Policja pod domami dziennikarzy, alarm po alarmie. Tomasz Sakiewicz o szczegółach
Seria policyjnych interwencji, tajemnicze zgłoszenia o samobójstwach i zmarłych osobach, a także nocne wizyty nieznanych „dostawców” pod domami pracowników mediów. Alarmujemy o skoordynowanej akcji wymierzonej w dziennikarzy stacji i ludzi związanych ze Strefą Wolnego Słowa. Nasz prezes - Tomasz Sakiewicz mówi wprost o próbie zastraszenia i nękania redakcji.
Przedstawiciele naszej stacji informują o serii nietypowych interwencji służb, które w ostatnich dniach miały dotyczyć dziennikarzy oraz pracowników związanych z Republiką czy "Gazetą Polską". W krótkim czasie doszło do dziewięciu policyjnych zgłoszeń związanych z osobami pracującymi w naszych mediach.
Część alarmów miała dotyczyć rzekomego zagrożenia życia lub zdrowia. Funkcjonariusze otrzymywali informacje sugerujące m.in., że ktoś może chcieć targnąć się na własne życie albo że w mieszkaniach dziennikarzy znajdują się ciała zmarłych osób. Jak podkreślają przedstawiciele stacji, wszystkie te sygnały okazały się fałszywe.
Do sytuacji odniósł się prezes TV Republika Tomasz Sakiewicz. Przyznał, że noc z czwartku na piątek była dla części zespołu wyjątkowo nerwowa.
Kiedy wczoraj występowałem w Republice, to było jeszcze przed wizytą policji u mnie. Policja próbowała dobić się do moich drzwi, sąsiedzi ich nie wpuścili. Skontaktowałem się z policjantem.
- powiedział.
Jak relacjonował, podobne działania miały być prowadzone równolegle wobec innych osób związanych z redakcją. W jednym z przypadków policjanci mieli pojawić się w domu znanego dziennikarza stacji, reagując na zgłoszenie dotyczące rzekomego odnalezienia zwłok.
W tym samym czasie policja weszła z rewizją do jednego z naszych najbardziej znanych dziennikarzy, szukając nieżywej osoby. Czyli - mamy już 9 interwencji zarejestrowanych - mówił Sakiewicz.
Według prezesa Republiki działania nie ograniczały się wyłącznie do policyjnych wizyt. Mówił on, że niemal jednocześnie pod adresami pracowników pojawiali się również nieznani kurierzy i dostawcy, którzy mieli domagać się odbioru przesyłek lub zamówień, choć — jak zapewniano — nikt niczego nie zamawiał. I to w nocy.
Sakiewicz przekonuje, że nie wierzy w przypadkowy charakter tych zdarzeń i uważa je za element szerszej operacji wymierzonej w stację.
Mamy akcję już zorganizowaną, skupioną na nękaniu czołowych osób w firmie, które mają doprowadzić do jakichś kryzysów, zajęcia nam czasu, rozpalenia emocji
- ocenił.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X