Jarosław Kaczyński w Republice o rozłamie w PiS: "Nie może być dwóch ośrodków kierowniczych"
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński był wieczornym gościem Danuty Holeckiej w Republice. Odniósł się do odejścia z partii grupy posłów związanych z Mateuszem Morawieckim, kulis wielogodzinnych rozmów prowadzonych w ostatnich tygodniach oraz powodów, dla których – jak podkreślał – nie było możliwości utrzymania obecnej formuły współpracy.
Kaczyński o kryzysie PiS
W ostatnich tygodniach w Prawie i Sprawiedliwości narastał spór wokół stowarzyszenia Rozwój Plus, powołanego przez środowisko byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Znacząca część kierownictwa PiS argumentuje, że działalność organizacji o charakterze politycznym poza strukturami partii może prowadzić do powstania równoległego ośrodka decyzyjnego i osłabiać jedność ugrupowania przed zbliżającą się kampanią wyborczą w 2027 roku. Z tego powodu podjęto decyzję o zakazie członkostwa w takich organizacjach. Mimo prowadzonych przez wiele dni rozmów nie udało się osiągnąć porozumienia z grupą "rozwojowców", co doprowadziło do rozłamu w partii. Po ogłoszeniu decyzji o wykluczeniu grupy Morawieckiego prezes PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do całego kryzysu na naszej antenie.
Lider prawicy ocenił, że przyczyną rozstania z Mateuszem Morawieckim były odmienne wizje funkcjonowania ugrupowania oraz brak zgody na podporządkowanie się obowiązującym w partii zasadom:
— Rozeszły się dwie grupy, które najwyraźniej miały różne plany, różne ambicje, patrzyły w różne strony i które mogły działać razem w ramach Prawa i Sprawiedliwości, ale jedna z nich zapragnęła działania na zewnątrz — powiedział prezes PiS.
Jak zaznaczył, problemem nie były różnice programowe, ale tworzenie odrębnego środowiska politycznego:
— Zaproponowaliśmy albo forum partyjne wewnątrz partii, albo wykorzystanie istniejącego już Zespołu Pracy Państwowej. Wszystko to, co robią w stowarzyszeniu, mogło być w ten sposób robione, ale nie na zasadzie zewnętrznej. To stwarza bardzo poważne zagrożenie finansowe i jednocześnie tworzy stałe napięcie oraz podwójną lojalność. Dwa kierownictwa w gruncie rzeczy i na to się zgodzić nie możemy — podkreślił.
Prezes PiS stanowczo odrzucił zarzuty, że wymóg podpisania deklaracji o braku członkostwa w politycznych stowarzyszeniach ma charakter tzw. lojalki:
— Ten dokument jako żywo nie był żadną lojalką, tylko był stwierdzeniem zawartym w statucie. Po sytuacji, w której duża grupa ważnych polityków tę zasadę złamała, wszyscy mieli działać według tych samych reguł. Propozycje pana premiera były interesujące, ale brakowało w nich tych spraw najważniejszych. Jesteśmy jedną grupą i możemy prowadzić działalność skierowaną w stronę centrum, ale z wewnątrz partii — mówił Kaczyński.
Dodał również, że podczas rozmów ze strony Mateusza Morawieckiego pojawiła się propozycja podziału ugrupowania:
— W naszych rozmowach stanęła jasno sprawa podziału partii. Kto to zaproponował? Oczywiście nikt inny niż pan premier Morawiecki. Już w pierwszej z trzech długich rozmów ta sprawa była podnoszona, a później była powtarzana przez cały czas — stwierdził.
"Sam podjąłem tę decyzję"
Jarosław Kaczyński zaprzeczył również, jakoby decyzję o rozstaniu z grupą Morawieckiego podjął pod wpływem innych polityków PiS z frakcji tzw. "maślarzy":
— Nie jest właściwe mówienie o intrygantach. Ja sam podjąłem taką decyzję. Pan sekretarz generalny był obok, siedział także pan premier Sasin i powiedziałem, że dobrze będzie, jeśli będą obecni podczas tej rozmowy. I tyle — powiedział.
Prezes PiS przyznał, że sytuacja jest trudna, jednak jego zdaniem była konieczna z punktu widzenia funkcjonowania partii:
— Jeżeli partia ma działać w trakcie kampanii wyborczej, to musi być zwarta. Nie może mieć dwóch ośrodków kierowniczych i dwóch ośrodków programowych. Ponieważ próba zintegrowania partii się nie udała, powstała ta sytuacja, która ma strony negatywne, ale z punktu widzenia kampanii wyborczej ma jednak przede wszystkim strony pozytywne — ocenił.
Mimo ostrego sporu Kaczyński podkreślił, że nie zamierza podważać dorobku byłego premiera:
— To jest po prostu nieprawda, że wszystko, co dobrego się stało, było wyłącznie jego zasługą, ale zrobił bardzo dużo, był bardzo dobrym premierem. Nie można też zapominać o zasługach Beaty Szydło. Z tamtego środowiska wyszło również wiele bardzo dobrych pomysłów. Na przykład Polski Ład był naprawdę wielkim osiągnięciem i bardzo zmienił Polskę powiatową na lepsze — powiedział prezes PiS.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
FIVB: Rosjanki zagrają na mistrzostwach świata 2027
ABW zatrzymało menadżerów Orlenu za "zaniżanie cen paliw". "Władza rozlicza za to, że Polacy tankowali tanio"
Ćwiczenia wojskowe zakończyły się tragedią. Nie żyje żołnierz
TYLKO U NAS