, że kasa państwa świeci pustkami znacznie bardziej, niż powinna. Tak niskie wykonanie planu dochodów to wyraźny sygnał, że polityka fiskalna koalicji 13 grudnia po prostu się nie spina.

Co stoi za tak słabym wynikiem? Przede wszystkim załamanie dochodów podatkowych. Wpływy z podatków po trzech kwartałach wyniosły 365,8 mld zł, czyli o 45,6 mld zł mniej niż rok wcześniej (spadek o 11,1% rok do roku). To bezprecedensowa sytuacja – budżet centralny notuje realny spadek dochodów, mimo że gospodarka nominalnie rośnie. Rząd tłumaczy się co prawda zmianami systemowymi (o czym za chwilę), ale fakt pozostaje faktem: wpływy do skarbu państwa maleją, zamiast rosnąć. Najbardziej rzuca się w oczy katastrofa w podatku PIT. W wykonaniu budżetu państwa za styczeń–wrzesień dochody z PIT wykazane zostały jako -7,1 mld zł  – tak, na minusie! Oznacza to, że zamiast zyskać cokolwiek z podatku dochodowego od osób fizycznych, budżet centralny dopłacił do niego miliardy. To skutek reformy finansowania samorządów, w ramach której koalicja 13 grudnia dramatycznie zwiększyła udział gmin i powiatów w PIT kosztem budżetu państwa. Efekt? W porównaniu z ubiegłym rokiem wpływy państwa z PIT spadły aż o 75,5 mld zł.

Rząd próbuje bagatelizować ten dramat, wskazując, że w „warunkach porównywalnych” – czyli gdyby nie reforma udziałów PIT/CIT – dochody państwa byłyby wyższe. Istotnie, Ministerstwo Finansów wylicza, że bez przekazania tych udziałów samorządom dochody budżetu centralnego wyniosłyby ok. 509,1 mld zł po trzech kwartałach, czyli byłyby o 93,5 mld zł wyższe niż faktycznie zanotowane. Innymi słowy, reforma spowodowała księgowe przesunięcie dziesiątek miliardów z centrum do regionów. Jednak to słabe pocieszenie. W realnym budżecie państwa tych pieniędzy nie ma, a planowanych wpływów nie zastąpiono innymi źródłami. Co więcej, cały sektor finansów publicznych także nie zyskał tyle, ile stracił budżet centralny. Łączne dochody z PIT w sektorze rządowym i samorządowym wyniosły 140,2 mld zł (wobec 123,1 mld zł rok wcześniej), czyli wzrosły o 17,1 mld zł – +13,9% r/r. Wzrost ten jest znacznie mniejszy niż ubytek po stronie centralnej (ponad 75 mld zł). Innymi słowy, samorządy nie „wydały” tych pieniędzy, bo same wpływy PIT nie wzrosły na tyle znacząco. Reforma podziału dochodów okazała się więc operacją pozbawioną pokrycia w realnym zwiększeniu bazy podatkowej – budżet centralny gwałtownie zubożał, a cały sektor publiczny zyskał tylko ułamek tego, co utraciła kasa państwa.

Na pocieszenie rząd wskazuje wzrost wpływów z VAT i akcyzy. Rzeczywiście, VAT przyniósł 240,3 mld zł, o 23,1 mld zł więcej niż przed rokiem (+10,6%). Akcyza dała 67,9 mld zł, o 3,2% więcej r/r. To jednak w dużej mierze efekt inflacji i konsumpcji – Polacy płacą więcej za towary i usługi, więc i podatek od towarów rośnie. Struktura dochodów budżetu opiera się coraz mocniej na podatkach pośrednich: rząd de facto finansuje państwo z wydatków konsumentów (VAT, akcyza), a nie z podatków dochodowych. Taka struktura jest niebezpieczna – uzależnia finanse od koniunktury i oznacza, że gdy konsumpcja wyhamuje, budżet zaliczy kolejny cios. Już teraz widać, że nawet wysokie wpływy z VAT nie były w stanie zrekompensować ubytków w PIT. Koalicja 13 grudnia sama podcięła gałąź, na której siedzi budżet centralny: oddała lukratywny PIT samorządom, zostając z dziurą, którą próbuje łatać podatkami od zakupów.

Deficyt finansowany rezerwami – desperackie łatanie dziury

Konsekwencją spadających dochodów i rosnących wydatków jest rzecz jasna galopujący deficyt budżetowy. Po wrześniu wyniósł on 201,4 mld zł, co stanowi już 69,8% rocznego limitu. Dla porównania, w całym poprzednim roku deficyt budżetu państwa (po nowelizacji) zamknął się sumą ok. 164 mld zł. Obecna władza w ciągu 9 miesięcy przekroczyła 200 mld, a do końca roku planuje dobić aż do 289 mld zł dziury (tyle wynosi dopuszczalny deficyt w ustawie). Jeśli nawet formalnie zmieszczą się w limicie ~289 mld zł, będzie to oznaczać wykorzystanie 87–88% planu deficytu w ciągu 12 miesięcy – a więc budżet ledwo zipie na rezerwach, bo założony margines bezpieczeństwa dawno wyparował. Co istotne, już teraz widać, że tempo zadłużania państwa jest znacznie wyższe, niż tempo wzrostu dochodów. To oznacza, że pogłębia się luka, którą trzeba czymś sfinansować. Jak rządzący radzą sobie z tą czarną dziurą finansów? Niestety, w sposób krótkowzroczny i potencjalnie niebezpieczny.

Zamiast szukać inwestorów zagranicznych czy ciąć wydatki, koalicja 13 grudnia po cichu zużywa poduszki finansowe zostawione przez poprzedników. Jeszcze na początku roku rząd dysponował ogromnymi środkami zgromadzonymi na rachunkach – grubo ponad 100 mld zł pochodziło z emisji obligacji dokonanych w 2023 r. (poprzedni rząd zaciągnął dług na zapas). To właśnie te pieniądze masowo topnieją, by sfinansować tegoroczny deficyt. Wykorzystanie tzw. środków przechodzących z lat ubiegłych przekroczyło już 100 mld zł – innymi słowy, żyjemy z oszczędności zgromadzonych wcześniej. Rząd chwali się co prawda, że miał „poduszkę finansową” i że dzięki temu może spokojnie wydawać, ale jest to strategia na krótką metę. Rezerwy raz zużyte nie odnowią się same, a zadłużenie pozostaje. Wskaźniki makroekonomiczne zaczynają niepokoić: dług Skarbu Państwa wzrósł przez 9 miesięcy o ponad 200 mld zł, a według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego deficyt całego sektora finansów publicznych sięgnie w tym roku około 7% PKB. Tak wysoki deficyt strukturalny oznacza, że koszty obsługi długu rosną lawinowo – już teraz pochłaniają ok. 100 mld zł rocznie, a w ciągu kilku lat mogą wzrosnąć do 2,7% PKB. To pieniądze, które zamiast na rozwój, będą szły do obligatariuszy w formie odsetek.

Co więcej, rząd nie radzi sobie z pozyskiwaniem nowego finansowania zewnętrznego. Plan finansowy na 2025 r. zakładał emisje zagraniczne obligacji oraz pozyskanie środków z UE (np. z KPO) – jednak wykonanie tych pozycji jest mizerne. Wpływy zagraniczne sięgnęły zaledwie ok. 8,6% planu na trzy kwartały – właściwie nie udało się zdobyć nowego kapitału z zewnątrz, ani poprzez euroobligacje (poza jedną czy dwiema emisjami na początku roku), ani poprzez fundusze unijne (KPO pozostaje głównie na papierze). To sygnał, że inwestorzy zagraniczni i instytucje nie paliły się do finansowania naszego deficytu, być może obawiając się o stabilność polityki fiskalnej. Rząd wprawdzie ogłosił „odblokowanie” 100 mld zł z KPO, ale do budżetu te środki nie trafiły – zamiast tego łata się dziurę krajowymi zasobami. Kołdra robi się coraz krótsza: gdy zabraknie rezerw krajowych, Polska będzie musiała wyjść po pieniądze na rynek międzynarodowy, potencjalnie na dużo gorszych warunkach (przy wyższych stopach procentowych i słabszym ratingu). Już teraz widać symptomy niepokoju – złotówka pozostaje słaba, a agencje ratingowe ostrzegają przed rosnącym długiem.

Bilans trzech kwartałów 2025 to świadectwo słabości i braku kompetencji rządzącej koalicji 13 grudnia w zarządzaniu finansami państwa. Dochody załamują się pod ciężarem źle zaplanowanych reform podatkowych, wydatki eksplodują bez przełożenia na poprawę jakości usług publicznych, a deficyt jest gaszony jednorazowymi sztuczkami i pożeraniem rezerw. Wzrost nominalny wydatków (617 mld zł vs 567 mld zł rok wcześniej) nie oznacza wzrostu efektywności – przeciwnie, pieniądze rozchodzą się w mało efektywny sposób, a Polacy nie odczuwają poprawy ani w bezpieczeństwie, ani w służbie zdrowia, ani w innych kluczowych obszarach życia. Koalicja 13 grudnia, choć szła do władzy z hasłami uzdrawiania finansów publicznych, dziś prezentuje budżetowy krajobraz po bitwie – z rekordową dziurą, księgowymi trikami i żadnym pomysłem na długofalową naprawę. Jeśli nic się nie zmieni, państwową kasę czeka dalsze pogłębianie deficytu i długów, a koszty tej nieodpowiedzialnej polityki poniosą obywatele w postaci wyższych podatków i gorszych usług publicznych. Telewizyjna propaganda sukcesu nie zmieni prostego faktu: liczby z wykonania budżetu nie kłamią, a te liczby dla rządu Tuska i spółki są bezlitosne.

Wydatki biją rekordy, efektywność w odwrocie

Druga strona równania budżetowego – wydatki – również nie napawa optymizmem. Wbrew przedwyborczym zapowiedziom oszczędności i „racjonalizacji wydatków”, rządzący wydają na potęgę. Po trzech kwartałach 2025 r. wydatki państwa sięgnęły 617,0 mld zł, co stanowi 66,9% rocznego planu. Nominalnie to aż o 49,5 mld zł więcej niż w tym samym okresie 2024 r. (wzrost wydatków o 8,7% r/r). Czy idą za tym wymierne korzyści dla obywateli? Niestety nie widać. Pieniądze są rozchodowane, ale kluczowe obszary pozostają niedofinansowane lub źle zarządzane. Co gorsza, ogromna część tych dodatkowych wydatków poszła na obsługę wcześniejszych zobowiązań, zamiast na nowe inwestycje czy realną poprawę bezpieczeństwa państwa.

Z oficjalnych danych wynika, że największe pozycje budżetu w 2025 r. to: transfery do ZUS – 133,2 mld zł (67,1% planu), wydatki na obronę narodową – 70,6 mld zł (59,5% planu) oraz obsługa długu Skarbu Państwa – 45,8 mld zł (60,6% planu). Dopiero za nimi plasują się subwencje dla samorządów (40,6 mld zł, 80,6% planu) i budżety wojewodów (40,5 mld zł, 70,5% planu). Wydatki na ochronę zdrowia wyniosły 35,3 mld zł – tu rząd zrealizował aż 82,3% rocznego planu, a nominalnie to aż o 18 mld zł więcej niż rok temu (skok o 51% r/r). Czy polscy pacjenci odczuli jednak 50-procentową poprawę? Trudno to dostrzec – szybki wzrost nakładów na zdrowie związany jest głównie ze spłatą zakontraktowanych świadczeń i rosnącymi kosztami usług medycznych. Innymi słowy, wydajemy dużo więcej pieniędzy, by pokryć droższe leczenie i długi NFZ, ale system ochrony zdrowia nie stał się o połowę bardziej wydolny.

Najbardziej alarmująca jest niska realizacja wydatków w kluczowych obszarach bezpieczeństwa i rozwoju. Pomimo szumnych zapowiedzi modernizacji armii, Ministerstwo Obrony Narodowej wydało do września tylko 59,5% swojego budżetu. Na obronność zaplanowano w tym roku rekordowe środki (rząd chwalił się kwotą ok. 200 mld zł w budżecie i funduszach celowych), ale tempo wydatkowania jest żałośnie niskie. Zrealizowano niespełna 60% planu, czyli duża część pieniędzy na armię tkwi w rezerwach. To oznacza opóźnienia w zakupach sprzętu, wolną realizację programów zbrojeniowych i ogólnie – brak przełożenia tych gigantycznych sum na realne wzmocnienie sił zbrojnych. Jeśli MON nie przyspieszy gwałtownie zakupów w ostatnim kwartale, część środków może zostać niewykorzystana, a obywatele nadal będą czekać na obiecaną poprawę bezpieczeństwa. Koalicja 13 grudnia lubi mówić o priorytecie obronności, ale liczby pokazują, że to bardziej propaganda niż fakty – pieniądze są, lecz armia ich w porę nie otrzymuje.

Podobny problem dotyczy innych newralgicznych działów. Obsługa długu – choć kosztuje ogromne 45,8 mld zł – również wykonana jest tylko w 60,6% planu, co może oznaczać, że duże płatności odsetkowe nadejdą w końcówce roku. Transport i infrastruktura także nie przyspieszyły – brakuje wielu kluczowych inwestycji drogowych i kolejowych, a wydatki w części „Transport” są dalekie od pełnej realizacji planu (rząd wydał znacznie mniej niż 3/4 rocznej puli, co sygnalizuje wolne tempo robót). Również edukacja nie odnotowała jakościowego skoku mimo rosnących nakładów. Co prawda szkolnictwo wyższe i nauka wykonały 73,9% budżetu (24,5 mld zł), ale pieniądze te poszły głównie na podwyżki subwencji dla uczelni, a nie na reformy zwiększające poziom kształcenia. W szkolnictwie powszechnym z kolei dokonano księgowej sztuczki – zmieniono system finansowania oświaty, zmniejszając kwotę subwencji oświatowej dla samorządów (część „Subwencje ogólne” jest niższa o 55,5 mld zł niż rok temu!) pod pretekstem, że teraz JST mają własne dochody PIT na szkoły. W praktyce oznacza to, że edukacja została przerzucona na barki samorządów, a centralny budżet odtrąbił oszczędność – choć tak naprawdę te środki tylko przesunięto między kolumnami. Trudno więc mówić o realnym postępie w jakości edukacji czy nauki.

 

Deficyt finansowany rezerwami – desperackie łatanie dziury

Konsekwencją spadających dochodów i rosnących wydatków jest rzecz jasna galopujący deficyt budżetowy. Po wrześniu wyniósł on 201,4 mld zł, co stanowi już 69,8% rocznego limitu. Dla porównania, w całym poprzednim roku deficyt budżetu państwa (po nowelizacji) zamknął się sumą ok. 164 mld zł. Obecna władza w ciągu 9 miesięcy przekroczyła 200 mld, a do końca roku planuje dobić aż do 289 mld zł dziury (tyle wynosi dopuszczalny deficyt w ustawie). Jeśli nawet formalnie zmieszczą się w limicie ~289 mld zł, będzie to oznaczać wykorzystanie 87–88% planu deficytu w ciągu 12 miesięcy – a więc budżet ledwo zipie na rezerwach, bo założony margines bezpieczeństwa dawno wyparował. Co istotne, już teraz widać, że tempo zadłużania państwa jest znacznie wyższe, niż tempo wzrostu dochodów. To oznacza, że pogłębia się luka, którą trzeba czymś sfinansować. Jak rządzący radzą sobie z tą czarną dziurą finansów? Niestety, w sposób krótkowzroczny i potencjalnie niebezpieczny.

Zamiast szukać inwestorów zagranicznych czy ciąć wydatki, koalicja 13 grudnia po cichu zużywa poduszki finansowe zostawione przez poprzedników. Jeszcze na początku roku rząd dysponował ogromnymi środkami zgromadzonymi na rachunkach – grubo ponad 100 mld zł pochodziło z emisji obligacji dokonanych w 2023 r. (poprzedni rząd zaciągnął dług na zapas). To właśnie te pieniądze masowo topnieją, by sfinansować tegoroczny deficyt. Wykorzystanie tzw. środków przechodzących z lat ubiegłych przekroczyło już 100 mld zł – innymi słowy, żyjemy z oszczędności zgromadzonych wcześniej. Rząd chwali się co prawda, że miał „poduszkę finansową” i że dzięki temu może spokojnie wydawać, ale jest to strategia na krótką metę. Rezerwy raz zużyte nie odnowią się same, a zadłużenie pozostaje. Wskaźniki makroekonomiczne zaczynają niepokoić: dług Skarbu Państwa wzrósł przez 9 miesięcy o ponad 200 mld zł, a według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego deficyt całego sektora finansów publicznych sięgnie w tym roku około 7% PKB. Tak wysoki deficyt strukturalny oznacza, że koszty obsługi długu rosną lawinowo – już teraz pochłaniają ok. 100 mld zł rocznie, a w ciągu kilku lat mogą wzrosnąć do 2,7% PKB. To pieniądze, które zamiast na rozwój, będą szły do obligatariuszy w formie odsetek.

Co więcej, rząd nie radzi sobie z pozyskiwaniem nowego finansowania zewnętrznego. Plan finansowy na 2025 r. zakładał emisje zagraniczne obligacji oraz pozyskanie środków z UE (np. z KPO) – jednak wykonanie tych pozycji jest mizerne. Wpływy zagraniczne sięgnęły zaledwie ok. 8,6% planu na trzy kwartały – właściwie nie udało się zdobyć nowego kapitału z zewnątrz, ani poprzez euroobligacje (poza jedną czy dwiema emisjami na początku roku), ani poprzez fundusze unijne (KPO pozostaje głównie na papierze). To sygnał, że inwestorzy zagraniczni i instytucje nie paliły się do finansowania naszego deficytu, być może obawiając się o stabilność polityki fiskalnej. Rząd wprawdzie ogłosił „odblokowanie” 100 mld zł z KPO, ale do budżetu te środki nie trafiły – zamiast tego łata się dziurę krajowymi zasobami. Kołdra robi się coraz krótsza: gdy zabraknie rezerw krajowych, Polska będzie musiała wyjść po pieniądze na rynek międzynarodowy, potencjalnie na dużo gorszych warunkach (przy wyższych stopach procentowych i słabszym ratingu). Już teraz widać symptomy niepokoju – złotówka pozostaje słaba, a agencje ratingowe ostrzegają przed rosnącym długiem.

Bilans trzech kwartałów 2025 to świadectwo słabości i braku kompetencji rządzącej koalicji 13 grudnia w zarządzaniu finansami państwa. Dochody załamują się pod ciężarem źle zaplanowanych reform podatkowych, wydatki eksplodują bez przełożenia na poprawę jakości usług publicznych, a deficyt jest gaszony jednorazowymi sztuczkami i pożeraniem rezerw. Wzrost nominalny wydatków (617 mld zł vs 567 mld zł rok wcześniej) nie oznacza wzrostu efektywności – przeciwnie, pieniądze rozchodzą się w mało efektywny sposób, a Polacy nie odczuwają poprawy ani w bezpieczeństwie, ani w służbie zdrowia, ani w innych kluczowych obszarach życia. Koalicja 13 grudnia, choć szła do władzy z hasłami uzdrawiania finansów publicznych, dziś prezentuje budżetowy krajobraz po bitwie – z rekordową dziurą, księgowymi trikami i żadnym pomysłem na długofalową naprawę. Jeśli nic się nie zmieni, państwową kasę czeka dalsze pogłębianie deficytu i długów, a koszty tej nieodpowiedzialnej polityki poniosą obywatele w postaci wyższych podatków i gorszych usług publicznych. Telewizyjna propaganda sukcesu nie zmieni prostego faktu: liczby z wykonania budżetu nie kłamią, a te liczby dla rządu Tuska i spółki są bezlitosne.

Źródło: Ministerstwo Finansów, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bankier.pl, Dziennik Gazeta Prawna, Portal TV Republika

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. 

Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube

Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB

Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X

Wiadomości

Gawkowski pisał o "pisowskich prokuratorach". Odpowiedź sędziego Kasickiego zniszczyła jego narrację

Ziobro walczy o życie na Węgrzech! Sakiewicz: „Chcieli widzieć go martwym”

Oficjalnie: Bartłomiej Drągowski wraca do Ekstraklasy

Duża awaria PKP Intercity. Nie kupisz biletu online! [SZCZEGÓŁY]

TRZEBA ZOBACZYĆ!

Niebezpieczna zima nad Polską: gołoledź, mróz i śnieg uderzają!

SZOKUJĄCE WYZNANIE! Minister rolnictwa przyznaje: „Nikt nie zna całości tej umowy!

Cieszyński przywołuje instrukcje wysyłane Brejzie ws. hejtowania. Tę reakcję posła KO trzeba ZOBACZYĆ

SPRAWDŹ TO!

Kierwiński poda się do dymisji? "Robię dobrą robotę"

Co się dzieje na rynku gazu?

Zginął w katastrofie samolotu, ale wcześniej... przewidział swoją śmierć!

Wizyta prezydenta w Wielkiej Brytanii. Nawrocki spotka się dziś z brytyjskim premierem

Saryusz-Wolski: Grenlandia może zdecydować o swoim losie

Przedstawiamy prognozę pogody na 13 i 14 stycznia

„Ziobro na Węgrzech to był pewniak!” – Wawer o kulisach azylu i błędach rządu

Trump przeciął gordyjski węzeł bezradności wobec dyktatur

Najnowsze

Gawkowski pisał o "pisowskich prokuratorach". Odpowiedź sędziego Kasickiego zniszczyła jego narrację

TRZEBA ZOBACZYĆ!

Niebezpieczna zima nad Polską: gołoledź, mróz i śnieg uderzają!

SZOKUJĄCE WYZNANIE! Minister rolnictwa przyznaje: „Nikt nie zna całości tej umowy!

Cieszyński przywołuje instrukcje wysyłane Brejzie ws. hejtowania. Tę reakcję posła KO trzeba ZOBACZYĆ

SPRAWDŹ TO!

Kierwiński poda się do dymisji? "Robię dobrą robotę"

Ziobro walczy o życie na Węgrzech! Sakiewicz: „Chcieli widzieć go martwym”

Oficjalnie: Bartłomiej Drągowski wraca do Ekstraklasy

Duża awaria PKP Intercity. Nie kupisz biletu online! [SZCZEGÓŁY]