Rok prezydentury Trumpa. Lewicowa dominacja na świecie pęka
Dwanaście miesięcy po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu światowa scena polityczna wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu. Globalna ofensywa ideologiczna lewicy wyraźnie wyhamowała, a w wielu państwach ustępuje miejsca polityce suwerenności, interesu narodowego i konserwatywnego realizmu.
Ameryka wraca do interesu narodowego
Po roku prezydentury Donalda Trumpa coraz wyraźniej widać, że jego zwycięstwo nie było jedynie kolejnym epizodem wyborczym w historii USA, ale impulsem do głębokiej zmiany globalnych trendów politycznych. Ideologia liberalno-lewiczowa, która przez lata dominowała w instytucjach międzynarodowych, mediach i zachodnich elitach, traci swoją pozycję, a świat wchodzi w erę suwerenności, realizmu i narodowych interesów.
Administracja Trumpa od pierwszych dni jego drugiej kadencji postawiła na twardą realizację hasła "America First". Ograniczenie wpływu międzynarodowych organizacji i ideologicznych projektów, sprzeciw wobec globalnych porozumień klimatycznych oraz dystans wobec narzucania „kulturowych” standardów establishmentu stały się jasnym sygnałem, że Waszyngton przestaje być globalnym sponsorem lewicowych eksperymentów. Już w styczniu 2025 roku Trump wydał decyzję o wycofaniu USA z Porozumienia Paryskiego, podkreślając, że priorytetem jest dobro gospodarki i suwerenność energetyczna Ameryki, a nie międzynarodowe „zielone” cele narzucone przez ONZ. Te zmiany odbiły się szerokim echem także w polityce handlowej i gospodarczej. Administracja skoncentrowała się na ochronie przemysłu amerykańskiego i rewizji umów handlowych, co przełożyło się na powrót do narzędzi ceł i bilateralnych negocjacji z kluczowymi partnerami – w tym groźbami taryf wobec państw europejskich w celu wymuszenia udziału w nowych inicjatywach, jak choćby ostatnio Rada Pokoju do nadzorowania sytuacji w Strefie Gazy.
Decyzje dotyczące migracji, handlu i polityki energetycznej pokazały też, że Stany Zjednoczone wracają do klasycznego myślenia o państwie jako podmiocie suwerennym, a nie wykonawcy globalnych agend. Amerykańskie porty i przemysł, mimo towarzyszących sporów celnych, utrzymały wysoką płynność handlu kontenerowego, a gospodarka pokazała odporność na napięcia – import tylko nieznacznie spadł względem poprzedniego roku.
Kryzys Demokratów i renesans konserwatyzmu
Porażka Demokratów po latach rządów pod wodzą Joe Bidena doprowadziła do chaosu ideowego po lewej stronie amerykańskiej sceny politycznej. Brak silnego przywództwa, wewnętrzne spory oraz zmęczenie społeczeństwa presją ideologiczną stały się trwałym problemem lewicy, która traci grunt pod nogami. W rezultacie narracja "postępu" nie potrafi już efektywnie mobilizować wyborców na poziomie masowym, co potwierdzają najnowsze analizy polityczne i badania opinii publicznej.
To zjawisko nie ogranicza się do USA. W wielu krajach Europy partie głównego nurtu, często związane z liberalno-lewicowymi koalicjami, mierzą się z rosnącym poparciem dla ugrupowań konserwatywnych i narodowych, które jednym głosem mówią o obronie granic, tradycji i suwerenności państw. Trend został wyraźnie zauważony w wielu analizach politologicznych, które wskazują na wzrost siły partii suwerennościowych oraz kryzys establishmentowych formacji w wielu częściach kontynentu.
Widomym znakiem tych przemian, szczególnie w kontekście naszej części Europy, było zwycięstwo prezydenta Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich 1 czerwca 2025 roku, które potwierdziło rosnący wpływ konserwatywnych idei.
Gospodarka ma znaczenie
Jednym z filarów pierwszego roku prezydentury Trumpa stała się zdecydowana zmiana kursu w polityce gospodarczej. Administracja republikańska postawiła na zerwanie z lewicowo-liberalnym modelem opartym na nadmiernej regulacji, redystrybucji i ideologicznie motywowanych interwencjach państwa w rynek. Trump powrócił do koncepcji silnej gospodarki narodowej, opartej na produkcji, przemyśle i realnym wzroście siły nabywczej, a nie na sztucznie kreowanych "zielonych" programach lub subsydiach podporządkowanych ideologii klimatycznej. Ograniczenie regulacji dla przedsiębiorców, zapowiedzi obniżek podatków oraz wsparcie dla amerykańskiego przemysłu miały jasny cel: przywrócić konkurencyjność USA wobec Chin i innych globalnych rywali.
Istotnym elementem tej strategii była również korekta polityki handlowej. Trump ponownie sięgnął po narzędzia ceł i bilateralnych negocjacji, otwarcie kwestionując dotychczasowe porozumienia uznawane za niekorzystne dla amerykańskich pracowników. Wbrew narracji lewicy, działania te spotkały się z poparciem klasy średniej i związków zawodowych, które przez lata ponosiły koszty globalizacji. Administracja USA wyraźnie ograniczyła także skalę federalnych programów subsydiujących ideologiczne projekty, kładąc nacisk na bezpieczeństwo energetyczne, stabilność finansów publicznych i odbudowę miejsc pracy w strategicznych sektorach. W praktyce oznaczało to odejście od lewicowej polityki transferów na rzecz modelu opartego na pracy, inwestycjach i odpowiedzialności fiskalnej.
Rok prezydentury Trumpa w gospodarce to sygnał, że Stany Zjednoczone odrzucają ekonomiczny progresywizm i wracają do konserwatywnego realizmu. Model ten coraz częściej staje się punktem odniesienia dla innych państw, które również zaczynają kwestionować skuteczność lewicowych dogmatów ekonomicznych.
Narody Europy wracają do głosu
Unia Europejska, przez lata postrzegana jako bastion liberalnej ortodoksji i ideologicznej "jednolitości", coraz wyraźniej traci zdolność narzucania jednego politycznego kursu wszystkim państwom członkowskim. Rosnący opór społeczny wobec centralizacji władzy w Brukseli oraz coraz bardziej szczegółowych i kosztownych regulacji ideologicznych staje się faktem, z którym unijne elity nie są już w stanie polemizować wyłącznie hasłami o "europejskich wartościach". Presja migracyjna, która w wielu krajach Zachodu doprowadziła do realnych napięć społecznych i kryzysu bezpieczeństwa, podważyła zaufanie do dotychczasowej polityki otwartych granic. Kryzys energetyczny, spotęgowany przez odejście od stabilnych źródeł energii i forsowanie kosztownych rozwiązań klimatycznych, uderzył bezpośrednio w obywateli i przemysł. Z kolei Zielony Ład, reklamowany jako projekt przyszłości, coraz częściej postrzegany jest jako instrument ideologiczny, który osłabia konkurencyjność europejskich gospodarek i przerzuca ciężar transformacji energetycznej na ludzi mniej zamożnych.
W efekcie coraz więcej państw członkowskich dystansuje się od dominującej linii Brukseli, domagając się większej autonomii decyzyjnej i powrotu do zasady pierwszeństwa interesu narodowego. Sprzeciw wobec narzucanych rozwiązań nie jest już marginesem debaty, ale elementem głównego nurtu politycznego w wielu europejskich stolicach.
Powrót Donalda Trumpa do władzy w Stanach Zjednoczonych wyraźnie wzmocnił ten trend, pokazując, że alternatywa wobec lewicowego konsensusu jest nie tylko możliwa, ale również politycznie skuteczna. Amerykański przykład dowiódł, że sprzeciw wobec globalistycznych dogmatów nie musi oznaczać politycznej izolacji, a państwo może prowadzić twardą politykę w oparciu o własne interesy, bez podporządkowania się ideologicznej presji.
Rok prezydentury republikanina stał się momentem symbolicznym - końcem monopolu lewicy w globalnej debacie publicznej. Coraz częściej to konserwatyści, realiści i zwolennicy silnych państw narodowych narzucają tematy i kierunki dyskusji, kwestionując dotychczasowe "oczywistości" liberalnego porządku. Suwerenność, bezpieczeństwo, produkcja, granice i interes narodowy wróciły do centrum politycznego sporu.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Szczerba został zapytany o alternatywne źródła ogrzewania. Tę ODPOWIEDŹ trzeba zobaczyć!
Nawrocki nie dał się sprowokować! „Tusk chciał wojny, dostał odpowiedzialność"
Kluby Gazety Polskiej w Strasburgu. Masowe wsparcie dla rolników przeciw umowie Mercosur TRANSMISJA