Szef MSZ Białorusi: Zachód nie chce dochodzenia ws. lądowania samolotu Ryanair w Mińsku
– Zachód nie jest zainteresowany dochodzeniem w sprawie lądowania samolotu linii Ryanair w Mińsku, ponieważ rezultaty będą dla niego niekorzystne – ocenił minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej. Sankcje mają „zadusić” białoruską gospodarkę – dodał.
– Widzimy, że kraje zachodnie nie chcą tego dochodzenia. Zaprosiliśmy ich, by przyjechali. (...) Ewidentnie nie chcą tego dochodzenia. Dlaczego? Bo jego wyniki nie będą absolutnie na ich korzyść – powiedział Makiej w wywiadzie dla białoruskiej telewizji ONT.
Dodał, że ani Polska, ani Litwa do tej pory nie przekazały Białorusi ani Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego (ICAO) materiałów dotyczących rozmów załogi samolotu Ryanair relacji Ateny-Wilno z wieżą kontroli lotów w Mińsku.
Makiej ocenił również, że kraje zachodnie nie są gotowe działać w tej sprawie zgodnie z zasadą praworządności.
Niezależny białoruski portal Nasza Niwa zwraca z kolei uwagę na wypowiedź ministra na temat zachodnich sankcji. Jego zdaniem mają one na celu „zaduszenie” białoruskiej gospodarki, doprowadzenie do „buntów głodowych”, protestów, które doprowadzą do zmiany władzy.
Przebywającym na emigracji opozycjonistom zarzucił, że „wzywają do ostrych sankcji, a sami mieszkają w drogich apartamentach”.
– Wiemy na pewno, że niedawno tym, którzy przebywają w Polsce, powiedziano, że jeśli do września nie będzie masowych protestów, to skończy się finansowanie – oświadczył Makiej.
Białoruskie władze przedstawiają ubiegłoroczne masowe protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich jako dzieło Zachodu, spiskującego przeciwko Białorusi.
Najnowsze
Niezależna.pl: Resort Żurka instruuje sędziów. Do sądów trafił gotowy wzór pisma procesowego ws. ENA
Burza po słowach Zełenskiego. Internauci ostro komentują wystąpienie o "Panteonie Bohaterów"
Nawrocki w Poznaniu na rocznicy Czerwca ’56: komuniści chcieli zabrać nam nie tylko ciało, ale także ducha
Branża meblarska i drzewna na skraju przepaści? Jest źle, a dzięki UE może być jeszcze gorzej