Radość Tuska... Węgry wracają pod kontrolę Brukseli i Berlina
Premier Donald Tusk z entuzjazmem powitał porażkę Viktora Orbána, ogłaszając „Back together! Glorious victory”. Dla Tuska zwycięstwo opozycji na Węgrzech oznacza przede wszystkim powrót Budapesztu pod pełną kontrolę Brukseli i Berlina, co jest dla niego znacznie ważniejsze niż interes węgierskiego czy polskiego narodu.
Donald Tusk nie ukrywał radości z historycznej klęski Viktora Orbána i zwycięstwa partii TISZA Pétera Magyara. W swoim wpisie na platformie X napisał: „Hungary Poland Europe Back together! Glorious victory, dear friends!”.
Za tymi pięknymi słowami o „wspólnocie”, „demokracji” i „zwycięstwie” kryje się jednak zimna kalkulacja. Dla Tuska priorytetem nie jest suwerenność narodów, lecz partykularny interes Unii Europejskiej, a w praktyce – przede wszystkim Niemiec. Orbán przez 16 lat był największą przeszkodą w realizacji federalistycznej agendy Brukseli i berlińskiej dominacji w Europie. Jego odejście oznacza, że Węgry mają wrócić do roli posłusznego państwa członkowskiego, które nie będzie już blokować migracji, centralizacji władzy ani niemieckich interesów gospodarczych.
Tusk od lat konsekwentnie realizuje politykę podporządkowania Polski interesom unijnym i niemieckim. Jego radość z węgierskich wydarzeń pokazuje, że hasła o demokracji, nowoczesności i europejskiej wspólnocie są jedynie pozorem i fasadą. W rzeczywistości chodzi o zniewolenie narodów poprzez uzależnienie od Brukseli i Berlina – mechanizm, który Orbán konsekwentnie demaskował i blokował.
Reakcje pod postem Tuska są miażdżące. Poseł Konrad Berkowicz z Konfederacji napisał:
Teraz nic Was nie powstrzyma przed forsowaniem unijnych wariactw. Ale spokojnie – do końca Pana rządów już bliżej, niż dalej. To ostatni rok.
Inni komentatorzy nie szczędzili ostrych słów:
„Von der Leyen, Péter Magyar, Tusk. Liderzy umierającej Europy.”
„Ma jeszcze krótsze sznurki do sterowania z Brukseli niż pan? Rozumiem zatem radość.”
„Zajmij się rządzeniem! Z gospodarki do zajechania, to zostały ci usługi. Szpitale nie pracują, twój prawnik bierze kasę od Ruskow, afery pedofilskie. A ty interesujesz się wyborami na Węgrzech.”
„Kolejny tęczowy jełop, tfu. Węgrzy pożałują wyboru tak samo jak Polacy żałują wyboru szwabskiego kelnera. Szybko oczy otworzą.”
Wielu użytkowników zarzuca Tuskowi, że bardziej obchodzi go powrót Węgier do unijnego stadka niż dramatyczne problemy Polski – upadająca służba zdrowia, rosnące bezrobocie czy bezpieczeństwo granic.
Komentarze podkreślają, że hasła o demokracji, nowoczesności i europejskiej wspólnocie są jedynie pozorem i fasadą. W rzeczywistości chodzi o zniewolenie narodów poprzez uzależnienie od Brukseli i Berlina – mechanizm, który Viktor Orbán konsekwentnie blokował. To, co Tusk nazywa „glorious victory”, dla wielu Polaków jest kolejnym krokiem w kierunku budowy liberalnej dyktatury z centralą w Brukseli, w której realną władzę tracą narody Europy na rzecz biurokratów i wielkich niemieckich interesów.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X