Rachoń: reżimowi dziennikarze to konfidenci, którzy zaczęli się gubić. Złapaliśmy ich za rękę
„To , co się dzisiaj wydarzyło nie ma żadnego precedensu w historii mediów. Cały ten gangsterski układ został złapany za rękę. Oni się już zaczynają gubić. Jeden wrzuca adres policji do wiadomości w kopii, zamiast »ukryty«, inny za wcześnie podaje informacje, jeszcze inny publikuje niesprawdzone informacje od służb, które okazują się fejkiem. Jak powiedział wczoraj Tomasz Sakiewicz – to są konfidenci, a nie dziennikarze” – powiedział na antenie Republiki Michał Rachoń.
My wszyscy podskórnie czuliśmy, że cała masa przedstawicieli mediów, tego półświatka III RP to są ludzie, którzy mają bezpośrednią łączność ze służbami. Mieliśmy tego rodzaju świadomość. Ale to, co się wydarzyło przedwczoraj i wczoraj, to wszyscy w naszej stacji przecierali oczy ze zdumienia. Kiedy otrzymaliśmy pytania, w dobrej wierze chcieliśmy na nie odpowiedzieć, ale okazało się, że kopia tych pytań została przesłana również do rzecznika Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, czyli tego konkretnego biura, które prowadzi w tej chwili śledztwo w sprawie Zondacrypto. Tego samego dnia – trzy godziny później – premier Donald Tusk czerpiąc informacje właśnie z tego źródła, zacytował je w parlamencie, atakując naszą stację
– mówił Michał Rachoń.
Chwilę później zwrócił się za pośrednictwem telewizji, do Jacka Świderskiego, szefa i właściciela Wirtualnej Polski, z pytaniem, czy „to są praktyki szerzej stosowane w redakcji Wirtualnej Polski, czy mail, który dostaliśmy, a był do wiadomości policji, jest zwyczajem, który panuje w tej redakcji”.
Mijają 24 godziny i ten człowiek razem z Robertem Zielińskim z TVN 24 przekazuje informacje o rzekomym zatrzymaniu marszałka Jarosława Stawiarskiego. A Jarosław Stawiarski w tym czasie ogląda mecz Motor Lublin – Legia Warszawa, i nie jest zatrzymany. I teraz tak, państwo polskie ma narzędzia do sprawdzania tego rodzaju rzeczy, jak przecieki. Tym narzędziem jest operacja specjalna, ale operacja specjalna nie polega na tym, że sobie Roman z Waldemarem wymyślają, że komuś podadzą jakąś informację i zobaczą gdzie ona wycieknie. Jeśli chcą przeprowadzić operację specjalną, to muszą mieć zgodę sądu, zgodę prokuratora, określoną procedurę, wszystko musi być zapisane. A tu co się wydarzyło?
– kontynuował dyrektor programowy Telewizji Republika.
I dodał, że kolejną odsłoną jest publiczna informacja premiera Donalda Tuska, że wkrótce zostanie aresztowany „pan X”, a chwilę później niemiecki portal Onet opublikował tekst, którego współautorem był „słynny” Kamil z Onetu, w którym poinformowano, że „pan X” to prezes Telewizji Republika.
Cały ten gangsterski układ został złapany za rękę. Oni się już zaczynają gubić. Jeden wrzuca adres policji do wiadomości w kopii, zamiast „ukryty”, inny za wcześnie podaje informacje, jeszcze inny podaje niesprawdzone informacje, które okazują się fejkiem. W międzyczasie premier mówi, że ktoś pójdzie siedzieć, a Onet od razu wskazuje Tomasza Sakiewicza. Tu nie ma wątpliwości, to wszystko są konfidencji, a nie dziennikarze
– podsumował Michał Rachoń.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Prezydent Trump bezlitośnie o Hiszpanii: "to kraj z zerową kontrolą granic"
Znany jest termin kolejnego ataku nielegalnych imigrantów na Ceutę!
Manewry na północnym Atlantyku po raz pierwszy bez udziału sił USA. Uczestniczyła Polska