Ekskomunika dla ks. prof. D. Oko, W. Chrostowskiego i W. Rakocego
Pan profesor Stanisław Obirek na łamach „Gazety Wyborczej” ostatnio właściwie zażądał najsurowszej kary ekskomuniki dla mnie oraz dla księży profesorów Waldemarów Chrostowskiego i Rakocego CM (https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,32725859,to-zbrodnia-na-kosciele-i-polsce-ksiadz-oko-rozpetuje-burze.html). Za co? Za krytykę wypaczonych sposobów dialogu z judaizmem w ogóle, oraz za krytykę listu z 22 marca w szczególności, którym pan Obirek jest niezwykle zachwycony, a który przecież nie został odczytany w ponad 90 procentach kościołów polskich. Zatem według jego myślenia koniecznie trzeba dołączyć do tej listy ekskomunikowanych również księży profesorów Roberta Skrzypczka, Janusza Królikowskiego, Dariusza Kowalczyka SJ i Mariusza Rosika, ponieważ ta czwórka krytykuje ten list podobnie jak pierwsza trójka. Zatem według prof. Obirka i „Gazety Wyborczej” mamy już siedmiu księży profesorów przeznaczonych do natychmiastowej, bezwzględnej ekskomuniki.
A kimże jest sam pan profesor Obirek? Nie wszyscy wiedzą, że to eks-ksiądz, eks-jezuita i eks-katolik, który 30 lat spędził w zakonie, aby w 2005 roku opuścić go i stać się najbardziej zajadłym, śmiertelnym wrogiem Chrystusa. Teraz głosi, że Kościół katolicki to Gehenna, czyli prawdziwe piekło na Ziemi, że z datą chrztu w 966 roku Kościół zgotował Polsce piekło, które trwa do dzisiaj. Rzeczywiście, trudno o większą nienawiść do katolicyzmu. To jakiś apostata ekstremalny, to jakiś arcy-Judasz do kwadratu. I taki oto człowiek domaga się natychmiastowego ekskomunikowania aż siedmiu księży, którzy należą do najbardziej znanych i cenionych w Kościele polskim. Ale to podobnie, jakby Judasz, zanim sam się powiesi, żądał natychmiastowego powieszenia siedmiu Apostołów. To jakiś wrak rozum, jakiś wrak człowieczeństwa. Wielki Inkwizytor od ekskomunik. Jaki „tolerancyjny i dialogiczny” – skrajnie po lewacku. Ale w sumie łaskawca, kilkadziesiąt lat temu kazano by pewnie całą siódemkę po prostu rozstrzelać.
Jak doszedł aż do tego stanu? Wskazówką jest fakt, że niemal prostu z klasztoru trafił w objęcia kochanki, która zastąpiła mu zakon i Kościół, Chrystusa i Boga. Wygląda zatem na kobietę zaiste z dużym potencjałem szczególnie dla tego typu eks-jezuity. Jeżeli jednak zmiana życia następuje tak szybko, to na ogół oznacza to, że ta relacja zaczęła się już do wcześniej, że dany zakonnik już długo prowadził w klasztorze podwójne, zakłamane życie, taką ma po prostu moralność. Jednak największe znaczenie ma tutaj zapewne fakt, że ks. prof. Obirek w latach przed apostazją prowadził coraz bardziej intensywny dialog z judaizmem, aż tak dogłębny, że w końcu całkowicie porzucił chrześcijaństwo i stał się wielkim apologetą judaizmu.
Wielkie ostrzeżenie, do czego może prowadzić fałszywy, chory, patologiczny dialog – także z judaizmem. Dialog, w którym jest o wiele za mało rozumu, za mało prawdy, za mało sumienia. W którym można skończyć jak eks-katolik Obirek.
Oczywiście z każdym – poza demonami i ich sługami – należy dialogować, ale w stosowny sposób. W każdym dialogu najbardziej należy dbać o wzajemne dzielenie się posiadanymi dobrem i prawdą - które każdemu bez wyjątku w jakiejś mierze są dane. Tak samo trzeba starać się o wzajemną pomoc w wyzwalaniu się ze zła i nieprawdy – w które prawie każdy także niestety jest uwikłany.
Jednak ten koszmarny przypadek eks-jezuity Obirka pomaga nam też zrozumieć, skąd wziął się list z 22 marca. Otóż dowiadujemy się, że prawdopodobnie jego główną autorką jest pewna siostra zakonna, która sama do tego się przyznaje. To wygląda na prawdę, ponieważ treść i styl listu w wysokim stopniu są podobne do tego, co ta siostra czyni i głosi na co dzień. A ona szczyci się, że jest uformowana w szkołach rabinów, że przez długie lata u nich w Izraelu studiowała. I to dobrze widać, to dobrze tłumaczy, dlaczego w tym liście jest aż tak wiele lekceważenia dla Jezusa Chrystusa, tak wiele pogardy dla polskich katolików, tak wiele obrażania ich. Dlaczego jest tak wielka nieznajomość całości nauczania Kościoła, tak wiele braków teologicznych. Bo autorka jest zapewne za bardzo uczennicą rabinów, a za mało Apostołów. Ma już coś z postawy i syndromu pana Obirka - który jest nią zachwycony - i oby nie poszła jego drogą do końca. Smutne i bardzo znaczące jest natomiast, że wobec tak słabej i jednostronnej Autorki nie uwzględniono ani jednej z wielu poprawek tego tekstu, które wniosły do niego największe autorytety, jak księża profesorowie Chrostowski i Rakocy. To kolejna wielka wina „Komitetu od dialogu”.
Są jednak znaki nadziei. Zdecydowana większość Episkopatu już bardzo żałuje wydania tego listu, co jest widoczne choćby w tym, że 13 kwietnia z około 150 biskupów, którzy obecnie żyją w Polsce, do synagog poszło zaledwie 4, czyli 2,5 procenta. Natomiast aż 97,5 procenta, czyli 39 razy więcej, zdecydowało w ogóle nie robić czegoś takiego. A przecież powinni iść wszyscy, 150 jak jeden mąż, skoro podobno sami świadomie do tego tak wzywali. (To było pierwsze takie wydarzenie w całych dziejach chrześcijaństwa, zatem sami powinni być tu „wzorem”.) A oni prawie właśnie jak „jeden mąż” wcale nie poszli, niejako zagłosowali najpierw przyciskami „za”, a potem nogami „przeciw”. Potwierdza się to, co uprzednio pisaliśmy, że Polski Episkopat mimo wszystko należy do najlepszych w świecie, bo jest zdolny choćby do tak gruntownej auto-korekty i nawrócenia, w czym zapewne bardzo pomogła reakcja polskich katolików.
Ja też bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy na różny sposób wyrazili mi swoje poparcie, wdzięczność i uznanie. Szczególnie różnym księżom biskupom, naukowcom z mojego uniwersytetu oraz innych uczelni katolickich i świeckich, siostrom zakonnym i zakonnikom, księżom i najlepszym, najmądrzejszym katolikom, którzy nawet całym rodzinami przekazywali mi swoje poparcie i wiadomości o ich modlitwie. Widać jak miliony Polaków poczuły się niezwykle obrażone i zranione treścią listu z 22 marca, a mój artykuł okazał się trochę jak balsam na ich rany. Pośród nich są takie osoby, jak tysiące wspaniałych rodziców katolickich czy tacy najbardziej święci i mądrzy polscy kapłani, jak ks. prof. Edward Staniek czy ks. dr Marek Dziewiecki.
Potwierdzają się też moje szacunki, że ponad 90 procent polskich świeckich, duchownych i naukowców odrzucają ten list. Na moim uniwersytecie mam teraz trudności ze zdążeniem na zajęcia, ponieważ tak wiele osób ze wszystkich Wydziałów dziękuje mi za mój artykuł i wyraża swoje poparcie.
Czuję się też niezwykle zaszczycony atakami w rodzaju apostaty Obirka i anty-Chrystusowej, ateistycznej Gazety Wyborczej, bo widać muszę bardzo przeszkadzać najbardziej demonicznym kręgom, skoro aż tak mnie nienawidzą, aż tak mi grożą.
To mnie właśnie tym bardziej motywuje do pracy i działania, aby aż tak ciemne moce nie zapanowały nad nami do końca. Tym bardziej postanawiam i przyrzekam do końca bronić prawdy i dobra, wiary i nadziei – choćby miały się zrealizować najgorsze groźby, które są przeciw mnie kierowane.
Nasz Pan szczególne dzisiaj uczy nas, jak należy być „dobrym pasterzem, [który] daje życie za swoje owce” (J 10,11).
Bo ludzie są tego warci.
Bo Kościół jest tego warty.
Bo Polska jest tego warta.
Bo nasze zbawienie jest tego warte.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X