Bąkiewicz: wydarzenia z Berlina trafią do prokuratury niemieckiej i polskiej
Drugim gościem „Gabinetu Sakiewicza” był w poniedziałek Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic, który przyznał na początku rozmowy, że czuje się już dobrze. Przypomnijmy, kilka dni temu Bąkiewicz i jego koledzy z organizacji chcieli postawić krzyż przy niemieckim głazie upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej. To się nie udało, ponieważ Polaków zaatakowała wyspecjalizowana w pacyfikowaniu zgromadzeń grupa niemieckich funkcjonariuszy policji.
Bąkiewicz przyznał, że ani on, ani jego towarzysze nie spodziewali się, że jadąc do Berlina spotka ich krzywda.
Dlatego, że my byliśmy tam już wcześniej dwa razy. Raz byliśmy rok wcześniej, 16 czerwca 2025 roku, a raz 1 września 2025 roku. 16 czerwca to była data postawienia tego kamienia hańby i tam nic nie było, nic się takiego nie działo. Niemcy nie byli przyjemni , ale nie było żadnej konfrontacji, postawiliśmy tam wtedy krzyż, postawiliśmy kwiaty – powiedział szef ROG i dodał, że krzyż szybko po tym dniu zniknął.
Bąkiewicz zaznaczył też, że nikt nie uprzedzał członków ROG, że może zostać wobec nich użyta siła.
Policja w trakcie rozmów z nami mówiła, że w którymś momencie może użyć siły czy nie pozwoli nam odejść, może tak było bardziej, że nie pozwoli nam odejść. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że my nie potrzebowaliśmy żadnego zgromadzenia, bo sytuacja była taka, że wychodziliśmy z samochodów, nieśliśmy torby, wieniec, kwiaty, krzyż i szliśmy na miejsce docelowe. Tak więc to nie była manifestacja, to przejście od samochodów do tego kamienia pogardy – tłumaczył Robert Bąkiewicz.
Niemcy zalegalizowali zgromadzenie, jednak powiedzieli Polakom, że jest ono ważne tylko tutaj, czyli zabronili tym samym ruszenie się członkom ROG z miejsca. Problem w tym, że głaz znajdował się ok. 200 metrów od miejsca, w którym stała polska ekipa.
Robert Bąkiewicz zapowiedział, że okoliczności zdarzenia z ubiegłego tygodnia zostaną zaskarżone zarówno w niemieckiej, jak i w Polskiej prokuraturze.
Prawicowy aktywista wyraził też przypuszczenia, że w trakcie zdarzenia strona niemiecka kontaktowała się ze stroną polską.
Gość Tomasza Sakiewicza wyjawił także w programie, że chciałby ubiegać się o fotel w Sejmie.
Chciałbym się załapać (…) na taki układ, w którym będę mógł być w stanie realizować jakąś… własne cele polityczne – tłumaczył Bąkiewicz, który jednocześnie przyznał, że nie jest pisowcem.
Z jakiej listy wystartuje zatem Robert Bąkiewicz?
Cały zapis rozmowy można znaleźć nad materiałem i na naszym kanale w serwisie YouTube.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Pełczyńska-Nałęcz dała powód Tuskowi, aby ten jeszcze bardziej jej nie lubił
Bąkiewicz: wydarzenia z Berlina trafią do prokuratury niemieckiej i polskiej
Tusk kopiuje argumenty niemieckiego publicysty? Chodzi o spór o Ukrainę i UPA